Od lat rozmaite media przyznają wyróżnienia „człowieka roku”. Michnikowszczyzna, co dla niej bardzo charakterystyczne, uważa za rzecz oczywistą, iż takie tytuły nadaje się tylko „swoim”. Gdy przyszedł taki czas, że już ze świecą nie dało się w jej środowisku znaleźć nikogo, komu by się w ostatnim roku cokolwiek udało, „Wyborcza” w akcie rozpaczy ogłosiła człowiekiem roku profesora Brzezińskiego.
Całość: „Rzeczpospolita”.



Komentarze
Pokaż komentarze