29 obserwujących
251 notek
494k odsłony
  582   1

Trzecie Powstanie Śląskie? Wojna domowa? "Zielone ludziki"?

III powstanie śląskie określane jest w śląskiej historii jako wojna domowa. Które z określeń jest prawidłowe, wojna domowa czy powstanie?  Gdyby analizować od strony prawnej i zastosować jakiś minimalny aparat analizy politologicznej to niewątpliwie wydarzenia z 1921 w odróżnieniu od tych z 1919 roku nie miały charakteru powstania. W 1921 roku Górny Śląsk nie należał ani do Polski ani do Niemiec. O jego przyszłości mieli rozstrzygnąć alianci a tymczasowo zarządzała nimi Międzysojusznicza Komisja Rządowa i Plebiscytowa powołana na mocy Traktatu wersalskiego. Stanowiła ona pełną władzę na terenie gdzie wcześniej było państwo niemieckie.  Tak więc nie powstanie, ale czy wojna domowa?

Profesor Ryszard Kaczmarek - obecnie największy autorytet w badaniach nad tym okresem - mówi, że była to niewypowiedziana wojna polsko - niemiecka. Nie mogła być wypowiedziana bo obie strony nie mogły się w nią oficjalnie zaangażować. Stąd obecność po obu stronach konfliktu "zielonych ludzików". Pojęcie to pojawiło się wprawdzie dopiero po ostatniej agresji rosyjskiej na Ukrainie, ale moim zdaniem pasuje dobrze do wydarzeń sprzed stu lat.

Ta niewypowiedziana wojna polsko- niemiecka mogła dojść do skutku tylko dlatego, że po stronie alianckiej zarysowała się różnica stanowisk wobec dalszych decyzji wobec Górnego Śląska. Był to jeden z najbogatszych regionów ówczesnej Europy i swoje konfitury chcieli tu zbierać zarówno Francuzi jak i Anglicy wsparci stanowiskiem Włochów. Szefem MKRiP był Francuz Henri Le Rond, ale jego zastępcami był Anglik i Włoch.

Po przegranym plebiscycie dla Polski, sytuacja stała się bardzo niezręczna dla Francji, zdeterminowanej by nie oddawać okręgu przemysłowego w ręce Niemiec. Anglicy liczyli w dalszym ciągu na jakieś rozstrzygnięcia oddające ten region pod protektorat Ligi Narodów, bo wówczas liczyli, że wzorem podobnych, innych rozwiązań obejmą go w zarządzanie.

Francuzom było na rękę zwycięskie wystąpienie wojskowe Korfantego bo wówczas w dyskusji z sojusznikami i Niemcami dostawali argumenty do decydującej dyplomatycznej rozgrywki. W przeddzień wojskowych wydarzeń z początku maja 1921 Korfanty udał się nocą na rozmowy z Le Rondem, odbywały się bez świadków i żadna ze stron w późniejszych czasach nie powie na temat tego spotkania ani słowa. Ba, pewnie nie wiedzielibyśmy w ogóle, że do niego doszło, gdyby nie biograf Korfantego Jan. F. Lewandowski. Znając dynamikę późniejszych zdarzeń należy założyć, że na tym spotkaniu zostały zarysowane nieprzekraczalne linie, które powodowały, że alianci pozostawaliby w fazie eskalacji neutralni wobec tej niewypowiedzianej wojny i zaangażowaliby się w fazie deeskalacji, by powstrzymać ewentualne odbicie zajętych wcześniej terenów i ewentualną zemstę.

W fazie eskalacji siłą Korfantego były "zielone ludziki" z Polski, stanowili je żołnierze Wojska Polskiego i najemnicy z Polski. To oni stanowili kadrę oficerską, jednostki specjalne, wywiad i logistykę. W sumie stanowili około 30% liczebności sił powstańczych. Po drugiej stronie oprócz sił samoobrony (Seblstschutz Oberschlesien) też walczyły "zielone ludziki", głównie z Freikorpsów przybyłych z głębi Rzeszy. Po obu stronach "zielone ludziki" stanowiły po około 30% sił.

W fazie deeskalacji problemem dla Korfantego stały się także "zielone ludziki" z Polski. Dość, że jednego z ich dowódców Michała Grażyńskiego Korfanty aresztował, a potem usunął ze stanowisk dowódczych. W późniejszym wywiadzie dla "Poloni" z 13 maja 1931 roku Korfanty ostro wyraził się na temat tych osób: "Przybyli tu by używać życia i się wzbogacić. Szli na front tylko wtedy gdy można było dokonać rabunków"

Wydarzenia na Górnym Śląsku z maja i czerwca 1921 wstrząsnęły światową opinią publiczną. Za oceanem dziennikarze pisali o "bandach Korfantego". Premier Brytyjczyków w Izbie Gmin: "Górny Śląsk od wieków nie jest polski i nie można cofać się 600 lat wstecz, a więc z punktu widzenia historycznego Polska nie ma prawa do Śląska". W końcowej fazie konfliktu w innym wystąpieniu w Izbie Gmin Lloyd Georg powiedział: "Są dwie możliwości wybrnięcia z kwestii górnośląskiej. Pierwsze to zaprowadzenie porządków przez wojska sojusznicze (...) druga możliwość i nie ma żadnego powodu by przeciwdziałać jej urzeczywistnieniu, mianowicie by Niemcy użyły swoich wojsk do zaprowadzenia porządku w swoim kraju, który należał do nich 700 lat. Jest to rzeczą sprawiedliwą, a Wielka Brytania stoi zawsze za sprawiedliwością"

Wariant brytyjski w odniesieniu do Górnego Śląska czyli quasi niepodległość był cały czas na stole. Przytoczę słowa Korfantego do dr Władysława Studzińskiego, członka polskiego rządu zanotowane przez Dąbrowskiego, osobistego sekretarza Korfantego z końcowej fazy deeskalacji konfliktu: "Wczoraj zjawili się u mnie dowódcy wszystkich grup frontowych i żądali ode mnie ogłoszenia suwerennego państwa śląskiego. Zaznaczam, że w komitecie wykonawczym podobne tendencje się pojawiają, wychodzą one nie tylko od Górnoślązaków, lecz także od oficerów przybyłych z Polski. Dotychczas zdążyłem te tendencje opanować.(...) Może wyskoczyć niezależny Górny Śląsk. Anglicy na tę koncepcję tylko czyhają. Miejscowy wielki przemysł ją poprze tak samo ludność"

Siła Francji okazała się decydująca. Anglicy nie mieli po swojej stronie kogoś takiego jak Korfanty więc w końcu ulegli nowym propozycjom podziału Górnego Śląska, w którym większość kopalń i hut przyznano Polsce. Niemcom Francuzi powiedzieli krótko: jak nie zaakceptujecie nowego podziału to wkroczymy do Zagłębia Ruhry.

Korfanty uczynił stolicą polskiej części Górnego Śląska Katowice gdzie za przynależnością do Polski opowiedziało się w plebiscycie 15% mieszkańców. Ani śląski biznes ani mieszkańcy miast nie byli entuzjastami nowego podziału Górnego Śląska. Wygrały interesy państwa polskiego i osobiste ambicje Korfantego, który liczył, że zostanie premierem Polski. Korfanty odwdzięczył się Francuzom licznymi miejscami w Radach Nadzorczych śląskiego biznesu i otwarciem na ich kapitałowe uczestnictwo w śląskich spółkach.

Mimo niespełnionych, warszawskich ambicji, a także licznych szykan ze strony Sanacji Korfanty nigdy nie przyznał, że popełnił błąd walcząc o polski Górny Śląsk.



Wszystkie cytaty za: "Historia Narodu Śląskiego" Dariusza Jerczyńskiego, Katowice 2013.




Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura