37 obserwujących
312 notek
613k odsłon
  763   1

Zając po bułgarsku

pixabay
pixabay

W polskiej tradycji przyrządzanie zająca -  co ciekawe również królika -  polega na marynowaniu go przed przyrządzeniem w bejcy z cebuli, ziela angielskiego, liścia laurowego i octu. Po przegotowaniu tej bejcy i ostudzeniu wkłada się zająca (królika)  i przewraca od czasu do czasu. Tak od 2 do 4 dni.  Dobrze jest przed pieczeniem naszpikować mięso zajęcze słoniną. Następnie piecze się mięso przez dwie godziny w brytfannie w piekarniku polewając od czasu do czasu sosem spod pieczenia. Do mięsa dodaje się kilka łyżek smalcu albo masła i tyleż wody. Po wyjęciu zająca kroi się na porcje a do sosu dodaje szklankę słodkiej śmietanki, szklankę wody rozmieszanej z dużą łyżką mąki i odrobiną karmelu. Po zagotowaniu i zgęstnieniu dosala i dopieprza sos i polewa nim kawałki zająca wydane na półmisek w zestawie z puree ziemniaczanym. Jako towarzystwo podaje się buraczki zasmażane albo borówki z chrzanem. Tak wygląda zając (królik) po polsku. To z przepisu w "Kuchni Polskiej" z 1955 Stanisława Bergera. 

A jak wygląda zając po bułgarsku? Ano zgoła inaczej. Bez marynowania, bez słoniny i śmietany. To taki "letni" zając z kieliszkiem wina się kojarzący, z oliwkami i wakacyjną spiekotą w odróżnieniu od naszego, polskiego: jesienno  zimowego. 

Zając po bułgarsku wygląda tak jak moi teściowie go zapamiętali ze swoich wyjazdów w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku gdzie wyprawa na Słoneczny Brzeg małym fiatem z dwójką dzieci była wyprawą do lepszego, bardziej ciepłego świata. To od nich nauczyłem się czubrycy i szopskiej sałatki. Tak też nauczyłem się przyrządzać zająca (królika) po bułgarsku. W latach osiemdziesiątych dla Ślązaka, który mógł wcześniej wyjechać co najwyżej do Reichu, ale tylko z biletem w jedną stronę, ten bułgarski zając był synonimem lepszego świata, podobnie jak Ciociosan, który dodawano do tej potrawy. 

image


Zając po bułgarsku

Na dnie szybkowaru układamy grube plastry wędzonego boczku. Porcjujemy zająca i wkładamy do szybkowaru, następnie kładziemy korzeń pietruszki i marchwi pokrojone w grube kawałki. Dodajemy trzy, cztery obrane cebule pokrojone na pół, oraz kilo młodych ziemniaczków. Dodajemy liście laurowe, pieprz i ziele angielskie. Wrzucamy zawartość puszki z pomidorami w kawałkach i kilka ząbków czosnku w całości. Wlewamy dwie szklanki białego wermutu i szklankę oleju słonecznikowego. Dodajemy sporą garść oliwek. Obficie solimy i ewentualnie dodajemy pikantną papryczkę. Ja dodaję jeszcze łyżkę kminku ale moja żona uważa, że to jest niepotrzebne. Gotujemy w szybkowarze ok. 35 minut. Królik albo udka kurczaka wystarczą przez 25 minut.

Wermut może być wytrawny a może być słodki. Jadłem w obu wersjach i obie są ciekawe. W chudych latach teściowa przygotowywała to danie z udkami z kurczaka.

Polecam bo danie dzięki wermutowi jest bogate  w smaki, a jednocześnie jest łatwe i szybkie do przyrządzenia. Na domiar jest eleganckie, moja teściowa na swoje imieniny 15 maja zawsze go podawała. Nikt jej wtedy nie mógł pomagać. Zosia samosia.







Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości