Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
73 obserwujących
485 notek
1193k odsłony
3198 odsłon

Co z tymi witaminami?

Wykop Skomentuj218

Spokojnie obserwowałem wczorajszą dyskusję pod ksenofobiczną notką, którą napisał bloger nienawidzący Niemców.

Napisał ją w odpowiedzi na rozsądną i mądrą notkę blogera „Zbyszka”, który wypowiadał się przeciw nakręcaniu w Polsce niechęci do innych narodów, a szczególnie Niemców.  https://www.salon24.pl/u/zbyszeks/1075055,chora-potrzeba-awersji-i-czucia-sie-ofiara-niemiec


I przypomniało mi się, że w czasach komuny „artysta” Rosiewicz, napisał piosenkę bazującą na silnych stereotypach myślenia o innych narodach, jakie propagowała komunistyczna propaganda.

Utwór ten, o polskich dziewczynach i witaminach, ryczany był przez zalewającą się łzami histerycznego śmiechu publikę festiwalu w Opolu. Potem wraz z piosenką „Chłopcy radarowcy” stanowił też punkt obowiązkowy występów, jakie dawał Rosiewicz dla milicji po wprowadzeniu stanu wojennego. To był dopiero ubaw, jak setki ubeków ryczało te piosenki obowiązkowo na zamkniętych dla cywili występach szansonisty, kiedy jeszcze wiało mrozem stanu wojennego, a setki więźniów politycznych siedziały w swoich celach.

Słowa piosenki „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny” miały trafiać w czuły punkt homosowieticusa hodowanego przez speców od manipulacji ludźmi. Homosovieticus w tej wersji miał być nawet uprzedzony wobec sąsiadów z tego samego bloku politycznego, wszak łatwiej wprowadzić bratnie wojska do innego kraju na pomoc przeciw ewentualnej kontrrewolucji, jeśli we łbach drzemie ta nawet odrobina bezinteresownej niechęci. Ogólna ksenofobia też była mile widziana. Wszak Rosiewicz pisał swoje słowa zaledwie 10 lat po 1968 roku i antysemickich czystkach w Polsce.

Słowa piosenki są naprawdę żenująco prymitywne.

I tak język czeski powodował, że życie Rosiewicza wisiało na włosku z powodu ryzyka umierania w męczarniach za śmiechu. O języku niemieckim w kuchni i przy dziecku mowy być nie mogło, choć przyznać trzeba, że Rosiewicz doceniał schludność niemieckich żon i doceniał posprzątane mieszkanie z balkonem. Szwedki zaś wiać miały chłodem, choć podobno higieniczne były.

Ogólnie Rosiewicz miał problem z językami obcymi i ten problem w piosence przeszkadzał mu pokochać Węgierki.

Z innych powodów dostało się też Francuzkom, które zdaniem szansonisty używają perfum firmy „koty”. Zresztą przy tej okazji zdradził nam Rosiewicz, że tęskni za Syberyjską wolnością, bo wolał „pokowboić” na Syberii niż żyć z Francuzką w perfumerii…

Dostało się też Chinkom i Japonkom, które Rosiewicz wrzucił do jednego wora. Ten fragment tekstu jest już po prostu popisem chamstwa i ociera się o rasizm, bo szansonista śpiewał o „skośnych japonkach”, które nazwał Chinkami, a którym nie mógłby spojrzeć „prosto w oczy”.

W domyśle Rosiewicz gardził też Amerykankami i Ukrainkami – wszak i Chicago i Krym oddałby za witaminy z polskich dziewczyn.

Inaczej nasz pogromca serc niewieścich opisał Rosjanki.

Nie! Tu nie odważył się kpić i budować stereotypów, nie taki on głupi, jakiego udawał. Od Rosjanki Rosiewicz w tekście dostał kosza. To Rosiewicz marzył, aby pocałować Rosjankę, ale to mu się nie udało. I bardzo dobrze! Wprawdzie szansonista marzył o „kowbojeniu na Syberii”, ale chyba nie tak na serio, bo na obrażanie Rosjanek się już nie zdecydował. A szkoda, bo mógł się załapać na zwiedzanie tych odległych stron, może dziś spotkałby tam nawet Batiuszkę, który jak wiadomo poluje tam na koniu z wyeksponowanym nagim muskularnym torsem.

Mijają lata, a stereotypy zakompleksionego Homosovieticusa tkwią nadal w części społeczeństwa? Nie wierzę!

Ale wierzę, że są siły w Polsce, które chciałyby, aby Polacy zachowywali się ksenofobicznie, wszak ksenofobia to rodzaj strachu, a strach ma wielkie oczy…


Wykop Skomentuj218
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo