Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
50 obserwujących
380 notek
829k odsłon
3223 odsłony

Rozważania o dyktaturze pod "Papieskim Oknem".

Wykop Skomentuj92

Demonstracja pod sztandarami LGBT w Krakowie przeprowadzona pod „Oknem Papieskim” i Kościołem Franciszkanów w rocznicę wyboru Kardynała Wojtyły, na Stolicę Piotrową spowodowała moją naznaczoną smutkiem zadumę nad kołem historii.

Każdy rozsądny człowiek rozumie, że ta wolność, z której skorzystali demonstranci, została im dana w dużej mierze dzięki postawie św. Jana Pawła II i jego autorytetowi. Nie jest tajemnicą, że Papieża łączyła szczególna więź polityczna z Prezydentem Reaganem i wpływ tych osób na obalenie komunizmu jest bezdyskusyjnie największy. Oczywiście ta wywalczona wysiłkiem Jana Pawła demokracja, w której żyją dzisiejsi manifestanci zapewnia im wolność wypowiedzi i ekspresji.

„Papieskie Okno” to symbol miłości, jaką młodzież mojej generacji otaczała Papieża.

Nasze serca drżały, kiedy On do nas przemawiał. Nasze życiowe wybory były podejmowane pod wpływem nauki, jaką On głosił. Potrafiliśmy jeździć za nim od miasta do miasta, aby posłuchać na żywo jego homilii.

Społeczne nauczanie Jana Pawła II, można sprowadzić do jednego zdania – człowiek nie może być przedmiotem, a powinien być podmiotem wszelkich działań państwa.

Czyli państwo ma zapewnić człowiekowi takie warunki, aby mógł się bez przeszkód rozwijać, jako pełna ludzka osoba. Ta podmiotowość gwarantuje, że to nie państwo kształtuje człowieka, a człowiek jest tym, który to społeczne życie aktywnie buduje. To podstawowa wolność człowieka.

Jednak w ujęciu nie tylko społecznej nauki Kościoła, państwo nie może być anarchią i w zasadniczych kwestiach wolność obywateli musi być ograniczona dobrem innych obywateli.

Aby to mogło funkcjonować społeczeństwo musi w większości opierać się na podstawowej komórce tego organizmu, jaką jest rodzina.

Podmiotowość rodziny przejawiać się ma w wolności rodziców do wyboru sposobu wychowania potomstwa, w takim zakresie jak przekonania religijne i światopoglądowe. Religia jest zaś systemem, jaki narzuca wolności i ograniczenia, na jej wyznawcę. Tu występuje nadrzędne prawo rodzica do wyboru drogi, jaką będzie podążać jego dziecko w pierwszych latach życia, kiedy nie jest jeszcze w pełni zdolne do wyborów, jak i obowiązek przekazania tych wartości w procesie wychowania w taki sposób, aby dziecko już świadomie wybrało ten system wartości na całą życiową podróż. Ten proces realizuje się i jest możliwy jedynie w założeniu matczynej i ojcowskiej miłości, która prawidłowo ukształtowana jest cierpliwa, wybaczająca i akceptująca wybory naszych dzieci. Nawet, jeśli wybiorą inną życiową drogę.

Odpowiedzialny rodzic pokazuje dziecku świat i ten świat mu objaśnia. Tu obowiązkiem szkoły jest akceptowanie tych wyborów i nienarzucanie żadnego światopoglądu.

Szkoła musi przekazywać wiedzę naukową, ale nie może narzucać, jak to wyobrażali sobie komuniści „światopoglądu naukowego”, jak i innych światopoglądów religijnych lub filozoficznych. Owszem w szkolnej ofercie powinny być do wyboru lekcje religii lub etyki i filozofii, w szerokim zakresie. Wybór, która oferta jest godna zainteresowania należy do rodziny.

Ruch, który demonstrował wczoraj pod Papieskim Oknem, ma moim zdaniem jeden podstawowy problem w pojmowaniu swojej misji.

Napisałem misji? No i spaliłem wniosek, ale niech tak pozostanie. Otóż LGBT kieruje się swoistym misjonarskim uniesieniem, próbując narzucać swoje poglądy dzieciom i młodzieży. Co więcej, ruch ten jest przekonany o swojej naukowości, niemal tak mocno jak komuniści byli przekonani o tym, że muszą narzucać innym ten swój „naukowy światopogląd”.

I tu widzimy, że ci, co dzisiaj chcą nam oferować swoje widzenie wychowania dzieciaków, zastąpili starych doktrynerów, z którymi walczył Ten, co w wspomnianym oknie spotykał się spontanicznie z moją generacją młodych ludzi, dając im nadzieję na pokonanie despocji, jaką był komunizm.

I to jest najsmutniejsze w tym, co wczoraj widziałem, bo ciarki mi po plecach przechodzą, że musiałbym znów żyć w agresywnej dyktaturze czerpiącej te same soki, z zatrutego źródła komunistycznych i anarchistycznych idei, które niczego innego niż despocja nigdy nie wybudowały.


Wykop Skomentuj92
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo