"Mis 2009"! Hey, dziewczyno spojrz na "Misia"...
Prawie w calosci past & copy, ale nie moglem sie powstrzymac. Wytluszczenia moje.
"Niewarygodne przygody Wlochow w Polsce, a konkretnie w Bialymstoku".
W przeddzień wyjazdu na wakacje trafiłam na białostocki dworzec PKP. Stojąc w kolejce do kasy, zauważyłam przy sąsiednim okienku parę zdesperowanych obcokrajowców, którzy próbowali kupić dwa bilety do Wiednia, komunikując się z panią głównie w języku migowym.
Oni mówili po angielsku, pomagając sobie rękoma, pani odpowiadała po polsku. Zapytałam, czy potrzebują pomocy. Odetchnęli...
I się zaczęło. Od słowa do słowa pani z okienka coraz bardziej podnosiła głos (wprost proporcjonalnie zresztą do mojego rosnącego oburzenia). Usłyszałam:- Tu jest Polska i mówi się po polsku. Ja rozumiem po angielsku, ale nie mam ochoty rozmawiać. Jak pani potrzebuje, proszę się uczyć.
Dowiedziałam się też, że mam "przestać się mądrzyć" i "iść się leczyć". Na nic nie zdały się moje tłumaczenia, że przecież pani pracuje w okienku obsługującym pociągi międzynarodowe, że od ładnych paru lat jesteśmy w Unii Europejskiej i nieznajomość języków obcych dobrze o nas nie świadczy. Bileterka ku przerażeniu Włochów - którzy koniec końców zapłacili za bilety normalne, nie doczekawszy się odpowiedzi, czy zniżka im się należy czy nie - zawyrokowała: "Doigrała się pani" i wezwała na mnie ochronę. A Włosi, powtarzając co chwila "sorry" i patrząc na mnie z żalem, pobiegli na pociąg.
Calosc pod:
http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,6969279,Tu_jest_Polska_i_mowi_sie_po_polsku.html
Dla wszystkich podrozujacych do Bialegostoku przez Warszawe zamieszczam podreczny slownik angielsko- warszawski.

Zrodlo: Szpilki
No i bileterska klasyka:




Komentarze
Pokaż komentarze (59)