Trzeba kupic sobie ksiazke. A nawet dwie ksiazki.

Mam tylko tom drugi, za 20 zlotych, ale to wystarczy w zupelnosci. Na 640 stronach sa rozne dokumenty dotyczace reparacji wojennych Niemiec dla Polski.
Okazuje, sie ze bylo tych reparacji na miliony ton i miliardy marek. Rok po roku od 1946 az do 1953 tabelki z towarem.
Juz pomijajac jakies surowce, sprzet jak fotele dentystyczne i inne, zainteresowaly mnie rowery (co roku 10 tysiecy), aparaty fotograficzne (co roku 6 tysiecy, i zegarki (co roku 150 tysiecy).
Do tego lista zakladów pracy. O dziwo byly to firmy z zachodnich stref okupacyjnych. ZSRR wytargowalo ze strefy zachodniej 10% sprzetu i fabryk. Z tego Polska dostala 15% procent. Tak ntp. rozne zaklady produkujace silniki lotnicze zdemontowano i zainstalowano w Mielcu, maszyny z cementowani zainstalowano w Rejowcu, etc.
Reparacje wojenne skonczyly sie w roku 1953, albowiem wszyscy alianci zgodnie stwierdzili, ze jak sie bedzie dalej wywozic, to nastapi na miejscu rewolucja. Co sie tez stalo w Berlinie Wschodnim.
Ciekawostka walutowa w roku 1953 - kursy walut. 16 $ to 96 DM i z kolei 349 zlotych.


Wiecej na temat "Polska nie otrzymala zadnych reparacji wojennych" tutaj:
https://www.salon24.pl/u/amstern/62495,male-sprostowanie-w-sprawie-odszkodowan-wojennych
Ksiazki mozna kupic w Polsce w antykwariatach, dwa tomy kosztuja od 30 do 250 zlotych. W tym tanszym wariancie zniechecily mnie koszta przesylki do Niemiec: 80 zlotych. W bywszej NRD co antykwariat, 5 czy 10 euro, ale po zamowieniu bylo jedno storno za drugim. Wreszcie w trzecim antykwariacie byl tom II.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)