Bardzo przykra sprawa.
Profesor Tomasz Szarota, polski historyk, zrezygnowal z prac w radzie naukowej Centrum przeciwko wypedzeniom.
Wyglada tez na to, ze nie zglosi sie zaden nastepca. A szkoda, bo swietne ksiazki o wypedzeniach pisal profesor Borodziej, a takze naukowcy z opolskiego Instytutu Slaskiego. Ci ostatni by sie szczegolnie dobrze nadawali, za czasow PRLu instytut ten mial za zadanie udowadniac, ze ziemie odzyskane byly naprawde odzyskane a nie zdobyczne, ze w Polsce nie ma Niemcow, i ze Polska nie miala z wypedzeniami absolutnie nic wspolnego.
Moznaby tez jako fachowca reprezentujacego strone polska wziac pana profesora Bartoszewskiego, pania prezes Powiernictwa Polskiego senator Arciszewska-Mielewczyk, profesorow z Instytutu Zachodniego w Poznaniu (jak Instytut Slaski w Opolu), albo w koncu nawet moja skromna osobe.
- Dlaczego nie prześwietlono życiorysów polskich członków rady "widocznego znaku" ? - pyta w liście otwartym do Westerwellego 16 europosłów bawarskiej CSU (partii siostry CDU), która wspiera Steinbach. Chodziło o Szarotę.
Ale w jego życiorysie plam nie ma. Urodzony w styczniu 1940 r., kilka tygodni po rozstrzelaniu przez Niemców jego ojca - literaturoznawcy Rafała Marcelego Blütha. Profesor poczuł się dotknięty, że żaden z niemieckich polityków czy naukowców związanych z "widocznym znakiem" na list nie zareagował.
- To dla nas strata. W projekcie powinni brać udział Polacy, bo chodzi o pojednanie. Żałuję, że po obu stronach górę biorą emocję. List posłów CSU był niepotrzebny - komentuje Karl-Georg Wellmann, poseł CDU odpowiedzialny w partii za kontakty z Polską.
Jak się dowiadujemy, jest bardzo mało prawdopodobne, by miejsce Szaroty zechciał zająć którykolwiek z polskich uczonych.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7368888,Muzeum_wypedzonych_bez_polskiego_historyka.html
Osobiscie o zyciorysie pana profesora Szaroty nic nie wiem, poza tym, ze napisal zgrabna przedmowe do autobiografii Kazimierza Leskiego.
Godzine pozniej:
Juz wiem, ze pan profesor jest synem rusycysty (dlaczego pisze sie dzisiaj zamiast "rusycysta" z reguly "literaturoznawca"? to wstyd jakis?) i germanistki, kariera za PRLu spokojna, doktorat 1966, habilitacja 1978, profesor od 1985, potem kariera takze za granica, glownie w Niemczech.
I jeszcze jedno: politycy zareagowali, a jakze. FDP wysmialo CSU, ze chca kontrolowac zyciorysy Polakow w radzie, kiej w radzie zadnych Polakow nie ma. To byl zart taki. W radzie naukowej mial byc prof. Szarota, w radzie nadzorczej nie ma Polaka.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)