Ostatnie mecze kwalifikacyjne do Ligi Mistrzów, Ligi Europy, Ligi Konferencji, pokazały, że w polskiej piłce nożnej, nie dzieje się tak dobrze, jak piszą eksperci, podkreślają działacze. Kwalifikacje do Ligi Konferencji są ciężkie. Trudniej jest się do nich dostać, niż do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego, nie ma żadnego klubu w Lidze Konferencji. Państwo polskie, w tym samorządy zainwestowały i inwestują gigantyczne pieniądze w stadiony. Zresztą słusznie. Tylko państwo musi sprawdzać, jaka jest wartość zwrotna, dodana. Od tak sobie, nie można na tym przejść do porządku dziennego. Tak, jak nad tym, że politycy proponują nam, jakiś wirtualny program, w power poncie przeważnie, którego nigdy nie zamierzają zrealizować. Opowiadają o wolnych rynku, Adamie Smith (nie powiedzą najpierw Brytyjczykom, aby u siebie np. w usługach, tego Smitha wprowadzili), o sprawach nic nie znaczących. Zaciemniają obraz. Dyskutują o plotkach, kto z kim, kiedy jak (tak jak by nas to obchodziło) - takie wypełnianie czasu. A nie mówią i nie myślą nieustannie o doktrynie politycznej w aspekcie polityczny, gospodarczym i społecznym. Brytyjczycy doktrynę polityczną mają, więc nigdy Adama Smitha u siebie nie zainstalują na poważnie.
Tak więc Panie Premierze Morawiecki - po pierwsze doktryna polityczna. Po drugie doktryna polityczna. Po trzecie doktryna polityczna.
Piłka nożna to bardzo poważna polityk. Oglądając pierwszą rundę Pucharu Polski, miałem wrażenie, że kluby Ekstraklasy, nie za bardzo chcą awansować do następnej rundy. Zachowują się, tak jakby nie były w stanie grać z częstotliwością dwóch meczy o stawkę w jednym tygodniu. Myślę, że większość naszych klubów, może nie chcieć grać, co 3 - 4 dni. Mecze pokazały też, mizerię trenerską i pionów sportowych. Łomot, jaki dostały od klubów niże notowanych, tylko utwierdza w przekonaniu, że Pucharu Polski muszą ulec zmianie. Tzn. pierwsza runda z udziałem 128 zespołów (zespoły Ekstraklasy, I i II Ligi bieżącego sezonu rozstawione), gdzie do 1/16 gospodarzem jest zespól niżej notowany. Od ćwierćfinałów gramy mecz i rewanż. Gramy do 1/8 w miesiącu lipcu, natomiast Ekstraklasa swoje zmagania musi zaczynać w drugi weekend sierpnia. Sprawdziany lipcowe w Pucharze Polski, będą doskonałym przetarciem przed kwalifikacjami do europejskich rozgrywek. Wprowadzić należy obowiązek przekładania meczy.
Nie wiem, co się musi stać, aby PZPN i Ekstraklasa w każdym sezonie, podporządkowały wszystkie rozgrywki, pod kluby grające w kwalifikacjach do europejskich rozgrywek, tzn. jak najlepsze wyniki polskich klubów w kwalifikacjach i ligach europejskich.
UEFA prognozuje, że jej całkowite przychody w sezonie 2026/27 przekroczą 5 mld euro, głównie dzięki umowom telewizyjnym i komercyjnym. Z tej puli w sezonie 2026/27 do uczestników Champions League oraz Superpucharu UEFA ma trafić 2,467 mld €, 564 mln € do klubów występujących w Lidze Europy oraz 285 mln € do zespołów grających w Lidze Konferencji. Łącznie - 3, 316 mld € Awans do Ligi Mistrzów to zastrzyk na dzień dobry 18,62 mln €. Pojedyncza wygrana w meczu Ligi Mistrzów od fazy ligowej jest warta 2,1 mln €, remis już 700 tysięcy €. Liga Europy to na dzień dobry - 4,29 mln € dla każdego klubu. Zwycięstwo 450 tys. €, natomiast za remis 150 tys. €. Liga Konferencji to 3,17 miliona € dla klubu. Zwycięstwo 400 tys. euro, a remis 133 tys. €. Czyli poniżej 30% (849 milionów euro) trafi do dwóch lig, a reszta ląduje w Lidze Mistrzów. Więc proporcje muszą się zmienić.
Zasadna kwota w przypadku fazy grupowej Ligi Europy - 8 200 000 € (za wygrany mecz 700 tys. €, remis 300 tys. €), Ligi Konferencji - 5 120 000 € (za wygrany mecz 500 tys. €, remis 250 tys. €), a nowo utworzonej International League - 360 tys. € (za wygrany mecz 110 tys. €, remis - 40 tys. €).
Liga Mistrzów w przyszłym sezonie pewnie zakręci się w fazie grupowej ok. 20 000 000 €. Jeżeli na sezon zostanie z tymi samymi stawkami, za wygrany mecz i remis lub delikatną 10% zwyżką, tragedia się nie stanie. Ligi na siebie i sędziów zarobią.
Pokazuje to tylko, jak poważną polityką globalną jest piłka nożna. Nie można tolerować w następnych latach, tak dużych dysproporcji finansowych pomiędzy ligami w rozgrywkach europejskich. Niewątpliwie, nie można utrzymywać, tak rażąco niesprawiedliwego podziału miejsc w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Anglia, Hiszpania, Niemcy, Włochy, Francja to nie wyłączny rynek konsumentów produktów wyżej wymienionych. Podział tego tortu musi być zmieniony. Nie można dalej akceptować, sytuacji, że rozgrywki europejskie przerodziły się z rywalizacji klubów z federacji państw/związków w rywalizację korporacji globalnych. Gdzie mała firma, która kiedyś sięgnęła po Puchar Europy np. Crvena Zvezda Belgrad nie ma najmniejszych szans na wygranie Ligi Mistrzów. Nie stać jej na sprowadzenie, co najmniej 11 idealnych zawodników, na każdą pozycję. Widać to doskonale po Bayernie Monachium, który stara się, aby w ich zespole nie grali wyłącznie idealni zawodnicy lecz grali również zawodnicy niemieccy. Myślę, że kluby i UEFA muszą wymusić zmianę tj. w każdym meczu musi grać najlepiej 6 (czyli większość drużyny) zawodników posiadających paszport państwa z którego pochodzi dana federacja piłkarska.
Inaczej rozgrywki staną się nudne, bez duszy. Tak na dobrą sprawę, bez sensu jest kibicowanie korporacji. Sens jest zespołowi z danego państwa, z którym się zawodnicy, kibice i państwo utożsamia. Muszą się zmienić pieniądze i zasady.
Musi też powstać, dla klubów, które odpadną w kwalifikacjach lipcowych, kolejne rozgrywki. Kiedyś to się nazywał Puchar Intertoto. Nazwę takie rozgrywki International League UEFA. Czyli 16 grup po 5 zespołów. Aż do Finału - jeden mecz. Zespoły grają w sierpniu i wrześniu (Liga Konferencji rusza w październiku), wyłącznie jeden mecz tj. maksymalnie 8 meczy. Też dostaną za udział w rozgrywkach pieniądze, za wygrane mecze, za awanse. Też punkty do rankingu UEFA. Triumfator zagra w Lidze Konferencji. Czyli takie dodatkowe repasaże, używając olimpijskiego języka sportów walki np. zapasów.
W tej edycji rozgrywek korporacji z Anglii jest aż 9. Hiszpanii - 8. Niemiec, Francji i Włoch - po 7. Holandii - 6. Firm z Polski jest 5.
Przy międzynarodowych składach szans na równą rywalizację nie ma żadnych. Nawet, jak polskie kluby płacą po 50 - 100 tysięcy Euro miesięcznie zawodnikom, którzy nie wiem, czy są warci takich zarobków. To tak jak zapłacić lekarzowi powiatowemu od 100 do 300 tysięcy złotych miesięcznie. Choćbyś miał składkę zdrowotną 30%, to i tak, pacjenci na tym nie wiele skorzystają. Na jakości leczenia, metod leczenia, odpowiedniej profilaktyce od szkoły podstawowej, właściwym badaniom, leków - które wyleczą pacjenta, nowoczesnego sprzętu.
Jeżeli jeden czy drugi grajek, którego inne ligi wypluły (bo się nie sprawdził), gardzi grą na tak pięknych stadionach, dla tak fantastycznych kibiców. To znaczy, że nikt w klubie nie zrobił portretu psychologicznego, przed podpisanie kontraktu.
Zespoły z rankingu UEFA od miejsca 1 do 16 muszą mieć zagwarantowane miejsce w Lidze Mistrzów i Europy. Także podziału środków finansowych. Nie widzę powodu, aby też nie wprowadzić obowiązku gry w każdym meczu minimum 5 zawodników posiadających obywatelstwo państwa z którego pochodzi klub piłkarski.
To ma być rywalizacja zespołów z państw/federacji. A jest rywalizacja korporacji globalnych z średnimi, mikro i mini firmami/spółkami. Czasem tych doskonałych z doskonałymi, gdzie kwota wykupu za zawodnika to 100 - 200 milionów euro, nie da się już oglądać. Staje się to straszne. Zbiera dosłownie na wymioty.
Wracając do naszej rodzimej rywalizacji. Słynne powroty reprezentantów Polski do naszej Ekstraklasy, zweryfikowały jakość powołań do kadry. Jakim cudem byli powoływani zawodnicy, którzy nie dają rady w rodzimej Ekstraklasie. A jakim cudem, nie byli powoływani, Ci, co dają radę. Biją tych reprezentantów na głowę.
Mecz o superpuchar nie może się odbywać na rozpoczęcie nowego sezonu (zwiększone ryzyko kontuzji), przed samym startem kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Wskazane jest rozgrywanie takich meczy na koniec sezonu.
Póki co, nie grozi polskiej piłce, że będzie ligą o znaczeniu globalnym. Ale może być bardzo solidną ligą, szanowaną w Europie. Taką TOP - 6. Mamy piękne stadiony, wspaniałych kibiców. W mojej ocenie większe mamy szanse, aby dobić do czołówki europejskiej, niż np. Turcja czy Grecja, Belgia i Holandia. Tylko trzeba sobie samemu pomóc.
W Anglii, Niemczech wynika to wprost z doktryny politycznej. Mamy tradycje imperialne. Musimy mieć doktrynę polityczną w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. Nikt wówczas nie będzie musiał się dopominać o takie rzeczy. Selekcjoner będzie wiedział, że Reprezentacja Polskie to nie jest miejsce na odbudowywanie zawodnika, który grzeje ławę w zagranicznym klubie. W dodatku podrzędnym. Sam sobie taką drogę wybrał. Będzie wiedział, że zawodnik urodzony w Ukrainie, który pragnie grać dla Polski, i jest jeszcze lepszy od tych siedzących na ławie zespołu Serie A czy B. To musi grać w Reprezentacji Polski.
Po co mamy otwierać drzwi, które są otwarte. Dobrym rozwiązaniem będzie przeorganizowanie rozgrywek Pucharu Polski. Np. rozgrywki w od pierwszego tygodnia lipca. Od I do IV rundy gramy jeden mecz. Wszystkie w miesiącu lipcu.
Zespoły czołowe w Ekstraklasie, i tak mają kadry po 32/36 zawodników. Więc przynajmniej II a nawet III rundy Pucharu Polski zagrają zawodnikami nr 2 czy 3 w rankingu trenera. Będzie to ciekawe przetarcie. Da też wiele odpowiedzi trenerom, na kogo może z zaplecza liczyć, a z kogo należy zrezygnować. Tak jak zawodnicy polscy w Koronie Kielce, w meczu z Widzewem. Jeden 18 drugi 20 lat. Wchodzą z ławki, robią piękną akcję, i takie gwiazdy za kilkadziesiąt tysięcy euro miesięcznie, rozłożone na łopatki.
W kadrze zespołu Ekstraklasy (w niższych więcej) musi być 2/3 zawodników polskich. W każdym meczu Ekstraklasy przez 90 minut musi grać łącznie 6 zawodników posiadających polskie obywatelstwo = łącznie 540 minut w każdym meczu, w tym jeden zawodnik, który w roku kalendarzowym rozpoczęcia rozgrywek nie ukończył 21 lat = łącznie 90 minut.
Teraz, jak PZPN zamierza rozwiązać problem. Nazywam to lenistwa. Jagiellonia i Lech będą grały 8 meczy w Lidze Europy. Dojdą mecze przełożone z okresu kwalifikacji. Robi się kalendarz napięty. Inne kluby w tym czasie będą odpoczywały, zamiast grać. Liga może być też spłaszczona (co moim zdaniem świadczy o słabości ligi). Przecież, może PZPN stworzyć rozgrywki dla klubów Ekstraklasy, I i II ligi, np. O Puchar PZPN, a zwycięzca zagra w kwalifikacjach do Ligi Konferencji, w którym będzie musiało grać np. co najmniej 7 zawodników posiadających obywatelstwo polskie, w tym dwóch do 23 lat w momencie rozpoczęcia rozgrywek, a jeden do lat 20 w roku rozpoczęcia rozgrywek. Kluby grające w europejskich pucharach, sobie poradzą. Będą ogrywać zawodników, którzy mniej grają, aby w ten sposób zwiększyć rywalizację w zespole i poprawić gotowość do gry (wzmocnienie siły ławki rezerwowych). Im więcej będzie w polskich ligach zawodników grających, co 3 - 4 dni, tym lepiej. Tym będzie się podnosił poziom.
Z czasem, będzie mniej kontuzji (organizm się przystosuje).
Nie ma lepszego treningu, niż mecz. Jaga, Lech ograją swoje zaplecze, młodych zawodników. Przygotują Ich jeszcze lepiej do rywalizacji europejskiej. Dla zespołów grających w europejskich pucharach nie będzie to większy problem, ponieważ mają i tak kadry około 30 - 36 zawodników (jeżeli mają Akademię - to żaden problem, a tylko zysk - patrz młody Mateusz Szczepaniak i Wojciech Urbański w Legii - chyba najlepsi zawodnicy na tym etapie w klubie). Rezerwowi będą łapali potrzebne minuty do jeszcze większej konkurencji. Ataku na "jedynki" na swoich pozycjach w klubie. Po prostu kluby będą miały silniejsze ławki rezerwowych. A przy tym, że można w trakcie meczu wymienić połowę zespołu (5 zmian), jest to bardzo wskazane mieć zawodników ogranych, z minutami, którzy nie obniżą radykalnie jakości drużyny. Większa korzyść dla zawodników do 19 lat, niż kopanie w Centralnej Lidze Juniorów. Płynniejsze przechodzenia z juniora do seniora może się okazać.
Ktoś powie, mogły nie awansować do rozgrywek. Przecież, tak fajnie jest w takim lokalnym podwórku. Wszystko jest. Kasa jest. Więc po co ta Liga Europy, a tym bardziej Liga Mistrzów. Awansowali, to niech się teraz martwią. My chcemy grać, raz w tygodniu. A jak będą zmęczeniu, to może coś im urwiemy z punktów. I będą przed końcem rozgrywek trzęśli się o każdy punkt.
Po raz kolejny mogę napisać. Piłka nożna do bardzo poważna polityka w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym.
PZPN musi wprowadzić obowiązek posiadania przez zespoły Ekstraklasy, I i II Ligi, drugich zespołów, przy czym zespoły z Ekstraklasy mogą grać najniżej w III Lidze (nie spadają). Przy czym, w każdym meczu takiego zespołu musi grać 4 zawodników do lat 21 w roku rozpoczęcia rozgrywek, a 75% kadry muszą stanowić zawodnicy do lat 22 w roku rozpoczęcia rozgrywek.
Trzeba powiększyć liczbę drużyn grających w I i II Lidze do 22 drużyn, i zezwolić na grę w I lidze - drugich zespołów Ekstraklasy (jak awansują - przy czym 2/3 kadry powinni stanowić zawodnicy do 23 lat w roku rozpoczęcia rozgrywek).
Według mojej skromnej oceny, zawaliła się koncepcja budowy klubów na ściąganiu zawodników zagranicznych nie przygotowanych z miejsca do gry. Czyli takich, którzy od momentu zainkasowania pierwszych pieniędzy np. za podpis, nie są wartością dodaną. Brak polskich zawodników, powoduje, że zespoły nie mają charakteru. Nie dają z siebie z przysłowiowej wątroby. Zawodnik polski, ma świadomość czym jest np. Górnik Zabrze, GKS Katowice w polskiej piłce. Ile waży ich historia.
Jeżeli płacimy zawodnikowi zagranicznemu, te kilkadziesiąt tysięcy Euro miesięcznie, to musi mieć wpisane w kontrakt naukę języka polskiego. A tak wychodzi gość, który gra kilka lat do wywiady w TV dla polskich widzów, i ani zdania w języku polskim. Panowie prezesi, dyrektorzy. Tak być nie może. Skoro jest taki kozak, to niech idzie do innej ligi zagranicznej. Pytam się, jakie są zarobki zawodników w dolnej części tabeli Serie A, 2 Bundeslidze. Grających, przy obecnej globalizacji klubów, niekiedy bez szans na grę w Bundeslidze, czy klubie z górnej pułki Serie A.
Może czas najwyższy, aby twarzą Ekstraklasy był np. Zbigniew Boniek.
Warto się zastanowić, czy okienko transferowe w całej Europie nie powinno kończyć się, w tym samym dniu dla wszystkich federacji zrzeszonych w UEFA.
Jestem rozczarowany postawą Lecha Poznań w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Nie można od tak sobie przejść, że klub stracił na dzień dobry ponad 18 milionów euro. A w Lidze Mistrzów zagra np. Slovan Bratysława. Zawiodły polskie klubów w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. Przede wszystkim, nasze kluby nie będą gromadzić punktów do rankingu UEFA.
Mecze kwalifikacji pokazały, że jednak nie mamy trenerów, co najmniej na krajowym poziomie, który z marszu zastąpią np. Marka Papszuna. Choć nie jestem przekonany, czy to jest właściwy trener dla Legii, na stworzenie z Legii - bardzo dobrego europejskiego zespołu. Odcisną swoje pozytywne piętno i dzięki swojemu kunsztowi i intelektowi, wprowadzą zespół do Ligi Konferencji. Adrian Siemieniec, nie rodzi się w każdym województwie, a tym bardziej w mieście. Raków jest w totalnej rozsypce. Inwestycje w klub bez stadionu spełniającego wymogi UEFA, mija się z sensem. Ale to pieniądze właściciela. Choć widzę większy sens zainwestowania w taki GKS Katowice czy Śląsk Wrocław, nawet ŁKS Łódź czy Ruch Chorzów. Niż Raków grający w Sosnowcu. Nie inaczej z Wieczystą. Bez widoków w najbliższym czasie na stadion.
GKS Katowice zagrał bardzo słabe spotkania z Hapoelem Tel Awiw. Z klubem, który tak poważnie, nie ma gdzie trenować. Każdy mecz gra faktycznie na wyjeździe. Był nijaki, wolny, ospały, taki bez chęci i wiary. Miałem wrażenie, że bał się dalszego awansu.
Górnik Zabrze przystąpił do kwalifikacji Ligi Mistrzów, słabszy, niż kończył sezon ligowy w Ekstraklasie. Nie wiem skąd ten zachwyt nad Gasparikiem. Póki co, nie awansując nawet do Ligi Konferencji. Górnik stracił kilka milionów euro. Wszystkie mecze zostały rozegrane źle taktycznie. Fakt, Górnik ma praktycznie całkowicie nową drugą linię. Ale jeżeli jest szansa ograć Fenerbahce, to należy zrobić wszystko, aby taki zespół (w środku cyklu treningowego) pokonać. Bardzo źle są rozegrane mecze z Ferencvarosem oraz Monaco. Nie wiem, dlaczego trener nie wprowadzał zmian szybciej. Nie wiem, czy trafił też dobrze ze składem. Taki Patryk Warczak, w meczu z Monaco, pokazał, że zasługuje na więcej szans. Może Górnik liczy, że w przyszłym sezonie będzie miał więcej szczęścia. Oby się nie przeliczył. Wcale nie jest powiedziane, że będzie grał w Europie.
Myślę, że trenerzy, boją się gry jednoczesnej w Europie i Ekstraklasie. Na dwóch, trzech a nawet czterech poziomach. Też zawodnicy. A na takie fanaberie państwa polskiego nie stać. Nie ma z tego nawet soft power. Jedyny Adrian Siemieniec. Choć przed nim i Lechem, teraz zaczyna się prawdziwy test.
Natomiast polityce powinni przestać żyć sloganami o 20 gospodarce świata. Wystarczy pojechać do Bośni. A tam okazuje się, że 1 Euro = 2 marki bośniackie a 1 USD = 1,70 marki bośniackiej. Natomiast w 20 gospodarce świata 1 Euro = 4,30 złotych a 1 USD = 3,70 złotych. Biorąc pod uwagę, że brak jest dochodowości państwa polskiego z marży eksportowej od produktów regionalnych czy globalnych, to czym szybciej doprowadzimy do urealnienia kursu złotego, choćby do poziomu bośniackiego (nawet nie chce mi się sprawdzać, która to gospodarka na świecie), to tym więcej kasy zostanie w portfelach Polaków.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)