Stary człowiek znad rzeki Stary człowiek znad rzeki
2454
BLOG

Dzwonek na ostatnie okrążenie

Stary człowiek znad rzeki Stary człowiek znad rzeki Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 65

Gdyby nie próbować analizować samodzielnie zdarzeń, to przyczyna katastrofy niemieckiego samolotu linii Germanwings została poznana dopiero po kilku dniach po niej. Jest to błąd. Skąd to przekonanie? Z metody poznawczej stosowanej przez wywiad aliancki w czasie II wojny światowej podczas przygotowań do operacji Overlord. Zbierano wtedy wycinki z niemieckich gazet lokalnych i składano je w mozaikę faktów. Dziś tymi gazetami lokalnymi są rozproszone po świecie portale internetowe. Równocześnie z tą zasadą stosuję zasadę wojenną, że czyta się wyłącznie zdementowane komunikaty frontowe.

W warunkach niestabilności jakie zaistniały tuż po tej katastrofie i zanim zaczęła wszystkich obowiązywać wersja mainstreamu, każdy stara się zdobyć jak najwięcej informcji i jak najszybciej opublikować nawet jakieś ich strzępy docierające w sposób niekontrolowany.

I tak.

Już w krótkim czasie po katastrofie pojawiała się informacja, że wykluczone jest, iż pilot popełnił samobójstwo. Następnie pojawiła się informacja, że pilot wysłał sygnał ostrzegawczy ale nie odpowiadał na wezwania wieży. Nieco później pokazała się informacja, że w chwilę po tym jak samolot zaczął tracić wysokość z wojskowego lotniska został poderwany myśliwiec Mirage. Potem pojawiła się informacja, że piloci Germanwings odmówili lotów. A potem, że Niemcy dostaną tajny raport od MSW Francji. A w końcu pokazała się informacja w amerykańskiej gazecie, że pilot zabił pasażerów. I dopiero potem wyszedł oficjalny komunikat śledczych, który obowiązuje do dziś. W jakiś czas potem pojawiał się komunikat, że rozpatrywany jest wątek, że doszło do awarii. Ale w krótkim czasie zniknął z przestrzeni publicznej.

Wnioski. Od początku wszyscy odpowiedzialni wiedzieli, że było to samobójstwo pilota połączone z zabójstwem pasażerów. Wiedzieli to od pierwszych sekund. Wieża kontroli lotów słyszała oddech pilota i musiała słyszeć krzyki kapitana. Wzywała pilota aby się odezwał. Mirage został poderwany nie dlatego, że samolot zaczął tracić wysokość ale dlatego, że jego trasa przelotu przebiegała w pobliżu pasa francuskich elektrowni jądrowych powyżej Marsylii. Gdy się spojrzy na mapę samolotów w powietrzu nad Europą Zachodnią w godzinach dziennych to widać jak wielkie jest zagęszczenie samolotów będących jednocześnie w powietrzu w kontakcie prawie że wzrokowym. Nie mówiąc o radiowym. Więc piloci lecący w pobliżu przekazali innym pilotom informację z „pierwszej ręki”. Oni po prostu wiedzieli, że było to morderstwo z premedytacją. W tej sytuacji przestali wierzyć sami sobie. Nigdy przy katastrofach samolotowych nie było takiego protestu pilotów. Tajny raport miał zamieść sprawę pod dywan. Ale się nie udało. Z tymi próbami dotarcia do opinii publicznej z wersją, że była to awaria nie udało się też ale stawiam na to, że była to nieudana próba przejęcia inicjatywy przez jakaś agencję PR-wską, która miała za zadanie obronić wizerunek linii lotniczych.

A teraz krótkie porównanie do czasu po katastrofie smoleńskiej.

Po pierwsze. Po tej katastrofie nie pokazywano żadnej komputerowej symulacji katastrofy już w kilka godzin po niej. Swoją drogą to ciekawe byłoby obejrzeć zlecenie na jego produkcję. Kiedy zostało zlecone i przez kogo. Przecież nie wzięło się „z ulicy”. A jeżeli wzięło się z właśnie z niej to tym bardziej trzeba się temu przyjrzeć.

Po drugie. Tu próbowano zatuszować działania szaleńca. W Katastrofie Smoleńskiej z normalnych ludzi chciano zrobić szaleńców.

Warto też zwrócić uwagę na te wojskowe Mirage. W czasie gdy Prezydent Kaczyński leciał do Gruzji to francuskiego prezydenta lecącego tam eskortowały dwa Mirage. Naszemu towarzyszyło pogarda wyrażona przez znanego powszechnie obywatela w „zamachu takim jak ta wizyta” oraz w przepowiedni, że „prezydent gdzieś poleci i coś się stanie”. Tu wystarczyło aby w pobliżu pasa elektrowni samolot zaczął się zniżać aby natychmiast myśliwiec został poderwany do lotu. Różnicę widać gołym okiem.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz. To są firmy ubezpieczeniowe. To one są sprężyną nakręcającą wszystkie śledztwa wszystkich katastrof. Bo to one będą ponosić koszta. Więc w sposób naturalny poszukują sposobu na przeniesienie tych kosztów na kogoś innego. Czy ktoś pamięta jak to było po Katastrofie Smoleńskiej? Rząd wypłacił odszkodowania ofiarom katastrofy w zastępstwie firm ubezpieczeniowych. Firmom ubezpieczeniowym zamknięto drogę do ich normalnego działania w udokumentowaniu przyczyn katastrofy. Sam wiem ile czasu zajęło mi w firmie ubezpieczeniowej wyjaśnienie wgniecenia drzwi mego samochodu na parkingu przez inny samochód (nawet przy oświadczeniu sprawcy!).

Porównajmy na koniec teren obu katastrof. Tu niedostępne twarde, strome góry, tam płaski jak stół teren. Codziennie media pokazują jak ratownicy w niezwykle trudnodostępnym terenie, ubezpieczani  na linach, pieczołowicie zbierają resztki po katastrofie do plastikowych woreczków, kawałek po. Potem te resztki będą składać w pieczołowicie w jakimś hangarze. Zgodnie z procedurami postępowania przy katastrofach lotniczych.

A ty - nawet sam przed sobą! - jesteś przekonany, że gdyby nie górzysty teren to by puścili buldożery aby zabliźnić jak najprędzej ranę po katastrofie.

Tak, do ciebie mówię, zdrajco. Jeszcze masz czas. Spójrz dziś na Golgotę i na łotra po prawej stronie Chrystusa. Wiesz dobrze co musisz zrobić.

Jestem starym człowiekiem patrzącym na przepływającą rzekę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Polityka