Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
180 obserwujących
1352 notki
3247k odsłon
1796 odsłon

Nauka to przygoda i dramat

Autor: Erik Johansson
Autor: Erik Johansson
Wykop Skomentuj58

Nauka to przygoda i dramat. Tak przynajmniej kiedyś było i tak być może. Tak w znacznej mierze być przestało odkąd powstała instytucja grantów z jej kryteriami przyznawania i rozliczania. Pracuje się nad tym co w zasięgu ręki i na co dają pieniądze. Gdy projekt ambitniejszy, zwykle znajdzie się ktoś w tej czy innej komisji kto podłoży nogę. Taka już jest ludzka natura. Jednak nauka może być przygodą. Oto pierwsza strona z powieści Leona Rappaporta “Determinanta”, Czytelnik 1961.


Noc. Przy stole pochylony nad papierami siedzi Radon.Od czasu do czasu nerwowo ociera duży palec o pozostałe.Ręka spoczywa na łokciu opartym o stół, dłoń uniesiona jest w górę. Nie przestaje przy tym uporczywie wpatrywać się w leżący przed nim, zapisany drobnym pismem zeszyt; Nagle wyciąga rękę na stole, przez parę sekund trwa nietuchomy, potem jak by ocknąwszy się zaczyna bębnić palcami. Jest podniecony, jak gdyby w gorączce. Zerwał się i z opuszczoną głową kilka razy przeszedł się tam i z powrotem po pokoju; zatrzymał się przy brzegu stołu i z ukosa popatrzył w zamyśleniu na zeszyt; potem ruszył dalej. Zatrzymał się przy oknie i wpatrywał się w ciemność, po chwili oderwał się i biegiem niemal doskoczył do stołu. Coś pisał, potem ściskając głowę w dłoniach z wyrazem rozpaczy wpatrywał się w zeszyt. Potarł czoło, rzucił się w tył na krześle, powoli wstał i położył się na wznak na łóżku; jego nogi zwisają z krawędzi łóżka, dłonie rąk założone są pod głową, łokcie sterczą po obu stronacli bladej, podnieconej twarzy, wzrok utkwił w sufit.

Myśl stacza walkę: twardą, zajadłą, nieustępliwą. To trwa już przeszło dwa tygodnie. Skupione są wszystkie siły duchowe i hart woli. Chwilami napięta do ostateczności, myśl staje się nabrzmiała, bolesna i wtedy umysł ogarnia zamęt i chaos, a człowiekowi wydaje się, że jest bliski szaleństwa. Wewnątrz nawołuje coś w takich chwilach do rozwagi. "Spokój, spokój, wróć do punktu wyjścia i zacznij od nowa".

Przeżył już szereg klęsk, wstydliwych jak niepowodzenia seksualne, i szereg błysków nadziei, złudnych jak marzenia. Nieraz ogarniała go rozpacz, to znów szalona radość. Ale zagadnienie, pomimo strasznego wysiłku, nie ruszało z miejsca.


Jest więc przygoda, jest mały dramat. Walka z przez siebie wyznaczonym problemem do rozwiązania jest jak wspinaczka na szczyt wysoko w górach. Jednak alpinista robi to wyłącznie dla siebie, podczas gdy naukowiec robi to zwykle także “dla ludzkości”, tym samym osobista przygoda przybiera na wartości.
Rappaport był matematykiem, podpadł komunistom i trochę przesiedział w polskich więzieniach w latach 1949-1950, tam powstawała “Determinanta”, potem był doradcą kierownika dzielnicy we Wrocławiu by wreszcie na dobre emigrować do Szwecji. Oto co o Rappaporcie pisze Tomasz Grabiński, profesor emerytowany Uniwersytetu w Penzie:


Co powiedziałby na to Leon Rappaport, który do nas czasem zagląda. Napisał powieść z życia matematyków [38], podobno niezłą, która jest znana wśród osób, którym udostępnił rękopis. Wundheiler ją przeglądał i mówi o dziele na miarę Witkacego. Bohaterem. powieści jest matematyk Michał Radon. Prawdziwy według Wundheilera - jest jego monolog wewnętrzny opisujący zmaganie się z problemem. Ale Rappaport opisuje też wyimaginowane seminarium, podobne do naszego seminarium na Oczki. Radon jest jakąś zbitką kilku postaci. Nie wykluczałbym, że jest nim Wundheiler, bo pracuje nad teorią względności, a poza tym jest w tej powieści wyjazd do Moskwy na Kongres. Wyjeżdża co prawda nie Radon, lecz młody magister, ale tego rodzaju rozminięcia należą do reguł powieści z kluczem. Gdzieś w tle pojawia się niezbyt sympatycznie opisany autor książki "o topologii". Są wprawdzie aluzje również i do pięknoduchów, ale nie jest to paszkwil, lecz próba wydobycia spod tego teatru próżności jakim jest Seminarium, istotniejszych treści dotyczących i ludzi i samej matematyki. Rappaport jest naszym arbitrem elegantiarum, profesorem bez teki.

    Wundheiler użyczył mi kilku fragmentów "Determinanty" - bo taki tytuł ma powieść. Kryje się za tym zwrotem jakiś pogląd filozoficzny, który rozmija się z tym, co mógłby powiedzieć afilozoficzny Tarski. Zdanie jest bez znaczenia, jeśli nie jest poparte siłą przekonania. Alternatywa - ale to już dopowiadam - nie jest wyborem jednego z obojętnych mi symboli, 0 lub l. Jej rozstrzygnięcie jest decyzją!

Wynotowałem kilka rzeczy.

    "Wartość sądu tkwi w powłoce emocjonalnej . Emocja, przenikając do wygłaszanego sądu, nadaje mu cech słuszności i racji."

    "Emocja. Nie na niej spoczywa nasza uwaga i sądzie. A tym czasem, to niechciane niesforne najważniejsze i najbardziej istotne".

    "Wśród prostych reakcji na zdarzenia pojawia się jedno, nikłe, delikatne i subtelne, i to ono potrafi powiedzieć, że coś jest uderzające, nieuchwytne, ładne i wytworne."

To współbrzmi z tym co u Carrela.

    Pytam, czy w pewniku wyboru słowo wybór znaczy ślepy traf, czy decyzję?

    Rapaport bywa u Sierpińskiego, który odnotował pewną Jego uwagę o ułamkach Fareya w swojej "Teorii liczb".


To tyle o przygodzie. A gdzie dramat? Są dwa rodzaje naukowego dramatau. Pierwszy to gdy po ciężkich zmaganiach jakiś niezmiernie trudny problem rozwiązujemy i zaraz potem dowiadujemy się, ktoś inny już ten problem rozwiązał przez nami, niemal dokładnie tak samo. Czyli nasz wysiłek poszedł jakby na marne. Nie zawsze starcza nam wtedy rozsądku by zrozumieć, że tylko “jakby”. Drugi rodzaj dramatu to dramat Alberta Einsteina, gdy jesteśmy całe życie wierni swoim głębokim przekonaniom, ale jesteśmy w tym samotni i w końcu okazuje się, że drabina po  której się wspinaliśmy jest za krótka. Jak się z tym pogodzić?

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie