Od piątku można kupić,tabletke "dzień po" i oczywiście wszędzie wrze,bo przecież takowa tabletka "zabija" nienarodzony płód.Przeciwnicy tabletek myślą pewnie,że teraz gdy będzie do nich większy dostęp,kobiety/dziewczyny masowo oblegać będą apteki.Aż szlag mnie trafia,gdy słyszę mężczyzn wypowiadających sie o sumieniach kobiet,które takowe tabletki zażyja.Kobiety nie mające jeszcze dzieci,mówią tabletką stanowcze NIE.Ok nie chcesz nie bierzesz!Chcesz urodzić, cudownego dzidziusia prosze Cię bardzo.Ale mi pozostaw wybór.Oczywiście najwieksze "ale" mają "wszechwiedzący" katolicy.Usłyszałam ostatnio od teściowej (która jest katoliczką tylko z nazwy)że,tam u niej na wsi ksiądz katygorycznie zabronił,brania tych tabletek,a kobieta/dziewczyna która, je zażyje będzie smażyć się w piekle!O żesz ty!Osobiście znam przypadek młodej dziewczyny,którą rozkochał w sobie ksiądz.Romans kwitł,póki biedna naiwniaczka,nie zaszła w ciąże.Sam zawiózł ją na skrobanke.Gdy wieś zaczeła huczeć o ich namiętnym romansie,na jaw wyszedł ich wspólny sekrecik.Oczywiście ksiądz okazał skruche,że nie chciał,że diabeł go podkusił.Przenieśli go do innej parafi na drugi koniec Polski.Sprawe uciszyli.No i jak do cholery ktoś taki ma mówić,mi co mogę,a czego nie.To nie są pojedyńcze przypadki tylko nie wszystkie wychodzą na jaw.Więc zostwcie proszę,moje sumienie i moje łono mnie samej.
Realnie patrząca na świat kobieta nie lubiąca wszechobecnego zakłamania.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo