Rzeczpospolita napisała dziś o liście otwartym do rektora UW w sprawie uchwały sprzeciwiającej się ustawie lustracyjnej (tutaj). Sygnatariusze listu dystansują się od uchwały senatu, uważając ją chyba słusznie, za mieszanie środowiska naukowego w polityczne spory, i uznają nawoływanie do obywatelskiego nieposłuszeństwa przed wyczerpaniem drogi prawnej za nieuzasadnione. Powołują się przy tym na uchwałę Senatu UJ: Z tego też powodu nie możemy podzielić stanowiska władz UW, natomiast solidaryzujemy się z przesłaniem zawartym w uchwale Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego z 21 grudnia 2005 r., w której czytamy: "Senat najstarszej polskiej uczelni, wierny jej powołaniu, jakim jest służba prawdzie, uznaje tajną i świadomą współpracę z organami bezpieczeństwa PRL za postępowanie niegodne nauczyciela akademickiego".
Cieszy mnie, że tak wielu pracowników IHUW przyłączyło się do inicjatywy. Łatwo policzyć, że na naszym wydziale zebrano najwięcej podpisów. Co szczególnie mnie cieszy - podpisało się wielu z tych, których uznawałem zawsze za równych facetów (albo babki) i uczestniczyłem w ich zajęciach. Zrobili to między innymi: prof. Barański (specjalista od Polski piastowskiej, ciekawe wykłady, przerywane interesującymi anegdotami), prof. Chojnowski (20 wiek, zdawałem u niego egzamin, ma fajny samochód;-)), prof. Fałkowski (mediewista, postawił mi 4 z ćwiczeń), dr. Rutkowski (na ćwiczeniach z historii XX wieku chodziliśmy z nim po Ochocie śladami Powstania Warszawskiego), prof. Wieczorkiewicz - tu chyba komentarz zbędny.
Na deser zostawiłem sobie prof. Banaszkiewicza. Jest to najbardziej oryginalny mediewista polski, przy tym potrafiący swoje nie raz kontrowersyjne tezy przedstawić w przystępny sposób. Jego wykłady był najlepszymi (obok prof. Ziółkowkiego), w jakich udało mi się uczestniczyć. Uważam go za jednego z moich najważniejszych nauczycieli (co nie znaczy, że się ze wszystkimi jego tezami zgadzam).
Warto przypomnieć, że historia opozycji demokratycznej w PRL jest silnie związana z Instytutem Historii UW (Adam Michnik, prof. K. Modzelewski, i inni, niektórzy się podpisali). Nic dziwnego, że tak wielu ludzi u nas stać na wyrwanie się z owczego pędu.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)