Wielkim pragnieniem ludzi starszych ode mnie o jakieś 15-20 lat, jest to, żeby Papież miał takie same znaczenie dla mnie i moich rówieśników, jak dla nich. Stąd koncepcja pokolenia JP2: idea, że Papież wychował pokolenie młodych Polaków, bardziej moralnych niż ich rodzice, nie mówiąc o europejskich rówieśnikach.
Jest to oczywiście pobożne życzenie. Łatwo sprawdzić: proszę policzyć ilu ludzi w swoich postach przed rocznicą śmierci Jana Pawła 2 powoływała się na jego słowa? Dwóch? Może trzech? To chyba za mało, by mówić o pokoleniu. Jestem też przekonany, że bardzo niewielu ludzi potrafi wymienić encykliki papieża, albo chociaż jakieś jego inne dzieła.
Prawda jest taka, że Papież był papieżem przez całe moje życie i nie było w tym nic dziwnego ani radosnego - ot, papież jest i tyle. Przeżycie poprzedniego pokolenia było całkiem inne - dla nich w czasie komunistycznej nocy nagle zabłysło światło i to ich powinno nazywać się pokoleniem JP2.
Jeżeli szukamy czegoś co ukształtowało ludzi mojego pokolenia, to jest to kultura masowa importowana z Ameryki. Nie musiało i nie doprowadziło to do dechrystianizacji Polski. Trzeba zauważyć, że filmy akcji (bo to one nas wychowywały) eksploatują mity utrwalające religijny obraz świata. W każdym filmie z Arnoldem Gubernatorem, albo z Van Damem chodziło z grubsza o to, że siły ciemności z owej ciemności wychynęły. Dobry, dzielny bohater (Arnold przykładowo) zapędza je na powrót tam, gdzie jest ich miejsce. Wśród tego typu filmów trzeba wymienić "Terminatora", "Predatora", "8 pasażer Nostromo", "Wejście smoka" i inne, imię ich legion. Najważniejszym z tych filmów była oczywiście trylogia "Gwiezdne Wojny". Łatwo znaleźć kogoś około 30 lat, kto nie zna encyklik Papieża. Natomiast chyba każdy wie kim był C3PO i R2D2.
I nie ma się czego wstydzić - Papież był symbolem wiary i religijności i to jego wielka rola, ale jego nauki mało do kogo trafiały. Były za trudno przyswajalne. Masy kształtuje kultura masowa. Dopóki kulturą masową są baśnie "dobre", czyli takie, które mówią o konieczności bezkompromisowej walki ze złem, to ich efekt jest pozytywny.
Ostatnio przeczytałem w Dzienniku o wydaniu mangowym Ewangelii (czy Biblii, nie pamiętam). To jest właściwa droga do nawrócenia Japonii. Mało kto wie o tym, że w czasie chrystianizacji plemion germańskich nie podawano im ewangelii w wersji oryginalnej. Powstawały wtedy utwory, które przedstawiały Chrystusa, jako wodza, bohatera, zabijającego stwory chaosu, natomiast apostołowie byli tam jego przyjaciółmi - towarzyszami walki. Dobra nowina musi być przystosowana do odbiorcy w taki sposób, aby mógł ją pojąć i przyjąć. Dlatego JP2 wielki Papieżem i człowiekiem był, ale znacznie więcej dla utrwalenia rzeczywistej religijności - nie od święta, nie od przyjazdu Papieża, ale tej na co dzień, zrobiły takie dzieła, jak "Władca pierścieni".
Pokolenie JP2, jeżeli ma być traktowane poważnie, to jest to zadanie na przyszłość.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)