Grim Sfirkow Grim Sfirkow
52
BLOG

Prywatna służba zdrowia wg "Dziennika"

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 22

Obiecałem sobie, że nie będę pisał, dopóki nie dokończę dyskusji z Quasim, ale nie zdzierżę. Pani Zuzanna Dąbrowska napisała co następuje: "Na początek można by się umówić, że wszyscy przestaną udawać" - zgadam się w 100%. "Albo będzie w Polsce silna publiczna służba zdrowia, na którą obywatele będą chcieli płacić składkę nawet wyższą niż teraz, bo dzięki temu nie będą biegać po prywatnych gabinetach i wydawać kilkakrotnie więcej, albo niech ktoś powie otwarcie, że interesuje nas pełna prywatyzacja. Ato oznacza, że leczyć będzie się ten, którego będzie na to stać. A dla reszty pozostanie wymuszona eutanazja".

Droga pani Dąbrowska: 1. prywatyzację służby zdrowia postulują od początku lat 90 środowiska konserwatywno - liberalne, głównie UPR. Ktoś już to powiedział - potrzebna jest prywatna służba zdrowia - i było to już dawno

2. podwyższenie składek na służbę zdrowia spowoduje z pewnością ubytek w naszych portfelach, a pogrubienie portfeli urzędników od służby zdrowia. Po prywatnych gabinetach będziemy najpewniej i tak biegać, bo służba zdrowia to nie tylko pieniądze, to także organizacja, to także sposób gospodarowania zasobami ludzkimi , finansowymi itd, a także inwestycje, które w służbę zdrowia należy nieustannie łożyć - jak w każdą inną działalność gospodarczą. Nie wierzę ani trochę, że podniesienie składek coś zmieni. Zresztą - jeżeli podnosimy składki, to również na te składki nie będzie wszystkich stać. Co z nimi?

3. Prywatyzacja służby zdrowia nie oznacza, że ludzie będą umierać z braku służby zdrowotnej. Po pierwsze - umierają i teraz. Niektóre operacje są za drogie również dla obecnego systemu. Pewne operacje będą zawsze za drogie. Wtedy potrzebna jest pomoc innych ludzi - zbiórki pieniężne, takie jak chociażby Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Caritas i wiele innych.

Ludzi na prywatną medycynę będzie stać, bo inaczej usługi nie znajdą nabywców. Rynek to wymusza. Poza tym nie ma powodu, aby się nie ubezpieczyć - prywatnie, ze ściśle określoną pulą usług. W ten sposób ubezpieczenie można racjonalnie zaplanować. Przecież nie ma powodu, abym się ubezpieczył na rzadką, genetycznie uwarunkowaną chorobę, na którą nikt w mojej rodzinie nie zapadł. Nie ma powodu, abym ubezpieczył się na wypadek raka płuc, skoro nie palę papierosów. Prywatyzacja oznacza przede wszystkim racjonalizację przepływu pieniądza.

Wreszcie - nie ma powodu, aby samorząd, albo inna organizacją w tym celu powołana nie zapłacił za ludzi, których naprawdę nie stać, ubezpieczenia zdrowotnego. Ma to dodatkową zaletę, że taka organizacja, działając na miejscu, mogła by sprawdzić, czy na takiego kogoś płacić warto. Jeżeli ktoś np jest nałogowym alkoholikiem - płacenie na niego składki ubezpieczeniowej jest bezcelowe. Więcej - żadna firma go nie ubezpieczy. W obecnym systemie jesteśmy skazani na opłacanie ludzkiej nieodpowiedzialności - palenia tytoniu, narkomanii, alkoholizmu, rozwiązłości. Prywatyzacja mogła by to zmienić.

Dlatego, droga Pani, nie ma alternatywy: podwyższenie składki - prywatyzacja. Droga jest tylko jedna.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka