Grim Sfirkow Grim Sfirkow
53
BLOG

Co to jest "Polska solidarna"?

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 16

Polskę przebiegła wstrząsająca wiadomość o tym, że blokujące ulicę pielęgniarki zostały zepchnięte na chodnik. W opinii wielu był to akt straszliwego prześladowania, uprawniającego do nazwania policji "ZOMO" i "faszyści". 

Wg "Dziennika" zareagował związek zawodowy "Solidarność". Janusz Śniadek ogłosił: "Rozpoczynamy przygotowania do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej". "Działania rządu stoją w sprzeczności z ideą solidarnego państwa" - tłumaczy.

Do protestujących pielęgniarek dołączyli działacze "Solidarności 80". Tak się składa, że wiem coś o tym związku. Mój Wujek, dyrektor ratownictwa na jednej ze śląskich kopalni twierdzi, że z 11 związków działających u nich, ten jest najzabawniejszy. Jego zdaniem działacze ci są czymś w rodzaju  dyżurnych protestujących. Opowiedział mi też anegdotę o jednym z nich, który kilka lat temu wyleciał z okna w czasie libacji alkoholowej, co w prasie związkowej zostało przedstawione jako zamach na niego. 

 Cóż takiego poruszyło związki zawodowe i te większe, i te mniejsze? Otóż policja przerwała nielegalny protest. Uderza to w podstawową formę działania związków - okupacje, blokady i "zajazdy" na Warszawę. Polska solidarna polega w ich pojęciu na niczym innym, jak na tym, że jeśli ktoś strajkuje wystarczająco intensywnie, to rząd ma psi obowiązek na protest pozwolić i na dodatek spełnić postulaty. Natomiast psi obowiązek człowieka cierpiącego z powodu form protestu, to okazać "solidarność", czyli położyć uszy po sobie. Rząd PiS nie podporządkował się tej zasadzie i zaczyna zbierać cięgi.

Każdy tego rodzaju protest przedstawia się jako polityczny, jako walkę o godność, przystraja flagami narodowymi. Trudno się tu oprzeć spojrzeniu z dłuższej historycznej perspektywy. Czy nie czymś podobnym były szlacheckie rokosze, powstające pod hasłami obrony przyrodzonych szlachcie praw? Z takiego pojęcia wolności powstała praktyka "liberum veto". Dziewiętnastowieczni historycy szkoły krakowskiej dodali pojęcie "liberum conspiro" - czyli wolności tajnych sprzysiężeń i powstań, które wyprowadzali oni z dawnej, szlacheckiej praktyki antypaństwowej. Dziś wypada dodać do tego "wolne strajkowanie" - prawo do protestowania, do przedstawiania swoich żądań o pieniądze jako walki o złotą wolność i do czynienia tego z pogwałceniem praw innych obywateli. Ta wolność, w pojęciu watażków związkowych, jest istotą Polski solidarnej.

Rząd PiS  stoi teraz na rozdrożu. Albo ulegnie praktyce "wolnego strajkowania" (jak to będzie po łacinie? może "liberum straico"? ;-)) i wtedy pozostawi Polskę jako państwo podległe przemocy związków zawodowych i związanych z nimi mafii, albo wreszcie rozpędzi towarzycho przy pomocy policji i  wtedy wprowadzą Polskę na drogę ku państwu prawa. Jeżeli pójdą drugą drogą, to mogą liczyć na mój głos.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka