W Rzepie ukazał się bardzo ciekawy wywiad z Magdaleną Środą. Uważam, że należy go uważnie przeczytać, bo jest dobrą egzemplifikacją lewicowego sposobu myślenia.
Wyodrębniłbym następujące cechy charakterystyczne:
1. Analizowanie postępowania przeciwników politycznych nie z punktu widzenia interesów czy faktów, tylko psychologii. Dzięki temu nie ma potrzeby odnoszenia się do ich merytorycznych argumentów. Wszystko można zrzucić na resentymenty i wysłać oponenta do psychiatry: "Obserwując scenę polityczną, nie mogę się po prostu powstrzymać od diagnoz psychologicznych czy fenomenologicznych. Do interpretacji działań premiera pasuje na przykład idealnie Schelerowska kategoria resentymentu. Resentyment to rodzaj uczucia, które rodzi się na skutek jakiegoś silnego urazu i działa jako samozatruwający duszę proces. Człowiek resentymentu to ktoś, kto nie tylko ustawicznie szuka winnych swojej przypadłości, ale i kto odbiera wartość wszelkim działaniom czy opiniom innym niż jego własne. Tak zwana polityka historyczna, obsesja lustracji to jakby leczenie prywatnego urazu".
2. Ślepota na negatywne zjawiska, o ile dotyczą osób politycznie bliskich: "Nie zauważyłam, by mieli [kompleksy - przyp. GS]. Marek Belka, któremu towarzyszyłam w kilku wyjazdach, zawsze jawił się jako osoba otwarta i towarzyska, mówiąca w dwóch albo trzech językach, konkretna, a jednocześnie potrafiąca nawiązać z każdym dobry kontakt. Belkę można krytykować, ale nie dlatego, że miał kompleksy. Był Europejczykiem. Jeśli chodzi o Kwaśniewskiego, podobnie, on z roku na rok był coraz lepszy w swojej roli i prezydenta, i światowca." Światowiec Kwaśniewski... Pamiętajcie, młodzi działacze lewicy, możecie kantować co do wykształcenia, uwalniać gangsterów z więzienia, patronować korupcyjnemu układowi, a dla lewicowych intelektualistów będziecie światowcami.
3. Fanatyczny antykatolicyzm. Oto PO oczami Magdaleny Środy: "Platforma wycofała się z podatku liniowego, ich polityka ekonomiczna jest nieprzejrzysta, jest to partia katolickiego fundamentalizmu (wyłączając posła Palikota), bez cienia zrozumienia dla ważności swobód obywatelskich, a do tego wykazująca entuzjazm dla lustracji czy takich dziwnych inicjatyw jak CBA. Nadto jest to partia antyrównościowa i antykobieca". Na pytanie o to, że wg. niektórych PiS nie różni się od SLD, odpowiedziała: "Jak to się nie różni? Różni się, choć i lewica jest nie dość wyraźna obecnie, zwłaszcza ze swoim katolickim przywódcą Wojciechem Olejniczakiem. Jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie, gdzie zarówno szef lewicowej partii, jak i większość związków zawodowych odwołuje się do katolicyzmu jako podstawy aksjologicznej. To dla mnie kuriozalne, bo wszak Chrystus obiecywał nagrodę - w niebie! - tym, którzy cierpią niesprawiedliwości tu na ziemi. Tymczasem zadaniem lewicy jest walka z niesprawiedliwością teraz i tu. Wiara w Chrystusa z pewnością tę walkę poważnie osłabia". Brawo, czarno na białym wiemy już o co chodzi. Lewica obiecuje raj na ziemi tu i teraz. Chrześcijaństwo, które każe respektować to, co zastaliśmy na ziemi, a nagrodę obiecuję po zmartwychwstaniu, jest szkodliwe.
4. Postrzeganie elektoratu przeciwnika politycznego, jako ludzi zakompleksionych,niewykształconych i głupich. Czyli lustrzane odbicie "ciemnego luda" Kurskiego: "Bo też i taki jest w tej jednej dziesiątej ten kraj - bo tylu mniej więcej zwolenników, w liczbach bezwzględnych, ma PiS - zakompleksiony, zawistny, przestraszony, roszczeniowy. I Kaczyńscy robią tym ludziom dobrze".
5. Last bu not least: patriotyzm dla Magdaleny Środy, to europejskość. Podkreślanie odrębności swojego kraju, a zapewne i walka o jego partykularny interes, to dla niej anachronizm: "Czuję się przede wszystkim Europejką i walka o silną tożsamość narodową w kontekście Europy nie jest dla mnie żadnym priorytetem". I dalej: "Dla mnie patriotyzm oznacza postawę obywatelską polegającą na praworządności i służeniu dobru wspólnemu. Tym dobrem nie jest teraz sarmatyzm, ale europejskość, prawa i swobody obywatelskie. Sądzę, że za 20 lat polskość rozumiana tak, jak to widzi Roman Giertych czy Anna Fotyga, będzie już tylko pewnym folklorem."
Taki jest więc obraz współczesnego lewicowego oszołomstwa. Trudno nie zauważyć, że ponad wszystko przejawia się tu kompleks prowincji. Magdalena Środa pogardza kulturą własnego narodu, pogardza interesem swojego kraju, a patriotyzm to dla niej naśladowanie wzorów płynących z lewicowych mediów zachodnich. Własne się nie liczy, cudze ponad wszystko. Tyle, ze ostatnie zdanie dla Magdaleny Środy nie ma sensu. Przecież dla niej "własne" to europejskie. Jak wielu przed nią, odrzuca znienawidzoną, pogardzaną prowincję i udaje się na duchową emigrację do metropolii, odrywając się od realnego życia miejscowych i od kultury, którą naprawdę żyją.
Mam nadzieję, że jej lewicowi koledzy pójdą w jej ślady. Nie ma lepszego sposobu na przegranie wyborów, niż oderwanie od rzeczywistości.



Komentarze
Pokaż komentarze (88)