Grim Sfirkow Grim Sfirkow
164
BLOG

Hakerzy AD 1920, czyli cuda bez cudów

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 10

O Bitwie Warszawskiej przyjęło się mówić w kategoriach cudów. Bardzo wiele wydarzeń interpretowano w tej wojnie jako szczęśliwe zbiegi okoliczności. I tak Piłsudski wybrał cudownie miejsce ataku znad Wieprza wprost w najsłabsze ugrupowanie sowieckie. 5 Armia Sikorskiego cudownie wyszła na tyły 15 i 4 armii sowieckich, obchodzących Warszawę od północy, i na dodatek obie te armie,
znacznie silniejsze liczebnie - pobiła. W międzyczasie - cudownym zbiegiem okoliczności - polski zagon kawaleryjski wpadł do Ciechanowa, zniszczył jedną z dwóch radiostacji sowieckiej 4 Armii (wówczas jeszcze radiostacje liczono w armii na sztuki). Cuda?
Dziś już wiemy, że w tej cudownej wojnie, cudów nie było. Za to była znakomita praca polskiego wywiadu radiowego. Z niedawno wydanej książki "Zanim złamano Enigmę" dr Nowika dowiadujemy się jak powstał i pracował polski wywiad radiowy.
Informacje o rozpracowaniu radzieckich szyfrów przez polskich specjalistów krążyły już od dawna, ale były to co najwyżej spekulacje. Dzięki niedawnemu odnalezieniu
rozszyfrowanych sowieckich depesz sprawa stała się jasna.
Polski wywiad radiowy został zorganizowany w roku 1919 przez majora Bołdeskuła, byłego oficera wywiadu autro-węgierskiego. Przełomem było dokoptowanie do zespołu Jana Kowalewskiego. Jego zdolności do łamania szyfrów wyszły na jaw przypadkiem, kiedy siedział w zastępstwie kolegi na dyżurze i z nudów - jak rasowy haker - zaczął rozszyfrowywa sowieckie depesze, które akurat doniesiono. Do rana rozpracował pierwszy szyfr. Pochwalił się osiągnięciem kolegom, a potem informacja dotarła do odpowiednich uszu. Kowalewskiego zatrudniono na miejscu, gdzie jego kwalifikacje zostały wykorzystane w pełni. Do końca wojny stworzył zespół składający się z wybitnych matematyków, który rozszyfrował większość ówcześnie używanych szyfrów, a depesze rosyjskie rozszyfrowywał szybciej, niż ich docelowi użytkownicy.
Znaczenie tych faktów dla zrozumienia przebiegu wojny 1920 jest kolosalne. Przypadki i zbiegi okoliczności nagle ukazują swoją prawdziwą naturę - nasz sztab po prostu wiedział, nie raz lepiej od Sowietów, gdzie są ich oddziały i co robią. Dzięki przechwycaniu komunikacji na średnim szczeblu dowodzenia, polski sztab miał całkiem dosłownie lepszą wiedzę od sztabu wroga o jego własnych siłach. Dowódcy sowieccy nie przekazywali wszystkich informacji do "do góry", zachowywali dla siebie informacje o niepokojach w armii, a problemach z mneijscową ludnością. Za to fabrykowali takie informacje, jakie sztab chciał słyszeć - o entuzjazmie wśród "wyzwalanych" cywilów, o woli walki prostego sowieckiego żołnierza itd.
Wykorzystać te wiedzę można było na mnóstwo sposobów. Na przykład 5 marca 1920 polskie siły zaatakowały na Polesiu akurat w momencie, kiedy rosyjska 47 dywizja przejmowała odcinek od 57 dywizji, i panował oczywisty w tym momencie rozgardiasz. Ba, Polacy potrafili, kiedy trzeba, zakłóci komunikację, pomiędzy sztabami sowieckimi. Tak się stało w momencie ofensywy znad Wieprza, kiedy radiotelegrafiści wywiadu nadawali na częstotliwościach rosyjskich radiostacji Biblię, uniemożliwiając porozumienie. Dzięki temu dywizje obchodzące Warszawę od północy wciąż próbowały sforsować Wisłę, chociaż prące na północ polskie natarcie już odcinało je od zaplecza.
Bywało, że polskie klęski brały się z lekceważenia informacji z nasłuchu. Wywiad dostarczał informacji o koncentracji Konarmii Budzionnego, jednak informacje zlekceważono - Armia Konna dokonała wyłomu w polskim froncie południowym, zmuszając nasze siły do wycofania się z Ukrainy. Informacje tego samego wywiadu umożliwiły później schwytanie w pułapkę budzionowców pod Zamościem.

Niewykluczone, że to właśnie informacje polskiego nasłuchu zadecydowały o zwycięstwie w 1920, a tym samym o przyszłości przynajmniej Polski i krajów bałtyckich. Zespół kryptograficzny był jednym z najcenniejszych broni Polski międzywojennej, a potem aliantów w czasie drugiej wojny światowej. To przecież polscy kryptolodzy rozszyfrowali Enigmę, dzięki czemu sztaby armii sprzymierzonych były w sytuacji polskiego sztabu z roku 1920. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest, że dokumenty świadczące o tych wydarzeniach przez ostatnie pół wieku leżały w... rosyjskich archiwach wojskowych. Prawdopodobnie nie zostały nawet przeczytane, bo gdyby zostały, to chyba nie wróciły by do Polski.

 

Więcej: wywiad z dr Nowikiem w Gzecie Wyborczej http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2856516.html oraz oczywiście więcej niż wyczerpująco w jego książce.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka