Grim Sfirkow Grim Sfirkow
99
BLOG

Anarchistyczna natura Polaków a praworządność

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 24

W ostatnim wpisie Łukasz Warzęcha przedstawił na przykładzie jak w codziennym zachowaniu wyraża się polska praktyka olewania własnego państwa. Przypominam, tłum ludzi, tylko czekał, aż policjant odwróci głowę, żeby ruszyć przez zakazany teren. Policjant był bezsilny - jednego gościa mógłby ewentualnie złapać, ale co ma robić, gdy prawo łamie cały tłum ludzi?

Niestety, tak jest z prawem w Polsce w ogóle. Jeżeli jedna osoba w gminie łamie prawo przez samowolkę budowlaną, to gmina może doprowadzić do rozbiórki nieruchomości. A jeżeli to samo zrobi 1000 osób?  Koszty prowadzenia tych wszystkich spraw pokrywamy wszyscy. Prowadzenie każdego postępowania trwa. Ludzie są przekonani o bezkarności i o tym, że wszystko można załatwić. I to się potwierdza. Mam znajomego, który wybudował dom bez jakiegokolwiek zezwolenia i już go mieli rozbierać. Dom stoi do dziś. Inny przykład: znajomi mają domek letniskowy w strefie chronionej jakiegoś parku krajobrazowego, gdzie nie ma prawa nic stać. Nakazów rozbiórki mieli już chyba kilkanaście... 

Niestety, państwo polskie ma mnóstwo praw, natomiast nie ma sił, by je egzekwować. Nasze prawa są wzorowane na tych, jakie obowiązują na Zachodzie. Niestety, zachodni prawodawcy nie wzięli pod uwagę, że ostatnie 50 lat komunizmu nauczyło ludzi, że prawo to tak naprawdę narzędzie wyzysku przez rządzącą klikę. Dlatego łamanie prawa, to nie jest naruszanie ładu wspólnoty,  to tylko pokazanie gangsterom zza biurek gdzie raki zimują. Zachodni prawodawcy nie zetknęli się z tego rodzaju problemami. Natomiast nasi wytrwale ignorują rzeczywistość. Należą do tej części elity, która wierzy, że żeby Polska była krajem zachodnim, wystarczy tylko skopiować tamtejsze przepisy i społeczeństwo samo się do nich wychowa. 

Niestety, ale tak nie jest. Pytanie brzmi więc: co zrobić, żeby prawo w Polsce zyskało szacunek? Moja propozycja jest taka:

Przesłanki: państwo polskie nie ma środków (wystarczającej ilości pieniędzy na policjantów i urzędników) aby przestrzeganie aktualnego prawa wyegzekwować. W wielu dziedzinach życia poddanych regulacji prawo pozostaje tylko na papierze. Nawet ustawodawcy nie traktują prawa poważnie, uważając, że ma ono walor wychowawczy, natomiast i tak się go nie wyegzekwuje (już pomijam to, ze "Oni' - czyli władza, czują się spod prawa powszechnego wyjęci, że mogą sobie np. jechać na sygnale przez miasto, albo po pijaku , bo mają immunitet). Ludzie o tym wiedzą, albo wyczuwają, albo praktyka ich tego nauczyła, że prawo nie da się wyegzekwować, i co więcej, nikomu nie zależy na egzekwowaniu prawa. Przecież policjantowi tak naprawdę wisi, czy zapniemy pasy w samochodzie. On chce tylko zarobić na mandacie, więc można mu spokojnie zaoferować łapówkę. Burmistrzowi miasta, albo urzędnikowi gminnemu tak naprawdę wisi, czy dom zostanie wybudowany czy zburzony i co o tym mówią przepisy. Dlatego nagnie prawo tak, jak nam odpowiada, jeżeli jest naszym krewnym, albo dostanie w łapę.

Wnioski: państwo powinno wycofać się z regulacji we wszystkich tych sferach, w których nie potrafi egzekwować prawa. Jeżeli natomiast nie ma zamiaru egzekwować prawa, a prawo ma tylko ustalać reguły, których przestrzeganie będzie się analizować co najwyżej w razie jakiegoś nieszczęścia, to niech to będzie jasno zapisane: obywatelu, łam sobie prawo jak chcesz, ale jak spotka ciebie albo kogoś innego nieszczęście, to odpowiesz za łamanie prawa.

W sferach, które państwo jednak uzna za na tyle istotne, żeby egzekwować w nich prawo, powinno być to robione z całą bezwzględnością i siłą aparatu represji. Obywatel musi mieć pewność, absolutną pewność, że od mandatu nie ucieknie. Np. w przypadku opisanym przez Warzęchę, policjant powinien wezwać dodatkowe siły, ludzi stojących w niedozwolonym miejscu powinno się otoczyć i każdy powinien dostać mandat 100 PLN, nawet, gdyby było to 300 osób. 

Innymi słowy, chodzi o to, aby siły państwa rozpraszane na regulowanie mnóstwa dziedzin, których wyregulować nie jest w stanie, zostały skierowane na dziedziny naprawdę ważne, za to skutecznie. Państwo powinno wycofać się przede wszystkim z dziedzin najbardziej korupcjogennych, czyli takich, w których obywatel potrzebuje zezwolenia urzędnika na posłużenie się swoją własnością. Nie widzę najmniejszego sensu w prawie, które chroni mnie przed błędnym (zdaniem urzędnika i ustawodawcy) posłużeniem się moją własnością. Państwo powinno wreszcie traktować obywatela poważnie, a nie jak bezrozumne bydło. Wtedy być może obywatel odwdzięczy się poważnym traktowaniem państwa.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka