Grim Sfirkow Grim Sfirkow
74
BLOG

Patriotyzm popaństwowy

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 7

Na salonie rozgorzała dyskusja o patriotyzmie. Nie trzeba być prorokiem, żeby odgadnąć, że "lewa" strona salonu odsyła pojęcie do lamusa, natomiast "prawa" strona broni. Tezą dyskusyjnego artykułu w GW jest to, że patriotyzm - pozytywne uczucie wobec państwa i współobywateli jest pochodną ksenofobii i w nowoczesnym świecie traci rację bytu.

Warto zauważyć, że rzeczywiście - patriotyzm państwowy/narodowy jest zjawiskiem, które nie istniało zawsze. Pojawia się w państwach obywatelskich, demokratycznych. Pojęcie to korzeniami sięga greckich polis, rozwija się bójnie w Rzymie. Tam właśnie - w organizacjach, gdzie rządziła bezosobowa administracja i zgromadzenie, potrzebne było pojęcie lojalności wobec wspólnoty.

Charakterystyczne, że we wczesnym średniowieczu, gdzie głową państwa był król, patriotyzm schodzi na plan dalszy. W zamian rozwija się lojalność wobec monarchy, a także wobec pana feudalnego. Pojęcie patriotyzmu wraca wraz z odkrywaniem kultury klasycznej w dwunastym wieku. Także rola monarchy staje się coraz bardziej bezosobowa, państwa stają się coraz bardziej urzędnicze, oparte na prawie stanowym, a nie na związku osobistym. Rozwija się patriotyzm miejski, stanowy, korporacyjny, lecz zwornikiem ideowym społeczności wciąż jest osoba króla i lojalność wobec niego. Wszystko to z dodatkiem uniwersalnej idei chrześcijańskiej.

Przełomem jest oczywiście koniec osiemnastego wieku i rozwój idei narodowej. Wtedy, pod wpływem myślicieli oświecenia, rozwija się pojęcie patriotyzmu w odniesieniu do narodu. Patriotyzm pojawia się wraz z rozwojem demokracji, wraz z ideą egalitaryzmu. Patriotyzm oznaczał, że i chłop i pan byli członkami tej samej wspólnoty państwowej, niejako równi wobec państwa w swoim poświęceniu dla wspólnego dobra.

W świetle tych danych warto się zastanowić co oznacza kwestionowanie patriotyzmu. Czyżby idea demokratyczna i egalitarna traciła na sile? Wydaje się, że w przynajmniej w części polskich elit - tak. Części europejskiej polskich elit trudno odczuwać wspólnotę z wyborcami nielubianych przez nich partii. Uważają współobywateli za kretynów, godnych pogardy. Są nawet tacy, którzy postulują cenzus wykształcenia w prawie wyborczym. Inna grupa pragnie, by uczucia obywateli przejęła Unia Europejska. Wobec państwa, którym rządzą "tacy ludzie" nie odczuwają lojalności, przenoszą ją na wspólnotę ponadnarodową, która jest ich ideałem. Oczywiście łatwo zauważyć, że oni nie chcą zlikwidować patriotyzmu. To projekt nowego patriotyzmu: oni są Europejczykami i mają obowiązki europejskie. Jest to de facto również idea antydemokratyczna. Przeniesienie demokracji na stopień europejski oznacza przeciez dalszą alienację władzy od obywatela, przeniesienie jej jeszcze na wyższy poziom abstrakcji, dla przeciętnego "ciemnego luda" niezrozumiały.

Wniosek z tego następujący: być może rzeczywiście pojęcie patriotyzmu ulegnie przeobrażeniu. Wątpie, aby to było przeobrażenie, jakie postulują proeuropejczycy - z patriotyzmu narodowego na ponadnarodowy, ogólnoludzki. Raczej będzie to kierunek wczesnośredniowieczny. Jeżeli państwo straci siłę, to zyskają ją inne organizację, i to ku nim, bądź ku ich twórcom będą kierować się uczucia typu patriotycznego. Jeżeli rzeczywiście państwa narodowe stracą na znaczeniu (w co szczerze mówiąc wątpię) to zyskają raczej najróżniejsze lokalne korporacje, miasta, także organizacje zawodowe i przestępcze.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka