Nakaz aresztowania Ryszarda Krauze -niezależnie czy słuszny - daje nam unikalną szansę dowiedzenia się jaką wartość ma przychylność władzy. Na ile dobre stosunki z rządem ocenia rynek, a konkretnie giełda?
Za Rzeczpospolitą: "Cena akcji informatycznej firmy Prokom Software spadła ze 153 zł na czwartkowym otwarciu do 137 zł. Petrolinvest z sektora paliwowego przeceniono z 450 na 315 zł. Deweloperską firmę Polnord – ze 165 na 134 zł. Zaliczany do przemysłu chemicznego Bioton – ze 1,31 na 1,07 zł. Traciły budowlana spółka PolAqua, informatyczne Asseco Poland i ABG Spin, a nawet Swissmed Centrum Zdrowia, w którym Krauze (poprzez Prokom Investments) ma ledwie 5,9 proc. udziałów". To wiele mówi o wartości spółek - do 20% procent ich wartości, to sama osoba prezesa?
Dalej: "Kilkadziesiąt minut po pierwszych spadkach spółki zaczęły powoli odrabiać straty. Do końca dnia nie wróciły jednak do poziomu z otwarcia sesji. Prokom Software ostatecznie stracił 8,7 proc., Petrolinvest – 19,8 proc., Polnord – 13,5 proc., Bioton – 7,9 proc., a PolAqua – 7,5 proc. ABG Spin przeceniono o 6,3 proc., Asseco Poland o 6,1 proc., a Swissmed o 0,9 proc".
Jak widać po pierwszej panice nastąpiło odrobienie strat - o połowę. Jak odczytać ten sygnał? Dlaczego tak duża część wartości spółek zależy od osoby prezesa? Przecież to nie są małe firemki, to są duże przedsiębiorstwa akcyjne w radami nadzorczymi, a Krauze posiada nie raz tylko dosyć drobną częśc udziałów (przynajmniej oficjalnie). Odpowiedzią jest oczywiście to, kto jest ich klientam. Dochody Ryszarda Krauzego pochodziły w ogromnej cześci z kontraktów państwowych. Akcjonariusze najwyraźniej spodziewają się spadku dochodów spółek. Świadczy to o ich przekonaniu, że kontrakty były zależne od osobistego zaangażowania prezesa - od jego osobistych znajomości z konkretnymi ludźmi na odpowiednich stanowiskach. Dziś okazało się, że te znajomości straciły na aktualności i znaczeniu. Podobnie oceniają to analitycy, choć są ostrożniejsi (wg. Rzeczpospolitej): "Według giełdowych ekspertów [anonimowych - przyp. GS] szczególnie może ucierpieć Prokom Software. Ta spółka informatyczna żyje z publicznych kontraktów i wydaje się, że jeśli sytuacja rozwinie się nie po myśli Krauzego, Prokom może zapomnieć o państwowych zamówieniach – twierdzą analitycy".
Giełda bezlitośnie pokazuje w jakim kraju żyjemy. Wciąż równie ważne co zaplecze techniczne i kadra jest dla firmy osoba prezesa i jego znajomości. Warto dodać, że przejmowanie największych kontraktów przez jedną firmę nie sprzyjało (delikatnie mówiąc) rozwojowi rynku informatycznego w Polsce. Niestety, ale obiegowa opinia jest taka, że branża na styku z państwem jest mocno skorumpowana. Ja natomiast mogę dodać do tego informację mojego kolegi, niegdyś dyrektora technicznego pewnej firmy informatycznej, wykonującej zlecenia dla branży energetycznej (państwowej). Powiedział mi krótko: "dopóki nie posmarowaliśmy, wszystkie zlecenie w cudowny sposób nas omijały".



Komentarze
Pokaż komentarze (1)