Pod tekstem Jakuba Lubelskiego, który niezbyt pozytywnie ocenił wypowiedź Katarzyny Nosowskiej o patriotyzmie, pojawiły się podpisy popierające postawę wymienionej pani. Opierały się one na dwóch, całkowicie sprzecznych argumentacjach.
Pierwsza: jestem po pierwsze człowiekiem, a nie Polakiem. Czyli, mój patriotyzm jest ogólnoludzki, nie widzę powodu, aby utożsamiać się z jakąś konkretną grupa ludzi.
Druga: jestem indywidualną jednostką, całkowicie autonomiczną i dbam o swój interes (i ewentualnie swoich bliskich), a nie o jakieś zbiorowości. Zbiorowość to tylko konstrukcja myślowa, istnieje jednostka.
Obie te konstrukcje grzeszą postrzeganiem rzeczywistości na sposób totalny i obie są niepraktyczne. Zacznijmy od indywidualizmu: cóż przychodzi nam z ustalenia, że nie dotyczą nas żadne zobowiązania wobec zbiorowości? Zbiorowość i ustalane w jej obrębie reguły są faktem. Co więcej, są to reguły użyteczne, jednak przez wielu traktowane jak powietrze którym oddychają, czyli niedostrzegane. Żyjąc w zbiorowości musimy stosować się do takich czy innych reguł. Jeżeli społeczność przestaje istnieć, jej reguły zanikają, człowiek wcale nie staje się wolny, tylko podlega zupełnie innym ograniczeniom. Nie wolno też pomijać, że istnienie zorganizowanej grupy daje jej członkom profity. Tak czy inaczej - postawa odrzucenia zbiorowości jest nierozumna.
Druga postawa: "moja społeczność, to cała ludzkość" jest równie niepraktyczna i równie mało z niej wynika. Ludzie składają się na jedną wielką społeczność tylko w głowach pięknoduchów. Naprawdę ludzkość to mnóstwo grup, o przeciwstawnych interesach. Jak wybrnąć z sytuacji, kiedy jedna grupa chce tego, druga chce czegoś innego? Odciąć się, uciec? Traktując skrajnie nakaz trzymania się interesu całej ludzkości można by w ogóle nic nie robić, bo ogromna większość naszych działań ( a także zaniechań) oznacza czyiś zysk albo stratę. Patriotyzm ogólnoludzki nie stanowi tu zatem żadnego użytecznego kierunkowskazu co do tego, co robić i jak robić.
Na tym tle patriotyzm narodowy wydaje się być postawą umiarkowaną. W jednej strony nie jest to całkowity, destrukcyjny indywidualizm. Z drugiej - skupia ludzi, którzy się identyfikują jako grupa, a także mieszkają na tyle blisko, że uzasadnia to szukanie wspólnych, indywidualnych interesów pomiędzy nimi. Nie jest to jednak na tyle szeroka idea, że nie wynika z niej właściwie nic. Dotyczy zbiorowości ukształtowanej historycznie, niejako samorzutnie, która jest faktem, a nie myślowym konstruktem. Stąd też uważam, że patriotyzm jest dobrym kompromisem pomiędzy społecznym indywidualizmem, a uniwersalizmem.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)