Przez ostatni tydzień roznosiłem po sąsiadach ulotki po nocy (wieczorami biegam), idąc do pracy roznosiłem gdzie się da i nawet na peronie rozdałem. Nie było tego dużo, ale ziarnko do ziarnka. Pilnowałem też swojego miejsca na plakaty. Wieszałem swoje na facjatach fagasów z PiS, PO i LiD. Ich pomagierzy pracowicie zdzierali moje, a ja codziennie pracowicie wieszałem nowe;-) Wszyscy znajomi powiadomieni na kogo ja głosuję. Nawet dałem ulotkę szefowi, a on z oburzeniem "Co tu pisze? LPR? Nie biorę!". Ja na to - "To ulotka UPR". A on - "Nie kituj mi, tu pisze LPR. Ja miałem wielki szacunek dla UPR. Miałem! Ale już nie mam." Taka jest cena sojuszu z Giertychem. Mam nadzieję, że mimo wszystko ten sojusz się opłacił i ktoś konserwatywno-liberalny wejdzie w końcu do sejmu.
Zrobiłem swoje, teraz mogę ze spokojnym sumieniem czekać na wybory. A wy co zrobiliście dla ojczyzny?


Komentarze
Pokaż komentarze