W ostatniej "Polityce", pod hasłem "to trzeba zrobić!" Janusz Czapiński postuluje budowę społeczeństwa obywatelskiego. Profesor trafnie zauważa, że w Polsce brak kapitału społecznego, tj. uczestnictwa w organizacjach, wzajemnego zaufania, a szczególnie zaufania do polityków, brak szacunku do wspólnego dobra, zawiść wobec tych którym się powiodło i tym podobne.
Tekst ten ma kilka braków. Po pierwsze Czapiński nie próbuje przedstawić przyczyn obecnej sytuacji. Nic dziwnego, były kandydat SLD do senatu musiałby napisać, że idee obywatelskie zostały skutecznie skompromitowane w poprzednim ustroju, że ostatnim, finalnym akcentem tego procesu był stan wojenny. Że przez bardzo wielu Polaków za pierwszy przekręt III RP uważany jest "okrągły stół", a więc sam akt założycielski nowego układu politycznego. Za to tekst zaczyna się od tego, że PiS został odsunięty od władzy, ale jeszcze nie dobity. Ot, taka mała sugestia, kogo pan profesor uważa za głównego wroga społeczeństwa obywatelskiego.
Po drugie, pan Czapiński nie próbuje wskazać co ów stosunek Polaków do uczestnictwa w życiu społecznym obecnie hamuje. Uznaje on najwyraźniej, że Polacy nie zrzeszają się, ani sobie nie ufają na zasadzie wpojonego odruchu, jak psy Pawłowa. Ja mam nieco inne zdanie. Działanie w formalnej strukturze pociąga za sobą szereg kłopotliwych formalności, takich jak przykładowo obowiązek napisania statutu, rejestracja itd. W Polsce normalny człowiek stara trzymać się z daleka od urzędów, jak tylko może. Dlatego wysiłek zorganizowania i rejestracji stowarzyszenia podejmują ci, którzy widzą w tym naprawdę zysk. To z kolei powoduje, że wszelka działalność publiczna postrzegana jest jako środek zdobywania pieniędzy. W ten na przykład sposób: mój kolega jest fascynatem sportu, założył więc klub sportowy i przekonał gminę do jego finansowania, następnie zatrudnił się tam jako trener.
Bardzo interesujące, że profesor Czapiński uważa, że powodem powolnej budowy polskich autostrad jest właśnie niedostatek społeczeństwa obywatelskiego. dokładnie cytuję: " Stan inwestycji publicznych odpowiada stanowi społeczeństwa. Bo to nie opieszałość czy zła wola urzędników jest głównym czynnikiem odpowiedzialnym za marny rozwój infrastruktury i usług publicznych. Głównym hamulcem jest żenująco niski poziom tego, co ekonomiści nazywają kapitałem społecznym". Wielka szkoda, ąe autor nie rozwinął tego wątku. Do tej pory myślałem, że główną przyczyną opóźnień jest skomplikowane prawo i brak gotówki. Tymczasem to my sami jesteśmy sobie winni.
Ciekawe jest też to, czego w tym artykule nie ma. Nie pada mianowicie nigdzie (!) słowo "kościół", ani "religia". Jeżeli badaczowi umyka jaka jest największa w Polsce organizacja pozarządowa i że motorem jej działania jest wiara w Boga, to trzeba to ocenić jako spory brak w obserwacji. Kościół inicjuje działania społeczne na różnych poziomach i na różne sposoby. Przede wszystkim buduje właśnie zaufanie społeczne. Wspólne uczestnictwo we mszy, znak pokoju podawany w jej trakcie: to służy także przekonaniu członków wspólnoty o tym, że wszyscy podzielamy ten sam system wartości, więc możemy sobie wzajemnie ufać.
Inny przykład: na wsi, gdzie żyją dziadkowie mojej żony, wieś sama zorganizowała się do opieki nad trzema kapliczkami w jej obrębie. Mieszkańcy zrzucają się (fakt, że kwota niewielka) na dekorację, a potem wg. ustalonej kolejności sprzątają i stroją świątki.
Zastanawia też, że profesor przypisuje społeczeństwu obywatelskiemu możliwość ugruntowania konkretnych poglądów politycznych. Wg niego społeczeństwo obywatelskie jest gwarantem: domniemania niewinności, wolności słowa i zgromadzeń, poszanowania mniejszości, trójpodziału władz. Cytuję: "Pozytywny stosunek większości społeczeństwa do demokracji jest najskuteczniejszą samoobroną przez <> i konferencji prasowej zamiast sądu". Ostatnie zdanie w języku jego środowiska oznacza delikatną aluzję do rządów PiS. Niedwuznacznie wynika z tego, że Czapliński uważa wyborców PiS za tych, którzy demokracji nie ufają. Rozumiem też, że np. stowarzyszenie monarchiczne to już nie będzie już aktywność obywatelska?
Najzabawniejsze jest jednak to, jak profesor radzi wybrnąć z zastanej sytuacji. Otóż jedyne wyjście widzi w akcji propagandowej poprzez media i edukację. Szczególnie to drugi postulat jest naiwny. Moja koleżanka ostatnio przeprowadzała wybory do samorządu szkolnego. Jest to jeden ze sposobów nauki dzieci uczestnictwa w wyborach i "brania spraw w swoje ręce". Wybory wygrał nie ten co trzeba, szkolny łobuziak z kiepskimi ocenami, za to popularny. Grono pedagogiczne zadecydowało, że... wybór jest nieważny i że mają wybrać kogoś innego. Tak się uczy dzieci demokracji i idei samorządności. Jeżeli za nauczaną ideologią nie idzie praktyka, to dzieci bardzo szybko uczę się dwójmyślenia. Potrafią dostrzec to, co się dzieje poza szkołą, jakie zachowania przynoszą korzyść, a jakie są bezsensownym marnowaniem sił. Zdumiewa mnie wiara z to, że dzięki stworzeniu sztucznej rzeczywistości społecznej na specjalnych zajęciach, dzieci przeniosą nabyte umiejętności poza szkołę. Ludzie naprawdę potrafią myśleć, nie jesteśmy psami Pawłowa.
W ogóle przekonanie, że wystarczy wbić ludziom do głowy co jest dobre a co złe, a oni się podporządkują jest modelowym myśleniem sowieckim, które podziela zarówno pan profesor, jak i tak przez niego nie lubiani politycy PiS. Jest to metoda na Piotra Pierwszego. Piotr wzywa bojarów i mówi im: "słuchajcie, wy sukinsyny, niewolnicy, od jutra jesteśmy Europejczykami, ma tu być społeczeństwo obywatelskie, od jutra ma być wolność, równość i braterstwo, a jak się komuś nie podoba, to mu uciąć głowę!" Oczywiście Czapiński i jego koledzy nie utnie nikomu głowy, ale wykluczyć z publicznej dyskusji, gdyby dostali się do władzy, to by pewnie potrafili.
Moja recepta - liberalna - na społeczeństwo obywatelskie: redukcja państwa, mniej urzędów, mniej praw, mniej przepisów, prywatyzacja czego się da, szczególnie oświaty. Społeczeństwo obywatelskie w Polsce nie rozwija się, bo państwo zawłaszczyło większość sfer życia nie pozostawiając pola aktywności obywateli, albo obwarowując ją taką ilością przepisów, że skutecznie hamuje to wszelkie inicjatywy. Bez tego możemy uczyć dzieciaki nawet od kołyski obywatelskości bez żadnego rezultatu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)