W nocy wybuchły zamieszki na przedmieściach Paryża. Po śmierci dwóch nastolatków w wypadku samochodowym, bandy młodych ludzi zaczęły demolować sklepy i atakować policję. Rannych zostało 20 funkcjonariuszy. Ciekawe jak to wpłynie na sytuację francuskiego rządu, walczącego o przetrwanie fali strajków.
Myślę, że to może podziałać na rząd i milczącą większość francuzów mobilizującą. Widać jak na dłoni, że potrzebna jest polityka silnej ręki. Na pewno też, jeśli strajkujący spróbują uderzyć w rząd wykazując mu nieudolność lub przesadną brutalność w stosunku do bandytów z przedmieść, ustawią się niejako po stronie wandali. Bardzo wątpię, by przysporzyło im to poparcia.
A co to oznacza dla nas? Myślę, że wpłynie to na rozwój przemysłu samochodowego w Polsce. Konkretnie na jego gałąź zajmującą się remontowaniem zdemolowanych samochodów. Znów pojawią się masowo ogłoszenia: "Samochód, sprowadzany, mały przebieg, prawie nówka, super okazja". Nasi mechanicy, jak już zauważano, mają zdolności Davida Copperfielda, jeśli chodzi o przystosowanie do jazdy samochodów po nawet kompletnej demolce (przynajmniej wizualnie).


Komentarze
Pokaż komentarze (17)