Lew Salonowy napisał notkę, w której wyraża niezadowolenie z powodu marginesowości polskich liberalnych liberałów. Mniej go zastanawiają przyczyny takiego stanu rzeczy. Mnie odwrotnie - interesuje mnie czemu liberalizm przegrywa i to nawet z ośmieszanym Korwinem Mikke i UPR.
Moim zdaniem przyczyna leży w niekonsekwencji samych liberałów. Przedstawiają się jako wolnościowcy, ale ich wolność, to "wolność ale". Przykład dał sam Ras Fufu: wolny rynek, owszem, ale rynek zawodzi. Trzeba więc pokierować tym i owym, tu rzucić regulację, to rzucić dotację, inaczej się nie da, tak jest we wszystkich cywilizowanych krajach. Pytam - czym się taki liberalizm różni od stanowiska współczesnej lewicy? Chyba niczym.
Na dodatek, w odbiorze przeciętnego człowieka, liberał to ktoś, kto domaga się aby ludzie na prowincji nie stali w kolejkach po zasiłki, tylko pracowali za tyle ile im płacą, jednak sam pracuje w państwowym urzędzie i od siebie nie wymaga przejścia do sektora prywatnego. Wiem, to nie do końca sprawiedliwy obraz, ale z drugiej strony: znacie jakiegoś liberała (liberalnego), który jest zwolennikiem płatnych studiów, albo prywatyzacji oświaty? Ostatnio nasz premier obiecał studentom, z których pewnie wielu uważa się a liberałów, że płatnych studiów nie będzie. Odpowiedziała mu burza oklasków. Tacy z naszych studentów liberałowie. Zapewne uważają, że w przypadku studiów, szczególnie ich, rynek "failure".
Co do wolności obyczajowej, tu również mam wrażenie niekonsekwencji. Liberałowie teoretycznie uznają, że można mieć różne światopoglądy. Jednak w praktyce wychodzi na to, że mają całkiem konkretne postulaty światopoglądowe do realizacji. Np. umożliwienie de facto małżeństw homoseksualnych, albo "ochrony dzieci i młodzieży szkolnej przed naciskami wynikającymi z organizacji procesu edukacyjnego i organizacji instytucji edukacyjnych, w wyniku których mimowolnie ujawniałby się stosunek tych dzieci i ich rodziców do religii, a zwłaszcza nacisków skłaniających dzieci do udziału w lekcjach religii, pomimo że rodzice woleliby, aby ich dziecko w zajęciach takich nie brało udziału" (cytat z programu Forum Liberalnego). A to jest jeszcze lepsze: "Nadużywanie prawa w celu narzucania porządków moralnych, zwłaszcza partykularnie zalecanych przez określoną religię i doktrynę etyczną, jest w Polsce nagminne i wymaga stanowczej odpowiedzi liberałów, nie tylko w imię wolności i obrony społeczeństwa przed uzurpacją rządu do kierowania życiem obywateli w sposób daleko wykraczający poza jego mandat, lecz również dla obrony społeczeństwa przed bezpośrednim złem wynikłym z prawnego sankcjonowania ideologii". Cytat ten pokazuje, że liberałowie (z Forum Liberalnego) formalnie uważają światopoglądy za równoważne, jednak swój traktują odmiennie. Nie uważają go za ideologię, bo inaczej zauważyli by, że domagając się by prawo nie sankcjonowało ideologii uderzają w samych siebie. Jeśli państwo działa pod dyktando liberałów - sankcjonuje ideologię liberalną. Nie muszę chyba też dodawać, że liberałowie ustawiają się w ten sposób konsekwentnie po jednej ze stron ideologicznej barykady - po stronie lewicy mianowicie i nie stanowią w ten sposób żadnego centrum. Chodzi im mówiąc krótko o to, by religia katolicka przestała wpływać na życie społeczne i by stała się jedną z równorzędnych opcji światopoglądowych.
Czym jest wiec polski liberalizm? Wydaje się, że jest to odmiana lewicowości. Liberałowie zbyt zapatrzeni są w Zachodnią Europę, by to dostrzec. Konsekwentnie odnoszą swoje poglądy do partii i koncepcji politycznych Zachodu, gdzie faktycznie stanowili by liberalne centrum i budzą się z ręką w nocniku, że w Polsce nikt ich nie rozumie. Liberałom mogę radzić, aby byli bardziej uczuleni na rzeczywiste problemy własnego kraju, a mniej byli misjonarzami europejskości i postępu. No i oczywiście powinni zrobić coś z obrazem liberała - aferała i liberała na państwowej posadzie, co to w życiu nie popracował na swoim. Wiem, to są niesprawiedliwe oceny, ale odbiór społeczny ma to do siebie, że nic ze sprawiedliwością nie ma do czynienia. Powinni też wpaść na jakiś patent, który by ich odróżnił od lewicy. W tym momencie różnice są, jak dla mnie, niewielkie.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)