Grim Sfirkow Grim Sfirkow
38
BLOG

Słowo o głupiej krytyce

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 12

Czytając moje wpisy łatwo dostrzec, że bliska jest mi idea konserwatywnego liberalizmu. W skrócie: idea ta zakłada, że państwo zajmie się w stopniu możliwie skutecznym zadaniami policyjnymi, wojskowymi i politycznymi, natomiast jeśli chodzi o gospodarkę pozostawi maksimum swobody obywatelom. Konserwatywni liberałowie uważają za konieczne oparcie stosunków gospodarczych na prawie własności. Prawo to zaś rozumieją bardzo szeroko. Postulatem ko-librów jest też możliwie niskie opodatkowanie i zniesienie przymusu ubezpieczeń.

Takie z grubsza są te poglądy. Można się z nimi nie zgadzać, domagają się wręcz krytyki. Tylko krew mnie zalewa, kiedy ta krytyka jest prymitywna i głupia. Ostatnio pojawiły się dwa takie wpisy. Pierwszy był pana Łukasza Foltyna, który zarzucił liberałom chęć likwidacji państwa. Oczywiście, pewnie są ludzie, którzy chcieli by tego, ale pośród konserwatywnych liberałów jest ich bardzo niewielu. Trzeba więc po raz kolejny tłumaczyć, że likwidacja państwa nie jest ani konieczna, ani potrzebna, konieczne jest przeorientowanie zadań państwa. Łukaszowi Foltynowi wybaczam łatwo ten tekst, jest wszak socjalistą, a to grupa podwyższonego ryzyka, jeśli chodzi o wypisywanie głupot. 

Gorzej z drugim tekstem.  Łukasz Schreiber, uważający się, jak rozumiem, za konserwatystę, zarzucił konserwatywnym liberałom oderwanie od rzeczywistości w sprawie zniesienia przymusu emerytalnego. A przecież to oczywiste: gdyby znieść przymus ubezpieczeń, to ogromna większość ludzi popadła by w nędzę z powodu swojej nieodpowiedzialności. Dalej: ludzie ci wyjdą na ulicę, podniosą bunt i państwo i tak będzie musiało im zapłacić, podnosząc przy tym podatki do 50% dochodów. Straszna perspektywa, prawda? Tyle, że absolutnie nierealistyczna.

Sama zarysowana sytuacja jest absurdalna.  Pan Schreiber, i nie tylko on, już spotkałem się z tą niedorzeczną argumentacją, wierzy, że 70 letni starcy wyjdą na ulicę, pobiją policję i wymuszą (Strajkami? Przecież nie pracują. Przemocą? Przecież mają po 70 lat! Pieniędzmi? Przecież właśnie chodzi o to, że ich nie mają!) na rządzie świadczenia. I że nikt inny wcześniej o nich nie zadba - czyli nasi staruszkowie nie mają rodziny, i że jest ich bardzo wielu. Czy jest precedens dla takich wydarzeń w historii? 

W USA nie ma obowiązku ubezpieczenia  emerytalnego. Czy w Stanach szykuje się socjalna rewolucja? Czy na ulicę wychodzą dziadkowie, domagając sie od państwa podniesienia podatków do 50%? Nie. Ok, może w jakimś innym państwie tak miały się wypadki? Nie. Można też zadać inne pytanie: jak to jest, że przez tysiące lat cywilizacji nie miał miejsca żaden bunt spowodowany tym, że państwo nie zmuszało ludzi do odkładania składki emerytalne? Jak to się stało, że np. w Wielkiej Brytanii nie doszło do buntu staruszków mimo, że przymusowe ubezpieczenia wprowadzono dopiero po wojnie?

Wniosek z tego: ludzie tak naprawdę nie są w masie absolutnie głupi i nieodpowiedzialni, jak widzi to p. Schreiber. Większość z nich wiedziała dobrze, że musi albo zdać się na rodzinę ( w związku z tym trzeba ją mieć, kontakty rodzinne pielęgnować), albo zabezpieczyć się na starość samemu. System, jak dowodzą fakty, działał bardzo dobrze. Koliberałowie nie chcą by realizowano jakieś księżycowe postulaty, tylko , aby wrócić do sprawdzonego i działającego systemu.

Natomiast są przykłady, że przymusowe ubezpieczenia działają destrukcyjnie dla społeczeństwa. Pierwsze państwo, które wprowadziło ubezpieczenia, to były bismarckowskie Niemcy. Bismarck wprowadził ubezpieczenia nie z powodów ekonomicznych, czy społecznych, tylko politycznych. Chciał mianowicie spacyfikować ewentualnych zwolenników socjaldemokracji, spełniając część ich postulatów. Oczywiście nie miało to dobrego wpływu na niemiecką gospodarkę, dodatkowo ją obciążyło. Aby system emerytalny działał potrzebne były nowe zyski, nowe rynki zbytu. Pchnęło to Niemcy na drogę ekspansji i walnie przyczyniło się do wybuchu Pierwszej Wojny Światowej.

Istnienie przymusu ubezpieczeń  ma też niebagatelny wpływ na obecny europejski kryzys demograficzny. Systemy emerytalne projektowano przy założeniu wzrostu demograficznego. Tymczasem emerytura spowodowała, że inwestowanie w dzieci przestało mieć sens. Lepiej konsumować całe życie, a starość i tak mamy chronioną przez państwo. Więc po co nam dzieci? Jedno wystarczy, by zaspokoić rodzicielskie instynkty, więcej to niepotrzebny kłopot. Państwo nam zapewnia przyszłość, a dzieci to niech inni rodzą.

Spójrzmy na inne argumenty p. Schreibera. Atakuje on konserwatywnych liberałów jako tych, którzy chcą odebrać ludowi wolność. Atakuje ich więc z pozycji demokratycznych. Oryginalna perspektywa, jak na konserwatystę. Zastanawiające jest tez przekonanie o tym, że państwo stanowi zabezpieczenie dla rewolucji socjalnej. Tymczasem rewolucje nie wybuchają dlatego, że ludzie nie mają pieniędzy i wychodzą na ulice. Rewolucje przeprowadzają dobrze zorganizowani spiskowcy, wyposażeni w pieniądze, a nie siedemdziesięcioletnie dziadki co nie mają co do garnka włożyć.

Skąd takie twierdzenia u p. Schreibera?  Otóż przyjmuje on w sowich wywodach perspektywę demokratyczną. Uznaje też za prawdziwe wyprodukowane w 19 wieku przez socjalistów mity o krwiożerczym kapitalizmie. Uważa też, że zadaniem państwa jest bezpośrednie dbanie o dobrobyt obywateli, przez świadczenia. Słowem - uznaje welfare state za dobry model państwa. Nie jestem zwolennikiem kłócenia się o etykietki, ale muszę powiedzieć, że takie poglądy mają swoją nazwę. Otóż przyjmowanie pewnego konserwatyzmu obyczajowego z uznaniem demokracji i socjalizmu, to chadecja, chrześcijańska demokracja. Jeżeli poglądy p. Schreibera są reprezentatywne dla stowarzyszenia Młodych Konserwatystów, to sugerowałbym zmianę nazwy. Unikniemy w ten sposób zamętu semantycznego.

Teksty panów Schreibera i  Foltyna wypadło mi komentować razem. Jak widać chrześcijańscy demokracji i europejscy socjaldemokraci nie są od siebie daleko, jeśli chodzi o pomysł na urządzenie państwa. Może panowie powinni pomyśleć o wspólnym ugrupowaniu?

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka