Grim Sfirkow Grim Sfirkow
78
BLOG

Słowo prawdy

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 33

Pamiętamy to wszyscy z nieśmiertelnego filmu: "On słowa prawdy w życiu nie powiedział!", mówi jedna sprzątaczka do drugiej. Jarosławowi Kaczyńskiemu jednak wymsknęło się słowo prawdy. O internautach.

Jak wszyscy już wiedzą Jarosław Kaczyński wypowiedział się nieprzychylnie o głosowaniu przez internet. Ktoś, kto jego wypowiedzi nie przeczytał, zna ją wyłącznie ze środków masowego przekazu, mógłby odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński powiedział: " internauci to pijacy, siedzący przed monitorem z piwkiem w reku i oglądający pornosy". Niestety, ale jego wypowiedź tak nie brzmiała. Dosłownie: „Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować”.

Czyli Jarosław Kaczyński nie powiedział o internautach, że masowo oglądają pornografię i piją piwo. Zarysował natomiast obraz pewnego typu ludzkiego - młodego człowieka, nie bardzo wiedzącego o co chodzi w polityce, a wiedzę o niej czerpiącego z popularnych serwisów. Czy ten obraz jest nieprawdziwy?

Do napisania tego postu sprowokował mnie mój kolega z pracy. Kłóciliśmy się ostatnio o PO i PiS. Broniłem PiS, w tym sensie, że nie zauważyłem większych osiągnięć u PO niż u PiS. Mój kolega (wyborca PO) był przeciwnego zdania. Nawet to, że Tusk twardo negocjował z Ameryką sprawę tarczy uznał za sukces PO, że "oni tę sprawę przynajmniej załatwią!". Fajnie, odpowiedziałem, tyle, że PiS załatwił by jeszcze szybciej, bo nie stawiali takich warunków jak PO. Mojego kolegę to nie przekonało, a kiedy jeszcze w radiu zacytowali wypowiedź JK o internautach, to w ogóle sie zdenerwował. Sęk w tym, że mój kolega idealnie wpasowuje się w obraz młodego internauty: potrafi po przyjściu z pracy obalić przed komputerem parę browarków, a w pracy, zanim coś zacznie robić, obowiązkowo zalicza youtube i joemonstera, i potrafi dłuuugo tam siedzieć.

Mój kolega nie jest jedyny. Większość moich znajomych ogląda filmy w internecie, nie koniecznie pornografię, piwo przy komputerze piją chyba wszyscy. Wyborców PiS wśród nich chyba w ogóle nie ma, nikt się nie zdradza. Czy więc przypadkiem furia internautów wynika z tego, że Jarosław Kaczyński trafił w sedno? Wszak wśród najczęściej wyszukiwanych słów w internecie od początku znajduje sie "sex". Czy przypadkiem internauci nie mają o sobie zbyt wysokiego mniemania?

Jest jeszcze jeden aspekt tej sytuacji. Otóż internauci w ideologii różnych politycznych grup stanowią nowa przewodnia siłę narodu. Nową siłę, dzięki której będzie można dopchać się do władzy, na salonie24 reprezentuje taki sposób myślenia pan Lipszyc ( o, w tym poście). Mają być ponoć młodzi, europejscy, tolerancyjni, otwarci, wykształceni... itd itp. Tak wyprodukowany fałszywy obraz internauty, w który internauci bardzo chcą wierzyć. Wbito ich z dumę, zapewniono o ich wyższości nad hołotą, szczególnie słuchającą Radia Maryja. Tymczasem prawda jest inna.

Jarosław Kaczyński ma też rację co do tego, że internet może ułatwić manipulacje wyborcami. Ostatnio chociażby zaprezentował to Janusz Korwin Mikke, mobilizując swoich fanów do głosowania na jego blog w konkursie blogów Onetu. Kiedy JKM wygraną miał w kieszeni zaapelował o głosowanie na wskazane przez siebie blogi. Rezultat jest taki, że pierwszą dziesiątkę okupują blogi trudno powiedzieć czy najlepsze, ale na pewno jednolite ideologicznie. Teraz proszę sobie wyobrazić, że głosowanie przez internet jest równie proste, jak głosowanie na Blog roku. Już widzę ten spam zawierający hasła, albo głupie zdjęcia polityka tej czy innej opcji, które mają zmobilizować młodego wyborce do głosowania. Przecież z internetu młody wyborca mógł się głównie dowiedzieć, że Kaczyński miał stare buty, że żona poprawiała mu rozporek, że przypomina małpę, że jest niski i tym podobne sprawy. To było oczywiście oddziaływanie na emocje, nic ze sprzeciwu politycznego w tym nie było. Lech Kaczyński jest niepopularny, został powszechnie odrzucony przez młodych nie dlatego, że nie zgadzają się z jego programem (którego nie znają, moim zdaniem), tylko dlatego, że źle im się kojarzył - z Rydzykiem, z Lepperem, z obciachem wreszcie, z prowincją. Demokracja, to gra emocjami tłumu, internet, przy wszystkich swoich zaletach, tę grę ułatwia.

Na koniec: cieszyłbym się, gdyby Jarosław Kaczyński wyprowadził wniosek ze swojej trafnej myśli o tym, że powszechne prawo wyborcze i łatwość głosowania bynajmniej nie wpływają pozytywnie na rezultat wyborczy, tj na wybranie najlepszych reprezentantów. Wniosek z tego może być cenzus majątkowy przy głosowaniu, albo opłata za głosowanie. Ale do takich wniosków Jarosław Kaczyński, było nie było demokrata, niestety nie sięgnie.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka