Grim Sfirkow Grim Sfirkow
67
BLOG

Nowy michnik lewicy

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 20

Tak, michnik pisane z małej, bo nie chodzi mi o osobę Adama Michnika, tylko o pewien społeczny fenomen. Tak jak cezar to co innego niż Gajusz Juliusz Cezar, tak i tu używam słowa "michnik" na określenie pewnego sposobu oddziaływania na scenę polityczną. "Michnik" jest więc osobą, która sama nie poddając się demokratycznej weryfikacji poprzez wybory, stara się wpływać na scenę polityczną, posługując się swoim wpływem osobistym - autorytetem - w środowisku medialnym i politycznym, poprzez kontakty osobiste przekonać odpowiednich polityków do pewnych działań, oraz przez ustawianie dyskusji publicznej, przez niejako nadawanie tonu medialnej orkiestrze, która potem na zadany temat odgrywa wariacje.

Kandydatów na michników mieliśmy ostatnio kilku, prócz "michnika właściwego" - czyli Michnika Adama - podobną rolę próbuję odgrywać Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Cezary Michalski i pewnie jeszcze kilku ludzi ma ku temu aspiracje. Oczywiście z powodów obiektywnych, głównie dlatego, że rozwój polityczny Polski na to nie pozwala, żaden z nich nie zbliżył się nawet do skuteczności Mistrza. Sytuacja polityczna po 89 roku była tylko jedna na sto lat, druga taka okazja się długo nie powtórzy. Jest jednak osoba, która zbliża się do siły oddziaływania Adama Michnika: jest to Sławomir Sierakowski. Z rozmysłem zdecydował o nie uczestniczeniu w wyborach parlamentarnych, napisał nawet o sobie i swoich współpracownikach, że "jako posłowie bylibyśmy przeciwskuteczni". Różnica polega na tym, że jego siła oddziaływania ogranicza się (na razie) do wąskiej dosyć grupy politycznej - lewicy.

Wczoraj mieliśmy pokaz jego sposobu działania. "Dziennik" doniósł, że w czasie spotkania Sierakowski przekonywał Olejniczaka do zerwania koalicji ze zbyt liberalnymi Demokratami. Co ciekawsze, miał mu dać, wg. relacji informatora Dziennika, gotowe materiały z tezami do przemówienia/konferencji prasowej w tej sprawie. Ciekawe, czyżby informator "zapuścił żurawia' w papiery? Sierakowski temu zaprzecza, ale czy nie dlatego, że ujawnienie, że Olejniczak nie pisze sobie sam tekstów i potrzebuje pomagierów osłabiło by jego siłę działania? Sama scena wygląda bardzo prawdopodobnie i atrakcyjnie. Była by niezłą ilustracją jak lewica rozumie demokrację i że demokracja do parawan dla zakulisowych działań na styku mediów i polityki. Tak czy inaczej wpływ niszowego publicysty Sierakowskiego na pierwszoplanowego lewicowego polityka jest faktem.

Interesujące są źródła sukcesu Sierakowskiego. Dlaczego to właśnie jemu się udało? Pewnie niebagatelne znaczenie mają cechy osobiste: facet jest dosyć bystry i podobno sympatyczny. Nietrudno zauważyć, że ma bardzo duże ambicje. Ale pewnie niejeden taki znalazłby się na prawicy, tymczasem żadnej takiej postaci na prawicy znaleźć nie sposób. Więc dlaczego on?

Myślę, że tajemnica jego sukcesu kryje się w słabości lewicy, która okazuje się tu jej siłą. Mówiąc językiem marksizmu, mamy tu dialektyczną sprzeczność pomiędzy siłą i liczebnością danej formacji, a jej sterownością. Lewica jest znacznie mniej liczna niż prawica, jej organizacja liczebnie nie równa się tysiącom mniej lub bardziej prawicowych, lokalnych organizacji, mających oparcie w parafiach, w samorządach, w lokalnej prasie. Jednak lewica w związku ze swą mała liczbą i wykorzenieniem ze społeczeństwa jest o wiele bardziej jednolita. Do lewicy wchodzi się przyjmując pewien zbiór poglądów, mniej więcej jednakowy we wszystkich lewicowych środowiskach. Prawica jest bardzo różnorodna pod każdym względem. Lewicowy paradygmat nonkonformizmu w praktyce powoduje, że jest to środowisko bardzo zuniformizowane: ktoś nonkonformistom musi powiedzieć przeciw czemu i jak mają się buntować. Na prawicy odwrotnie: mnóstwo lokalnych środowisk i małych postaci nie wiadomo skąd walczy o swoje miejsce, w związku z tym jest to kompletnie niesterowna masa. Problem nonkonformizmu społecznego w zasadzie nie występuje, w związku z tym każdy na prawicy uważa, że system wartości i przekonań wyniesiony z domu lub ze swojego środowiska jet dobry, a wręcz najlepszy. W ten sposób nowe idee i przekonania z trudem torują sobie drogę, a spowodować, by wszyscy przyjęli ten sam pogląd na daną sprawę jest o wiele trudniej, niż w środowisko nonkonformistów.

W ten paradoksalny sposób lewica zyskuje tożsamość, spójne (do pewnego stopnia) ideowe przesłanie, kierownictwo ideowe. Natomiast prawica, mimo swej siły, nie jest w stanie zebrać się wokół jakiejś wspólnej idei, poza najbardziej ogólnymi. Może to doprowadzić, że w przeciągu kilkunastu lat, lewica niekoniecznie przejmie władzę, ale jej sposób myślenia stanie się obowiązującym dogmatem, do czego zresztą środowisko Krytyki Politycznej otwarcie dąży. A wtedy prawica, nawet rządząc, będzie realizować program lewicowy.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka