Grim Sfirkow Grim Sfirkow
195
BLOG

Niemieccy nacjonaliści mają rację

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 19

Jako historyk Słowiańszczyzny Połabskiej z fascynacją obserwuję narastający proces reslawizacji terenów między Odrą a Łabą. Projekty takich zmian wysuwano już w czasie II wojny światowej, ale traktowane były jako mrzonki. Tymczasem rzeczywistość jak zwykle wyprzedziła fikcje i dowiodła, że historia nigdy się nie kończy, a rzeczy niemożliwych nie ma.

W pogranicznych miasteczkach niemieckich osiedlają się Polacy. Rozproszone, emigracyjne wyjazdy jednostek są zastępowane przez regularne, przygraniczne osadnictwo. Polacy przenoszą się do Niemiec, gdzie mieszkania są tanie. Na nędzną sytuacje demograficzną w byłym Enerdówku nałożyły się wyjazdy za pracą i pieniędzmi miejscowych Niemców na Zachód. Pustostany czekają na Polaków, którym w Polsce od zawsze brakuje mieszkań. Ponieważ we wschodnich Niemczech nie ma pracy - Polacy pracują w Polsce.

Ale na tym się nie kończy: nasi obrotni rodacy zaczynają zakładać firmy, przenoszą polską obrotność na niemiecki grunt i zakładają małe zakłady usługowe, których u nas jest multum. Na dodatek zatrudniają miejscową siłę roboczą. Polak zatrudnia Niemca - świat się kończy?

Sytuacja rodzi oczywiście reakcję miejscowej ludności. W siłę rosną neonaziści, zdarzają sie przypadki ataków słownych a także fizycznych na Polaków. Malowane są hasła na murach, wybijane szyby. Młodzi Niemcy odczuwają zagrożenie ze strony Polaków. Uważają, że Polacy są konkurencją w dostępie do pracy i pomocy socjalnej. Domagają się, aby uniemożliwić Polakom przyjazdy, granicę uszczelnić. Nacjonaliści największe poparcie mają w pogranicznych landach, szczególnie Meklemburgii.

Powyższe argumenty nacjonalistów niemieckich są oczywiście nietrafione. Polacy nie zabierają pracy, bo jej nie było, z pomocy socjalnej też nie korzystają, bo nie są biedotą. Uważam, że argumenty te są próbą racjonalizacji resentymentu: pogardzani Polacy, których się tyle naśmiewaliśmy, którzy mają "Polnische Wirtschaft", radzą sobie lepiej od nas i to na naszym terenie. Tam gdzie my - rodowici Niemcy, nie widzieliśmy szans na działanie, na zagospodarowanie, Polacy zobaczyli, i to robią.

W czym więc niemieccy neonazi mają rację? Oni czują, że z ich społeczeństwem jest coś nie tak. Ludzi coraz mniej, pracy mniej, wszędzie przyjezdni, swoi wyjeżdżają na Zachód. Obecność Polaków jest być może przekroczeniem pewnej masy krytycznej: o ile do tej pory przyjezdni to była biedota z krajów trzeciego świata, o tyle teraz przyjeżdżają ludzie z krajów sąsiednich, które uważane były za biedne i zacofane. Na dodatek nie przyjeżdżają żebrać, ale kupują nieruchomości.

Problem w tym, że trafnej diagnozie co do złej kondycji społeczeństwa idzie zupełnie nietrafiona recepta. Ma nią być jeszcze większe wspomaganie regionu z centrali, ma być zamknięcie granicy. Niemiecki rząd idzie tu wobec nich na ustępstwa, przedłużając zakaz pracy dla Polaków. Politycy niemieccy oczywiście będą uciekać od rzeczywistych powodów sytuacji. Przecież żaden polityk nie ośmieli się powiedzieć Ossim, że ich problemy wynikają nie z winy Polaków, tylko z ich własnej postawy, z ich sposobu życia, myślenia, działania, z chęci życia ponad stan, na wzór rodaków z Zachodu. Będą gadki o tolerancji i wielokulturowości, z których kompletnie nic nie wyniknie wobec widocznej dla miejscowych gołym okiem dekadencji ich społeczeństwa. Ponieważ zamknięcie granicy nie wchodzi w grę, a korzyści z osiedlania się we wschodnich landach wciąż duże, prawdopodobne jest nasilenie nastrojów nacjonalistycznych na wschodzie Niemiec.

Na podstawie: Polacy osiadają w małych niemieckich miasteczkach

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka