Pamiętacie zapewne jaki był wrzask medialny, kiedy rzecznik praw dziecka oznajmiła, że jest za penalizowaniem seksu z nieletnimi? Oczywiście Sowińska powiedziała coś innego, ale to nie ma znaczenia: taki był medialny przekaz. Ile się wtedy nasłuchaliśmy i naczytaliśmy, że Sowińska świata nie zna, że do średniowiecza z nią i tym podobne. Teraz okazuje się, że miała rację. W samej Gazecie wyborczej napisano, że seks nieletnich to czyn zabroniony i powinien być traktowany jak gwałt. Czekam na artykuł w GW o Teletubisiach.
Powyższe stwierdzenie padło przy okazji sprawy ciąży pewnej czternastolatki. Czternastolatka zaszła w ciąże za sprawą swojego kolegi i ma być to podstawa do aborcji. Gdyby prawo to traktować na poważnie, to oznacza to, że każda ciąża nastolatek była by łamaniem prawa. Oznacza to także, że zachowania seksualne popularne w niektórych mniejszościach narodowych są straszliwą zbrodnią i powinny z całą surowością prawa być ścigane.
Czytelnik może poczuć lekkie zmieszanie. Z jednej strony zwolennicy postępu niewątpliwie przyzwalają na seks nieletnich (sprawa Sowińskiej), z drugiej chcą, żeby był traktowany jak zbrodnia w rodzaju gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. Gdzie tu logika? Logika jest oczywiście, a jest to logika najpopularniejszej w tym środowisku ideologii, którą nazwałbym "spychologią społeczną". Chodzi o to, by unikać odpowiedzialności. Zwykle postępowcy nie mają czasu na wychowanie dziecka, w związku z tym przyjmują strategię wychowania bezstresowego, co polega na minimalizacji rodzicielskiej ingerencji. Wychowana w taki sposób córka w wieku lat 14-15 jest rzeczywiście nie do upilnowania. Więc dla świętego spokoju rodzic chce, żeby sobie mogła pohasać, a on nie odpowiadał z tego powodu karnie. Niestety, ale taka wyzwolona 14 latka może przynieść w brzuchu niechciany przez rodziców prezent. Tu również rodzice uciekają od odpowiedzialności i chcą pozbyć się problemu. W tym momencie wygodnie jest, by seks nastolatki stała się "czynem zabronionym", dającym możliwość ubiegania się o zabieg usunięcia problemu.
Taka jest współczesna odmiana dulszczyzny. Jest to też przejaw współczesnego neobarbarzyństwa. W dawnych, pogańskich społeczeństwach ojciec rodziny miał prawo życia i śmierci nad swoimi dziećmi. Jeśli dziecka nie chciał, to je zwyczajnie porzucał. Jest mnóstwo legend o bohaterach znalezionych w kołyskach niesionych rzeką, pozostawionych na rozstajnych drogach, albo takich, którzy mieli umrzeć jako dzieci, ale sługa zlitował się i zamiast zabić - wychował. Te legendy to echa prawdziwych wydarzeń. Obyczaj ten jest również poświadczony przez chrześcijańskich misjonarzy, którzy od początku próbowali go zwalczać. I teraz, w dobie dechrystianizacji, rodzice domagają się prawa do dzieciobójstwa. Jest to jeden z przejawów naszego powrotu do barbarzyństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)