Grim Sfirkow Grim Sfirkow
57
BLOG

Cele Traktatu Reformującego i ich krytyka

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 5

Przejrzałem Internet i sobotnie wydanie Gazety Wyborczej próbując dowiedzieć się czego Eurosi oczekiwali po Traktacie Lizbońskim. Większość wypowiedzi traktuje czytelnika ogólnikiem o "wyzwaniach globalizacyjnych". Szukałem dalej, co to właściwie znaczy. Wynotowałem sobie następujące zagadnienia:

1. "Unia musi być silna i zintegrowana, aby móc stawić czoło innym, wielkim podmiotom". Zastanówmy się nad tą tezą. Komu ma stawić czoło Unia? Rosja, powie ktoś. Problem jednak w tym, że Unia wcale nie chce stawiać jej czoło, tylko naciska na wszystkie kraje, aby nie przeszkadzały w ułożeniu dobrych stosunków. Państwa, które de facto były by hegemonami w UE - Francja i Niemcy - znane są z nastawienia prorosyjskiego. Czyli Rosja odpada. Raczej traktat ma umożliwić dużym krajom Unii ignorowanie odrębnych zdań krajów mniejszych. Szczególnie w kontaktach z Rosją pojawiają się "szkodnicy" - Estonia, Polska, Litwa, Łotwa. Do czego to podobne, żeby takie karły przeszkadzały poważnym krajom w negocjacjach.

Czy Unia chce stawić czoło Arabom? Tu również nie widać chęci do konfrontacji szczególnie ze strony Francji. Przeciwnie, Unia chce prowadzić politykę pokojową, inną niż konfrontacyjne USA. Na globalnej arenie zostają jeszcze dwa podmioty: USA i Chiny. I chyba o nich chodzi. "Doścignięcie i prześcignięcie" USA jest głównym strategicznym celem Unii. Co do Chin - integracja ma ułatwić wymuszenie na nich respektowania tego, co w Europie uważa się za prawa człowieka. Instrumentem ku temu ma być chyba tylko wojna handlowa, bo przecież innego środku nacisku, jak embargo na towary Unia nie ma. Pytanie tylko , czy w interesie Polski jest rozluźnianie sojuszu z USA? Czy w interesie Polski jest embargo na towary chińskie? Albo wymuszanie na Chinach podniesienia cen towarów? Kto za to na końcu zapłaci? Oczywiście ty, czytelniku. Walka o prawa człowieka w Chinach może odbywać się tylko kosztem praw konsumenta w Unii.

2. "Unia ma przed sobą cele socjalne, poszerzanie strefy dobrobytu". Co to znaczy w praktyce? Biedne kraje, takie jak Polska, liczą na to, że Unia sfinansuje im rozwój infrastruktury. Bogate kraje rozumieją zaś, że ceną za to będzie zrównanie świadczeń socjalnych i podatków do poziomu krajów "starej unii". Po to oczywiście, aby miejsca pracy nie przepływały ze "starej " unii, do "nowej". Ponieważ dzięki reformie sposobu głosowania przewagę osiągnęły by kraje "stare", to również "wyrównywanie" było by wprowadzane pod ich dyktando. Dla nas oznaczało by to, że benzyna będzie jeszcze droższa, że koszty pracy będą jeszcze wyższe, ale za to zasiłki dostępniejsze. Żyć, nie umierać. Dla kraju jako całości oznaczało by to oczywiście stagnację. Dla Unii zresztą też.

3. "Unia dzięki integracji będzie mogła walczyć z globalnym ocieleniem i lepiej dbać o ekologię". Ponieważ na Zachodzie Europy dziewiczej przyrody co kot napłakał łatwo przewidzieć, że walka o ekologię będzie się toczyła u nas. Przykład doliny Rospudy jest bardzo czytelny. Warto też zwrócić uwagę, że w praktyce "globalne ocieplenie" jest zwalczane kosztem wzrostu gospodarczego w rozwijających się krajach Unii. Polska otrzymała normy produkcji CO2 jak kraj zachodni, posiadający elektrownie jądrowe. My natomiast mamy Bełchatów. (Pomijam już to, że wg wielu uczonych globalne ocieplenie to bzdura.)

4. "Zintegrowana Unia będzie mogła rozwiązać problemy dostaw energii" - tutaj widzimy, jak rozwiązuje te problemy czołowy kraj Unii, Niemcy. Buduje po dnie Bałtyku rurkę, nie oglądając się na interesy swoich unijnych partnerów, czy zagrożenia ekologiczne. Kiedy Traktat Reformujący wszedłby w życie, nie było by żadnych przeszkód dla kontynuowania takiej polityki. Więcej nawet, Niemcy mogli by łatwiej uzyskać pomoc finansową z Brukseli dla inwestycji, przegłosowując Polskę i kraje bałtyckie.

Podsumowując: nie ma żadnych racjonalnych przesłanek do tego, by uznać cele Traktatu Reformującego, tak jak go widzą Euroentuzjaści, za zgodne w Polską racją stanu. Należy się cieszyć, że nic z tego nie wyszło, i stawiać piwo każdemu spotkanemu Irlandczykowi.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka