W Gazecie Wyborczej, artykuł "Rozmawiajmy z dziećmi o seksie", pada stwierdzenie: "Zgodnie z polskim prawem, jeśli niepełnoletnia dziewczyna zajdzie w ciążę, może legalnie poddać się aborcji" (ponieważ jest efektem przestępstwa, jakby ktoś nie wiedział). Cała reszta artykułu przekonuje, że seks wśród gimnazjalistów jest czymś normalnym. Rozmówczyni autorki, Izabela Kopik, uważa, że w związku z tym konieczna jest edukacja seksualna w gimnazjach.
Pytanie więc, czy edukacja seksualna nie jest namawianiem do przestępstwa? Wyobraźmy sobie, że jest szkoła, w której wielu uczniów kradnie samochody. Nauczyciel prac ręcznych stwierdza: "Jak już mają kraść, to niech to robią fachowo, żeby mało zaszkodzić sobie, żeby nie wpadli". I na lekcjach WOS i godzinach wychowawczych rozmawia z nimi o "tym pierwszym radiu", i jak rozmawiać w razie czego z Policją.
Nie ma wątpliwości, że sprawa "Agaty" i wykazanie, że jej ciąża była efektem przestępstwa służyła środowiskom pro - choice tylko temu, by mogli stwierdzić: "Zgodnie z polskim prawem, jeśli niepełnoletnia dziewczyna zajdzie w ciążę, może legalnie poddać się aborcji". Tylko i wyłącznie. Poza tym nie widzą niczego w tym złego. Seksować się można, co wynika bezpośrednio z treści artykułu, ale tylko tak, żeby dziecka nie było: "Co zrobić, żeby nastolatki unikały ciąży i dylematów związanych z ewentualnym jej usunięciem?" i dalej: "Dr Olga Loeber, holenderski lekarz i sekretarz generalny Europejskiego Towarzystwa Antykoncepcji, mówiła w rozmowie z "Gazetą" (30.04.2008 r.): "seksualność [nastolatków] jest faktem. Może za bardzo nam się to nie podoba. Ale skoro już uprawiają seks, niech to będzie bezpieczny seks". I radziła poza zajęciami o antykoncepcji warsztaty asertywności i negocjacji. Żeby młodzi ludzie również potrafili seksu odmówić". Tylko poco uczyć asertywności? Przecież autorka, Aleksandra Pezda uważa, że seks 14 dzieci jest czymś przesądzonym i oczywistym, że zakazy rodziców nic tu nie dają.
Żeby było śmieszniej jej rozmówczyni sama radzi dzieciom, aby rodzicom byli nieposłuszni. Cytat: "Jedna z nich opowiadała mi później, że mama jej nie puściła. Powiedziała: "Jesteś za młoda na seks". A przecież chodziło tylko o lekarską kontrolę, nie o seks. Co pani zrobiła? Wytłumaczyłam, że sama powinna iść od lekarza". Jeśli dzieciak sam zadecyduje o tym, by iść do lekarza, to w następnym kroku zadecyduje o tym, czy się puścić. Pani seksuolog stawia wyżej badania lekarskie, niż dobro rodziny. Najpierw niszczy posłuszeństwo dzieci, a potem stwierdza - dzieci nie są posłuszne, i tak uprawiają seks, trzeba je edukować.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)