Grim Sfirkow Grim Sfirkow
111
BLOG

Magdalena Środa o historykach

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 6

W klasycznej myśli pozytywistycznej, na którą często powołują się u nas zwolennicy postępu, ważne miejsce miało odmitologizowanie historii. Klasycznym przykładem takiego sporu tradycjonalistów i konserwatystów z modernistami i liberałami był spór o św. Stanisława: zdrajca to czy bohater? Szczególne nasilenie dyskusji rozpoczęła publikacja lwowskiego profesora, Tadeusza Wojciechowskiego "Szkice historyczne XI wieku" na początku ubiegłego stulecia. Oczywiście lewica była zwolennikiem tezy o zdradzie biskupa wobec króla, co podważało narodową legendę. Albo inny przykład: obrona Częstochowy. Przecież to koronny przykład na narodowy mit, który nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością i który lewica z lubością obalała. Zaś najbardziej radykalna, lewicowa gazeta, to przecież "Fakty i mity", która z mitami programowo walczy.

Dziś w swoim zaskakującym felietonie Magdalena Środa napisała: " Przybywajcie do kraju, gdzie w szpitalach i szkołach rządzą księża, gdzie prawo cywilne nie ma znaczenia wobec religijnego i gdzie o historii decydują Wielcy Poszukiwacze Prawdy. W Jej imię niszczy się skutecznie wszelkie autorytety i mity, bez których inne, mniej atrakcyjne narody, nie mogłyby żyć. Każdy bowiem kultywuje swoją przeszłość nie z punktu widzenia Prawdy o niej, lecz tego, w jaki sposób złożyła się na wielkość i wyjątkowość danego narodu". To nie koniec, panie i panowie: "Napoleon, z którego Francuzi są dumni, widziany oczyma kamerdynera był zapewne człowiekiem małostkowym, chorobliwie ambitnym, rozpustnym, zdradliwym i kłamliwym. Ale czy kamerdyner jest w stanie wpłynąć na ocenę dokonań Napoleona? Nie. W Polsce tak. Tylko tu, kamerdynerzy historii oceniają jej twórców i kształtują przeszłość na miarę swoich kompleksów. I tylko tu, udaje się to".

Proszę zauważyć jaki kopernikański przewrót dokonuje się w myśleniu lewicy o historii pod wpływem walenia się w proch mitu o Wałęsie: historyk, dawniej stawiany przez racjonalistów na piedestale, jako ten, kto rozświetla mroki historii, za pomocą rozumu rozsądzający kto miał rację a kto nie, teraz staje się tylko kamerdynerem. Kamerdyner historii ma być sługą mitu? Czy taka jest rola historii i historyków w oczach postępowych Europejczyków?

Madame Środa wszystko to okrasza porównywaniem Frondy do średniowiecza i tym podobnymi wynurzeniami. Ale uwaga - ona wyznacza historykom dokładnie średniowieczną rolę! Wtedy historiografia nie istniała (w naszym rozumieniu słowa oczywiście) zamiast tego były "gesta" - pieśni o czynach, takie jak nasza kronika Galla czy Kadłubka. Środa zamiast prawdy domaga się od Centkiewicza i Gontarczyka pieśni o czynach Wałęsy, jak bohatersko skakał przez płot, po drodze zatapiają pięć motorówek z ZOMO-wcami.

Z pisania madame Środy jest niewątpliwy pożytek: jest znakomitym przykładem na to, że racjonaliści są racjonalni tylko wobec rzeczy im niesympatycznych, np. kościół, Polska, tradycja. Natomiast wobec własnych mitów zachowują się bezrozumnie i bałwochwalczo. A co do meritum felietonu: madane Środa nie ma racji pisząc, że IPN niszczy mit Wałęsy. Ten mit dawno nie istniał. W ludowej "pieśni i powieści" Wałęsa dawno zlał się w jedno z agentem Bolkiem zanim jeszcze IPN powstał. Okazuje się, że to co było mitem, jest jednak prawdą.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka