56 obserwujących
508 notek
753k odsłony
884 odsłony

Powstanie Warszawskie - kontynuacja polityki...

Wykop Skomentuj19

    Jak co roku publikowanych jest szereg materiałów związanych w Powstaniem Warszawskim. Bez względu na poglądy polityczne PT Autorów zazwyczaj koncentrują się jedynie na analizie samego przebiegu Powstania oraz celowości i skuteczności działań wojskowych. Osobiście brak mi jest bardziej szerokiego podejścia uwzględniającego proces odrodzenia się Polski i sytuacji w Europie w okresie międzywojennym i w trakcie II Wojny Światowej.

"Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami". 

Powstanie Warszawskie było niewątpliwie aktem wojny - zgodnie więc z Clausewitzem było jedynie kontynuacją polityki Polski w okresie międzywojennym i podczas IV rozbioru.

Oczywiście w tej krótkiej notce zasygnalizuję jedynie ważne (w moim przekonaniu) uwarunkowania, które wpłynęły na wybuch Powstania i jego niewątpliwą klęskę militarną. Oto one: 

Po pierwsze - Powstanie nie wybuchło spontanicznie - do Powstania doszło na podstawie rozkazu wydanego armii konspiracyjnej (AK), której żołnierze (w większości po przysiędze wojskowej) karnie wykonali otrzymany rozkaz.

Po drugie - zbrojnie wystąpiono przeciwko Niemcom, jednak jasne jest że celem Powstania było nie tylko wypędzenie Niemców ze stolicy lecz również zapobieżenie (lub przynajmniej utrudnienie) przejęcia jej przez Sowietów. Niewątpliwie również chodziło storpedowanie działań marionetkowego PKWN.

Po trzecie - czy Powstanie mogło liczyć na realną pomoc z zewnątrz?

W praktyce realnie pomóc mogła Powstaniu jedynie Armia Czerwona. Inne pomysły to mrzonki. W moim przekonaniu jednak główną przeszkodą były stosunki pomiędzy Rządem Polskim w Sowietami (a właściwie ich brak!), wzajemny brak zaufania ocierający się o wrogość oraz warunki naturalne (oparcie frontu o linię Wisły). Poza tym - przecież Polska miała się i tak znaleźć w sowieckiej strefie wpływów (wraz z innym "demoludami" - pomysły zrobienia z Polski "republiki rad" miała tylko Wanda Wasilewska).

Mówiąc brutalnie - pomoc Powstaniu nie leżała w interesie Sowietów.

Po czwarte - współdziałanie AK z Armią Czerwoną było realnie (oprócz lokalnych potyczek) niemożliwe. Żadna armia prowadząca działania na skalę "operacji Bagration" nie może sobie pozwolić na istnienie niezależnych związków na terenie jej działań - a jak wiadomo (akcja "Burza") dowódcy oddziałów AK mieli zakaz przechodzenia pod komendę Armii Czerwonej.

Po piąte - rozszerzenie obszaru działań. Było to planowane - powstanie miało "wybuchnąć" (znów na rozkaz) w Krakowie. Planom tym sprzeciwił się (między innymi) Kardynał Sapieha.

Powstanie Warszawskie było kontynuacją polskiej polityki międzywojennej i podobnie jak ona było skazane na klęskę. Kto ma czas i ochotę - zapraszam do czytania do końca...

    Kształtowanie się granic odradzającej się po I WŚ Polski na Zachodzie przebiegło w miarę cywilizowany sposób. Co prawda wystąpiły spory polityczne, lokalne starcia zbrojne, plebiscyty itp. lecz w ich wyniku powstały granice zaakceptowane przez ówczesną społeczność międzynarodową. 

    Zupełnie inaczej sprawy biegły na granicy wschodniej. Kształtowała się ona głównie w wyniku starć zbrojnych. Toczyliśmy walki z Ukrainą (przede wszystkim o Lwów), z Litwą (o Wilno) oraz oczywiście wojnę z Sowietami. O tej granicy możemy mówić jak w znanym dziecinnym wierszyku "zdobyta krwią i blizną" i to wbrew stanowisku "mocarstw" europejskich. Anglia zaproponowała oficjalnie w 1919 r. tak zwaną "Linię Curzona" opracowaną podobno przez Lewisa Namiera (Ludwika Niemirowskiego - https://pl.wikipedia.org/wiki/Lewis_Bernstein_Namier ). Rozważano Linię Curzona w II wariantach - z Lwowem i Borysławiem po stronie polskiej oraz wariant zbliżony do obecnego przebiegu wschodniej granicy Polski (na Konferencji w Teheranie w 1943 r. pojawiło się już chyba z 5-6 wariantów!). 

     Wróćmy jednak do okresu międzywojennego - w wyniku zwycięskiej wojny ze Związkiem Sowieckim 1920 r. wschodnia granica Polski została przesunięta o ponad 200 km na wschód od Linii Curzona i zaakceptowana w traktatem w pięknie odbudowanym Domu Czarnogłowców w Rydze (w powszechnie głoszonej opinii Polska mogła uzyskać jeszcze większe terytorium - np. z Mińskiem). Traktat Ryski oznaczał również koniec istnienia niepodległej Ukraińskiej Republiki Ludowej (Polska wycofała jej uznanie uznając Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką). Wielu Ukraińców uznało ten fakt za zdradę, co roznieciło powtórnie zarzewie konfliktu na wschodnich rubieżach II RP. 

     Nie bez wpływu pozostała także polityka "inkorporacyjna", w myśl której nie uznawano realnego istnienie narodowej tożsamości ukraińskiej odchodząc tym samym od pomysłu reaktywowania "Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Polityka inkorporacyjna napotkała na znaczne trudności ze względu na niejednolitość społeczeństwa (różnice pomiędzy Kościołami, znaczna liczba Żydów itp.). 

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura