60 obserwujących
523 notki
773k odsłony
  1841   2

Nauka, pseudonauka i KASA!

    Inspiracją do napisania tego tekstu stała się wczorajsza wizyta kilku osób, wśród których znalazł się zdeklarowany zwolennik medycyny (a może raczej biologii) alternatywnej. Rozpoczął on natychmiast „ni z gruszki, ni z pietruszki” indoktrynowanie pozostałych gości. Od prób wyjaśnienia szczegółów pracy ludzkiego organizmu szybko i płynnie przeszedł do agitacji przeciwko szczepieniom antycovidowym oraz oskarżeniom o podjęcie przez tajemne siły (na czele oczywiście ma stać Bill Gates) działań depopulacyjnych. Dostało się też oczywiście „oficjalnej nauce”, wielkim firmom farmaceutycznym i innym podobnym „wrogom ludzkości”.

   Cóż, każdy może mieć swoje poglądy i w systemie demokratycznym ma prawo je głosić. Swobodny dostęp do wspaniałego środka komunikacji jakim jest Internet otworzył niespotykane dotychczas możliwości ich propagowania. Z drugiej strony niespotykane dotychczas przyspieszenie rozwoju nauki i techniki znacznie utrudniło, a wręcz uniemożliwiło ludziom zrozumienie nowych osiągnięć. O ile bowiem mechanizm świecenia zwykłej żarówki może łatwo zrozumieć każdy, nawet dziecko, o tyle (uczciwe!) wyjaśnienie, dlaczego świeci świetlówka lub co gorsza lampa oparta o LED (diody emitujące światło) nie jest już takie proste. Świat okazał się bardziej skomplikowany niż nam się dawniej wydawało, a w dodatku im głębiej poznajemy jego strukturę i właściwości okazuje się, że sięgamy do coraz większych sił – znakomitym przykładem jest wprowadzenie broni jądrowej, co postawiło nas właściwie w sytuacji „ucznia czarnoksiężnika”. Znakomita większość ludzi nie zna (i nigdy nie pozna) nawet podstaw mechaniki kwantowej lub teorii względności – co jednak nie przeszkadza im w korzystaniu na co dzień z powszechnie dostępnych i pożytecznych urządzeń technicznych wykorzystujących te mechanizmy. Podobna sytuacja jest właściwie obecnie w każdej dziedzinie – choćby w niezwykle skomplikowanej chemii organicznej, dzięki której prawom po prostu istniejemy. 

    Poznajemy coraz to nowe i coraz bardziej złożone prawa przyrody, staramy się je (często z sukcesami) wykorzystywać, ale ich zrozumienie jest coraz trudniejsze. Fizyk specjalizujący się w fizyce ciała stałego nie jest w stanie bez długotrwałych studiów porozumieć się z fizykiem jądrowym cząstek elementarnych (nie mam tu na myśli poglądów politycznych, lecz tematy fachowe!). 

    Ciekawość i chęć zrozumienia własnego otoczenia jest wspaniałą cechą ludzkiego umysłu. Niestety, wraz z lawinowym rozwojem nauki i techniki staje się to coraz trudniejsze. W wielu przypadkach więc rezygnujemy z „wchodzenia w szczegóły”. Dawniej na kursach na prawo jazdy sporo czasu poświęcano omówieniu zasad pracy silnika spalinowego i budowie samochodu. Dziś wobec komplikacji konstrukcji stało się to właściwie niemożliwe – po prostu więc z tego zrezygnowano.

    Ludzie jednak są ciekawi i większość z nas lubi mieć wiedzę. Prowadzi to do poszukiwania dróg „na skróty”. Wielokrotnie nam się to zresztą udawało. Sporo wielkich wynalazków powstało po skojarzeniu pozornie odległych zjawisk. Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej powstała dzięki zauważeniu faktu, że nie chorują na nią dojarki krów. Podobnie przypadkiem odkryto bakteriobójcze działanie penicyliny. Te wynalazki (świadomie wybrałem przykłady) uratowały wiele istnień ludzkich!

    Dziś jednak takie spontaniczne wynalazki są coraz mniej prawdopodobne – a jednak za nimi tęsknimy. Podświadomie wierzymy w istnienie prostych, łatwych do zrozumienia i zaakceptowania rozwiązań. Znakomita większość z nas CHCE WIEDZIEĆ i ZROZUMIEĆ i nie godzi się z wielkim filozofem, który stwierdził „Wiem, że nic nie wiem”. Wiemy coraz więcej, ale jednak chyba jeszcze więcej nie wiemy. Tworzy to sytuacją frustrującą, nawet jeśli sobie z tego nie zdajemy sprawy. 

    Ludzie przyjmują wobec tego różne postawy – jedni wchodzą w orbitę oficjalnej nauki, co jest związane ze sporym wysiłkiem intelektualnym, wymaga dogłębnych studiów, cierpliwości i konsekwencji. Drudzy próbują rozwiązań alternatywnych, co w większości przypadków prowadzi do poszukiwania prostych, choć niekoniecznie do końca sprawdzonych i prawdziwych rozwiązań dla bardzo skomplikowanych i trudnych do rozwiązania problemów.

    Ciekawe, że obie strony stosują podobne (nie bardzo uczciwe) metody i wzajemnie oskarżają się od działania jedynie z chęci zysku. W nauce „oficjalnej” będzie to walka o zamówienia rządowe, lub kasę od sponsorów. Przedstawiciele nauki „alternatywnej” również walczą o środki finansowe oferując różne „rewelacyjne” (i najczęściej kosztowne) preparaty oraz terapie i prowadząc intensywną ich reklamę (najczęściej używając plotki i znanego bardzo skutecznego mechanizmu „jedna Pani – drugiej Pani”). 

Lubię to! Skomentuj107 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości