60 obserwujących
538 notek
793k odsłony
  188   1

Jak nas przekręcają...

Kilka wybranych przekrętów:

Przekręt frankowy:

W połowie lat 1990 kurs franka szwajcarskiego (CHF) oscylował w okolicach nieco powyżej 2 złotych PLN. Banksterzy wpadli na świetny pomysł – kredyty denominowane! Do boju ruszyły setki „reprezentantów” i „brokerów” pobierających sute prowizje od zawartych umów, a umowy te wyglądały w owym czasie na bardzo atrakcyjne. I tak to trwało do jesieni 2011, gdy nagle kurs CHF skoczył do poziomu powyżej 3,5 PLN/CHF, później nieco się ustabilizował, aby od zimy 2015 poszybować w okolice 4 PLN/CHF, na którym to poziomie trwa do dziś. Sprawdźcie Państwo, kto był w tych czasach Premierem w Polsce. 
Oczywiście taki (zapewne całkowicie przypadkowy??!! wzrost kursu CHF) doprowadził do wielu nierozwiązanych do dziś problemów. Powstaje pytanie – jak to się stało i kto na tym skorzystał? Odpowiedź jest znana od czasów rzymskich i brzmi: „Ten uczynił czyja korzyść!”…

Przekręt inflacyjny:
Jeśli spojrzymy na wykresy, niby wszystko jest w porządku, ceny rosną ok. 5% rocznie. A tak już bywało wielokrotnie. Warto jednak spojrzeć dokładniej (oficjalne dane GUS 2010/2020):
Chleb zdrożał o 50%, mleko o ok.10%, jabłka o 77%, kawa o 25%, zimna woda z kranu o 40%…
Ale jeszcze do niedawna Pan Prezes Glapiński (w towarzystwie swych ubranych na biało „aniołków”) dowodził, że wsyztsko jest OK i NBP utrzymywał stopy procentowe na prawie zerowym poziomie. Dziś „aniołki” znikły z telewizji, zaś stopy procentowe zaczęły szybko rosnąć. Ludzie znów pobrali kredyty mieszkaniowe, ceny poszybowały – a teraz raty (choć w złotówkach) zaczęły szybko rosnąć! I znów pytania – kto za to zapłaci i kto odniósł korzyść???

Przekręt elektryczny:
Symbolem jest oczywiście elektrownia w Ostrołęce, ale również elektrownia Turów. Rząd całkowicie zlekceważył zgłaszane wcześniej zastrzeżenia sąsiadów (Czechów) i z właściwą sobie arogancją ogłosił, że właśnie oddaje do pracy nowy blok i przedłuża koncesję kopalni. No i sąsiedzi się wkurzyli – rezultatem prężenia muskułów, zwykłych kłamstw i arogancji są nałożone wysokie kary finansowe. Zgadnijcie Państwo, kto je zapłaci?
Przy okazji nasza „kochana władzunia” załatwiła kruczkami prawnymi odmownie rozwój lądowej energetyki wiatrowej w Polsce, a potem zabrała się za fotowoltaikę redukując do minimum jej opłacalność. „My som mocarstwo, wungla momy na 200 lat i żadna tam „odnawialna” energia nie jest nam potrzebna”. I znów – „Kto zapłaci? Obywatele”. O budowie elektrowni atomowej rozmawiamy od czasów katastrofy w Czernobylu. Ile to już lat? 36???
Za to kupujemy węgiel wydobywany w Rosji (czy na Ukrainie – sam już nie wiem!?). 

Przekręt gazowy:
Jako wielkie mocarstwo postanowiliśmy przeciwstawić się „odwiecznemu” wrogowi – czyli Rosji, a raczej Gazpromowi. Nie będą nam”ruskie” pluć NordStreamem w twarz. My chcemy GAZU – ale nie ruskiego. Każdy lepszy – katarski, amerykański, norweski – byle nie ruski!!! A więc wybudowaliśmy porty dla importu LNG, budujemy „rurę bałtycką”… Przy okazji ogłosiliśmy wszem i wobec i każdemu z osobna, że nie przedłużymy długoletniego kontraktu z Rosją i gaz będziemy kupować na wolnym rynku. Chyba nasza władzunia ma zasadnicze problemy z liczeniem, bo jeśli liczyła na to, że ceny gazu na początku zimy nie wzrosną i że jest to najgorszy możliwy moment na rezygnację z długoletnich kontraktów z dostawcami i przejście na zakupy na wolnym rynku (choć lawinowo zaczął rosnąć popyt) to raczej Panu Morawieckiemu nie należało powierzać decyzji finansowych. Ktoś jednak powinien go pilnować (może być i Małżonka). Efekt wielkomocarstwowej polityki rządu polskiego odzwierciedlają ceny gazu.
Oczywiście wszystko znów zwali się na Unię i oczywiście na Tuska.

O milionach samochodów elektrycznych, przejęciu ruchu z lotniska w Berlinie przez CPK (kłania się biznesplan lotniska w Radomiu – w końcu do Egiptu jest z Radomia bliżej niż z Warszawy), o blamażu ze rdzewiejącą stępką nawet nie chce mi się pisać. Zastanawia mnie tylko wytrzymałość społeczeństwa - tego samego, które przeprowadziło odnowę 1956, które zmiotło Gomułkę w 1970 r., a później Gierka. Wszystko się powtarza – nawet afera z „Dziadami” Mickiewicza (tym razem w Krakowie). Cóż, smycz finansowa (różne „plusy”, dodatki i konieczność spłacania kredytów mieszkaniowych) jak widać działa. Można się tylko pocieszać, że do czasu. 
Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka