62 obserwujących
447 notek
543k odsłony
1110 odsłon

Żydowska migracja do „Polin” albo darmowa lekcja dla władz Rzeczypospolitej

Wykop Skomentuj34

Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską.
Św. Augustyn z Hippony

image

Ten nieco bombastyczny tytuł notki musiał takim być. Nie da się bowiem mówić o sprawach pierwszorzędnych mimochodem i bez podkreślenia wagi tematu. Natłok informacji powoduje przecież, że niemal oduczyliśmy się odróżniać ziarna od plew, co czyni nas nieczułymi na zwiastuny procesów i zdarzeń mających potencjalnie fundamentalne znaczenie, nie tylko dla naszego komfortu – nazwijmy go roboczo – intelektualnego, ale także dla zaspakajania potrzeb umieszczonych u samej podstawy piramidy Maslowa. Dodam również, iż S24 postrzegam jako miejsce swobodnej wymiany myśli, w którym tak duże dziewczynki, jak i duzi chłopcy mogą poruszać kwestie, uznawane gdzie indziej za tematy tabu. Skorzystam z tego waloru, by skreślić kilka zdań o rzeczach ważkich. Co najistotniejsze, postaram nakreślić obraz sytuacji bez ideologicznego zadęcia, a więc na chłodno, poprzez pryzmat faktów.  Zatem…


Kilka dni temu zwróciłem uwagę na kwestie związane z imigracją do Polski. Zaznaczę od razu, iż w mojej opinii są to sprawy daleko ważniejsze od zadym związanych z „palcem Lichockiej” czy „awarią Czajki”. Rzecz jasna można mieć odmienne zdanie, ale jak uczy doświadczenie zmiany demograficzno-etniczne w danym państwie zawsze prowadziły do poważnych przewartościowań.  Bo przecież nawet pożar katedry Notre Dame nie zmienił oblicza Galii tak bardzo jak przyjmowanie co roku przez Francję 400 tysięcy migrantów. Dobrze… Przejdźmy na nasze podwórko.


W najbliższym czasie rząd Rzeczypospolitej ma zająć się rozwiązaniami dotyczącymi migracji do Polski. Takie oświadczenie złożył minister M. Dworczyk. Wydarzenie to przeszło mimo opinii publicznej i naprawdę tylko znikoma część mieszkańców Polski zwróciła uwagę na tę niezwykle istotną sprawę. Co ciekawe deklaracja Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz inicjatywa polskich władz nie uszła uwadze… Czyjej? No proszę zgadnąć! Tak, tak! Uznali ją za interesującą, a nawet potrzebną, tacy ludzi jak Michał Bilewicz, Katarzyna Markusz czy Konstanty Gebert. Ten pierwszy na swoim koncie twitterowym pozwolił sobie nawet na takie dictum:


Gdy wydaje mi się, że o rządach PiS nie da się powiedzieć dobrego słowa, nagle pojawia się takie coś! Życzę wytrwałości - bo największy opór może pojawić się we własnym obozie politycznym.


Jak sądzę, według przywołanych postaci plan polskiego rządu w zakresie otwarcia na oścież drzwi imigrantom z dawnych terenów Rzeczypospolitej jawi się jako ciekawy i pożyteczny. To zaskakujące, gdyż ci sami ludzie nie szczędzą krytyki obecnemu obozowi władzy. A właściwie… Nie, wcale nie zaskakuje, bo jak podpowiada rozum ułatwienia w osiedlaniu się w granicach RP mają dotyczyć przede wszystkim osób pochodzenia żydowskiego. Gdyby zatem zamierzenia rządu miały przerodzić się w konkrety, to czy jest to dla Polski korzystne czy też nie?


Przeglądałem ostatnio wirtualne opracowania dotyczące historii narodu żydowskiego sporządzone piórami przedstawicieli tej nacji. Głównie te poświęcone obecności Żydów na ziemiach polskich. To, co we wspomnianych tekstach uderza najmocniej to podkreślanie przez zdecydowaną większość autorów, iż na przestrzeni wieków potomkowie starożytnych Izraelitów mieli ponoć niebagatelny wpływ na rozwój gospodarczy naszego kraju. Mało tego! Ten i ów spośród piewców takiej hagady potrafi twierdzić, iż dopiero pojawienie się wyznawców judaizmu nad Wisłą umożliwiło włączenie się społeczności tuziemców do głównego nurtu europejskich procesów gospodarczych. Można nawet odnieść wrażenie, iż opowieść prezentowana w muzeum „Polin” o mieszkańcach leśnej nadwiślańskiej głuszy z czasów pierwszych Piastów, których pobudziło do życia dopiero przybycie  Żydów, znajduje uznanie w oczach części żydowskich naukowców i publicystów. Jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości co do prawdziwości mego resume, to zapraszam  na strony „Polin”, „Wirtualny Sztetl”, „Krytyka Polityczna”, „Jewish.pl” czy nawet „Wikipedię”. To jednak tylko jeden z elementów opowieści. Dużo ciekawszymi są twierdzenia, że rozwój ekonomiczny i rozkwit potęgi  Polski (później Rzeczypospolitej), a także innych państw, stał się możliwy dzięki aktywnemu uczestnictwu oraz z inspiracji społeczności żydowskich. Na pierwszy rzut oka dokonanie oceny prawdziwości takich twierdzeń wymagałoby pogłębionych studiów. Jest to jednak błędne przekonanie.  Dla zrozumienia w czym rzecz, wystarczy umiarkowanie wnikliwy ogląd przeszłości…


Powszechnie wiadomo każdy kraj i każdy naród przeżył w swych dziejach okresy wzlotów i upadków. Zdarzało się przecież, iż współczesne potęgi były onegdaj organizmami na dorobku i mało znacznymi a dawne największe potęgi są dziś państwami drugoligowymi. Przypatrzmy się przez chwilę kilku przypadkom rozkwitu potencji z uwzględnieniem czynnika żydowskiego.

Wykop Skomentuj34
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale