60 obserwujących
460 notek
562k odsłony
517 odsłon

Rzym i Polska, czyli o konsekwencjach żarłoczności Fiskusa

Wykop Skomentuj23

Ignorowanie ostrzeżeń to ścieżka, która prowadzi do śmierci.
A.   Allston
image

Z czego rodzi się zamożność społeczeństw? Standardowa odpowiedź brzmi: z pracy. Tej fizycznej i umysłowej. To prawda. Rzecz jasna są i tacy, którzy dodają, że także ze spekulacji, choć w moim przekonaniu bogactwo ufundowane na tego rodzaju działalności może dotyczyć jednostek, ewentualnie stosunkowo małych grup, ale nigdy wielkich zrzeszeń ludzkich. Gwoli sprawiedliwości należy uzupełnić, iż „pełna micha” stać się może również udziałem wspólnot praktykujących wobec innych zbiorowości brutalną przemoc. Nie musi być to od razu gwałt na skalę wojenną, ale wystarczy aby była to systematyczna opresja, od czasu do czasu wzmacniana prztyczkiem w nos. Ten ostatni sposób przez całe stulecia skutecznie stosowali Rzymianie i - trzeba to podkreślić – byli w tym prawdziwymi mistrzami. Jak jednak wiadomo przyszła kryska na matyska i od ponad półtora tysiąca lat chwała Rzymu jest li tylko wspomnieniem. Dlaczego tak się stało?

Istnieje sporo teorii na temat upadku Imperium Romanum. Są tacy, którzy zmierzchu dawnej stolicy świata upatrują w przyczynach zewnętrznych. Na przykład w najazdach barbarzyńców spoza limesu. Inni poszukują wyjaśnień w zjawiskach przyrodniczych (ochłodzenie klimatu, klęski żywiołowe, nieurodzaje), upadku starożytnych cnót lub chorobach. Jedną z najbardziej oryginalnych hipotez jest ta mówiąca o zatruciu elit rzymskich ołowiem, używanym w późnym cesarstwie bardzo powszechnie do wyrobu garnków, kubków, rur itd. Niemal każde z ww. przypuszczeń ma w sobie mniejsze lub większe ziarno prawdy, ale osobiście  uważam, że gangreną, która przez lata osłabiała Rzym, a następnie doprowadziła do jego zejścia w krainy mroku był… gargantuiczny apetyt Fiskusa.

Rozwój Rzymu dokonywał się w oparciu o przemoc. Brutalną, bezlitosną, permanentną. Dzięki uznaniu jej przez mieszkańców grodu Romulusa za ideę przewodnią oraz dodaniu tejże oprzyrządowania w postaci karnej armii, utalentowanych dowódców, techniki wojennej i surowych praw, granice Rzymu sięgnęły Szkocji, Sahary, Eufratu i wschodnich Karpat. A miano „Rzymianin” budziło w sercach milionów ludzi trwogę, podziw ale i zazdrość. Tę ostatnią z tej przyczyny, gdyż chociaż posiadanie obywatelstwa rzymskiego niosło ze sobą sporo obowiązków to  jednocześnie znacznie więcej przywilejów. Jednym z nich były istotne zwolnienia  w zakresie podatków. Nie powinno zatem dziwić, że jeszcze przez naszą erą na terenie Italii znaleźli się tacy, którzy podnieśli (pozornie dziwny) bunt przeciw Rzymowi, bo jednym z głównych postulatów uczestników insurekcji był ten o przyznaniu im obywatelstwa rzymskiego (89 r. p.n.e.).  W efekcie, po pacyfikacji buntu, spełniono oczekiwania ludu italskiego i jak wykazał spis przeprowadzony trzy lata później cives Romani liczyli 463 tysiące głów w państwie już kilkumilionowym.

W ciągu kolejnych stuleci władze rzymskie przyznawały wspomniane wyróżnienie różnym grupom mieszkańców zarządzanego przez nie państwa. Czyniły tak, ponieważ… było je na to stać! Wielkie podboje przynosiły Rzymowi olbrzymie wpływy, wystarczające na utrzymanie urzędników, armii, inwestycje w infrastrukturę a nawet na ekstrawagancje panujących. Dla zobrazowania znaczenia podbojów dla ekonomiki rzymskiej wystarczy wspomnieć, iż dochody skarbu republiki wynosiły ok. 50 mln denarów (200 mln sestercji) przed wyruszeniem Pompejusza na wschód. Po jego powrocie (reorganizacja prowincji wschodnich) dochody wzrosły do 135 mln denarów!

Czas nieubłaganie płynął i już za panowania cesarza Trajana (przełom I i II w. n.e.) pojawiła się pilna potrzeba znalezienia nowych źródeł dochodów. Uporano się z tym problemem poprzez wysłanie ciężkozbrojnych legionów za Dunaj i nad Eufrat. Niestety, apetyt Fiskusa wciąż rósł, a następcy Trajana – z różnych powodów – nie wykazali się równą mu zdolnością do zasypywania dziur budżetowych poprzez wyciskania grosza z ludów i krain nowo-podbitych. Skoro pojawił się szklany sufit trzeba było szukać nowych rozwiązań, a pomysłowość funkcjonariuszu skarbowych nie zna granic…

Tzw. Edykt Karakalli (212 r. n.e.) bardzo często przywoływany jest w literaturze jak przykład (rzadkiej przecież) otwartości i humanitaryzmu z doby starożytności. Przyznanie obywatelstwa rzymskiego wszystkim wolnym mieszkańcom Imperium miało być wielkim krokiem na drodze sprawiedliwości społecznej, praw człowieka, równouprawnienia itd. itp. Szkopuł w tym, że jak wyjaśnia wiarygodny świadek z epoki, czyli Kasjusz Dion, prawdziwą przyczyną decyzji Karakalli były trudności finansowe skarbu rzymskiego. Dzięki edyktowi,  cesarz rozszerzył obowiązki podatkowe dotyczące dotąd jedynie obywateli na większość (!) mieszkańców państwa – uwaga! – bez zwolnienia jej z dotychczasowych obciążeń. Krótko mówiąc mieszkaniec Egiptu, w zamian za obywatelstwo, prócz dawnych obciążeń, otrzymał cały pakiet nowych opłat i danin. Ręce same składają się do oklasków… A potem było już tylko gorzej…

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka