94 obserwujących
646 notek
963k odsłony
  3299   9

Sława Ukrainie! Tej Ukrainie.

Bo szacunek ma do prawdy tylko ten, co patrzy wstecz.
Anonim
image

Poza jednym wyjątkiem nie mam w rodzinie ani wśród powinowatych żadnych osób zza Buga. Nie oznacza to jednak, iż tematyka wydarzeń związanych z ludobójstwem przeprowadzonym na moich rodakach przez część Ukraińców w latach 1939-1948 jest mi obojętną. Wręcz przeciwnie! Pierwsze informacje o wydarzeniach na wschodnich Kresach uzyskałem od dziadków, którzy żywo interesowali się Polską, Europą i światem. Potem lektura, spotkania z ludźmi, media... Po dogłębnych przemyśleniach - nie pozbawionych elementów emocjonalnych - czuję smutek, niechęć do sprawców zbrodni i głębokie przekonanie, że wydarzenia "wołyńsko-galicyjskie-bieszczadzkie" winny być dla nas, Polaków, nauczką, z której nie tylko należy ale trzeba wyciągnąć wnioski. Na przyszłość.

Napisałem: „na przyszłość”, bo w związku z wydarzeniami rozgrywającymi się za naszą wschodnią granicą podnoszą się liczne głosy, które nijak nie mogę nazwać trzeźwymi. Pomijam fakt, iż nie każdy może być szefem sztabu generalnego, politykiem spoglądającym dalej niźli perspektywa najbliższych wyborów, funkcjonariuszem służ specjalnych o ekskluzywnej wiedzy, czy też zwykłym obywatelem rozsądnie oceniającym procesy geopolityczne. Tak już jest i nic na to nie poradzę. Boleję jednak nad tym, że nawet  bystrzy współobywatele w obliczu historycznych zmian nie potrafią (a może nie chcą?) odsiać ziarna od plew. Ba! Z niezrozumiałych dla mnie powodów posypują solą niezabliźnione rany na ciele naszej wspólnoty i z zacięciem godnym lepszej sprawy wprowadzają szkodliwy zamęt. Enigmatycznie? Dobrze, podam konkret. Na przykład dziś jeden z nietuzinkowych blogerów pisujących na s24 poruszył sprawy bardzo istotne, gdyż dotyczą one nierozliczonej do chwili obecnej tzw. kwestii „wołyńskiej”. I to jest dobre, godne pochwały, potrzebne, ale…  Zatytułowanie zawierającej ciekawe spostrzeżenia notki: „Wołyń - zapomnieć i z żywymi naprzód iść?” mocno mnie zniesmaczyło. Dlaczego? Bo Autor przedstawił absolutnie fałszywą alternatywę. Nie pamiętam, aby którakolwiek z osób mających w żyłach choćby kilka kropel polskiej krwi namawiała rodaków do wrzucenie do czarnej dziury niepamięci tragedii, które za sprawą ukraińskich szowinistów oraz ich popleczników rozegrały się na dawnych polskich kresach w latach 1939-1948. Absolutnie nie znam nikogo takiego! Być może tacy osobnicy i osobniczki istnieją, ale trudno uznawać za reprezentatywne dla narodu głosy ludzi wyzutych z wszelkich uczuć i mających w pogardzie wartości spajające naszą wspólnotę.

Jak w takim razie należy oceniać wprowadzanie do publicznego obiegu treści  zawierające treści przemycające wnioski zbudowane na fałszywych fundamentach? To prowokacja? Abnegacja? Niewiedza? Złośliwość? Sowicie opłacane zadanie? Dalibóg - nie wiem. Daleki jestem od szufladkowania osób spoglądających na świat na sposób odmienny od mojego, lecz w tym konkretnym przypadku daje mi wiele do myślenia to, że nić sympatii  (wciąż cienką) zawiązaną pomiędzy narodem polskim i ukraińskim co rusz ktoś chce przeciąć. Więcej nawet! Zaskakuje mnie również to, że anihilowaniem szans na historyczną zmianę relacji i pozycji Rzeczpospolitej zajmują się pospołu ludzie o skrajnie różnych - zdawałoby się - poglądach. Koszulki w tych samych barwach zakładają przecież „narodowcy”, fanatyczni wyznawcy światłości brukselskiej, marzyciele głoszący potrzebę mitycznej wspólnoty słowiańskiej oraz – co najbardziej zastanawia – starzy komunistyczni towarzysze, którzy jeszcze stosunkowo niedawno tępili polski nacjonalizm, a dziś w pomieszczeniach upstrzonych „świętymi obrazkami” modlą się jednocześnie do towarzysza Stalina i nadwiślańskiego genius loci. Wszyscy oni z dumą wskazują na wpięte w klapy marynarki plakietki z napisem „realista”. Czy da się bardziej zwariować?

Ale ad rem...Po setkach książek, artykułów, filmów i dyskusji wiem jedno. Działania UPA i znacznej części Ukraińców niezwykle często były zbrodnicze, podłe, nieludzkie i barbarzyńskie. Na tych, którzy taplali się we krwi swych polskich sąsiadów plwam. Uważam ich za degeneratów, zbrodniarzy, dewiantów. Taką Ukrainę mam w pogardzie. Z drugiej strony wiem o bardzo wielu ludziach narodowości ukraińskiej, którzy powodowani różnymi motywami stanęli po jasnej stronie mocy. W wielu przypadkach za swój humanizm zapłacili najwyższą cenę. Oni, ich bliscy oraz ich idee. Sądzę, że nasi decydenci winni uhonorować tych ludzi (lub ich potomków). Prezydent, premier, szefowie stowarzyszeń, kresowiacy... Poniżej wybrałem kilka przykładów heroicznych zachowań ludzi poddawanych nieustannej indoktrynacji oraz presji środowiska*, którzy mimo to nie dali się złamać i zachowali to co w naszym życiu najważniejsze: człowieczeństwo. Cześć ich pamięci!

Lubię to! Skomentuj277 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura