47 obserwujących
318 notek
361k odsłon
1741 odsłon

Polacy i Kaszubi – bracia czy tylko sąsiedzi?

Wykop Skomentuj24

Nie ma Kaszub bez Polonii –a bez Kaszub, Polski.
H. Derdowski

image


Mam serdecznego kolegę o imieniu Wojciech, którego znam właściwie od zawsze. Wojtek był pierwszym chłopakiem z naszej paczki powołanym do odbycia służby wojskowe. Traf chciał, że dostał przydział do Marynarki Wojennej i jednostki w Gdyni. Gdy pojechaliśmy całą wiarą do kumpla z fyrtla na przysięgę (był kiedyś taki – nieomal święty – zwyczaj) przeżyliśmy spory szok. Praktycznie wszyscy młodzi żołnierze wyglądali jakby ktoś zdjął ich z krzyża, a granatowo-białe mundury wisiały na nich jak na strachach na wróble. Wprawdzie była to druga połowa lat osiemdziesiątych i rekruci doświadczali jeszcze całej gamy „przyjemności” związanych z poważnie traktowanym okresem unitarnym, ale bez przesady! Dopiero gdy całe towarzystwo złożyło przysięgę i następnie Wojtek odbył rytualną rozmowę z rodzicami, przyszła pora na pogawędkę z nami. Na nasze pytania o przyczyny lipnej kondycji zaprzysiężony marynarz odpowiadał zdawkowo. Jeść nie dają? Nie. Nie wysypiacie się? Nie. Trepy włażą za skórę? Nie. Itd. itp. Dopiero po dłuższej chwili wydusił z siebie: Ci piep…ni Kaszubi! Okazało się, iż wśród starego wojska prym wiodła grupa Kaszubów siejąca postrach wśród rekrutów. Szczerze koledze współczuliśmy, a słowo „Kaszub” przez pewien czas traktowaliśmy jak obelgę. Gdy po upływie kilku miesięcy Wojtek w ramach przepustki odwiedził nas w mieście był już innym człowiekiem. Tak jak poprzednio wesoły, towarzyski i rozgadany. Spytałem go o relacje z kaszubskimi  piekielnikami, ale odpowiedział uśmiechem i słowami, że teraz „na kompanii” jego najlepszy kumpel  to właśnie Kaszub. Po odsłużeniu swojego Wojtek wrócił w rodzinne strony i już nigdy nie dał powiedzieć złego słowa o rodzimych mieszkańcach Pomorza Gdańskiego. Nawet wtedy, kiedy premierem został D. Tusk, którego (samego i jego formacji)  mój kolega nie darzy – mówiąc delikatnie – zbytnią estymą.

Przywołałem tę historię, ponieważ dość często nasza wiedza o społecznościach tworzących wspólnotę polską jest niewielka i obrosła różnorodnymi  mitami. Na tych spod Przemyśla mówią u nas „tajojki”. Z kolei „tajojki” określają nas jako „krzyżaków”. O Ślązakach wspominamy jako o „hanysach”, a oni odwzajemniają się nam epitetem „gorole”. Jest tego dużo więcej, bo i „Pyry”, „Krawaciarze”, „Scyzoryki”, „bose Antki”, „hadziaje”… Dopiero np. przypadkowe okoliczności, służbowe powinności lub celowe zgłębianie tematu powodują, iż dociera do nas, że bagaż przekonań solidnie poukładany w umysłach w zderzeniu z codzienną praktyką nadaje się najczęściej na śmietnisko stereotypów. Przeżycia mojego kolegi Wojtka są tego dobitnym przykładem. Dlatego warto poświęcić nieco uwagi żyjącym w granicach naszego państwa tajemniczym współobywatelom na przykładzie znanych-nieznanych i pod pewnym względem wyjątkowych Kaszubów.

Najwcześniejszy - spośród zachowanych – dokument zawierający określenie „Kaszuby” datowany jest na 19 marca 1238 r. Wtedy to  w bulli wydanej przez papieża Grzegorza IX nieżyjący już ówcześnie książę szczeciński Bogusław I określony został jako „książę Kaszub”. Kolejni władcy Pomorza (zachodniego!) używali tytułu dux Slauorum et Cassubie (książę Słowian i Kaszub) na stałe. Pewna zmiana nastąpiła za panowania Barnima III (1320-1368) kiedy to dotychczasową tytulaturę zmodyfikowano i zamiast „książę Kaszub” poczęto używać  terminu „książę Kaszubów” (dux Cassuborum). Modyfikacja ta ma dość ważna, gdyż pozwala przyjąć, że pierwotnie nazwa „Kaszuby” oznaczała miejsce (region, terytorium) i dopiero po upływie ponad wieku poczęła oznaczać określoną społeczność (ludzi).

W tym miejscu nie wydaje się pożądanym wgłębianie się w etymologię nazwy i etnogenezę ludu kaszubskiego. Takich dociekań mnóstwo w bibliotekach oraz Internecie. Dla nas istotnym jest fakt, że pojęcia: „Kaszuby” i „Kaszubi” w tajemniczy sposób przemieszczało się w ciągu wieków od niemieckiego dziś kraju związkowego Meklemburgia-Przedpomorze (XIII-XIV w.), poprzez okolice Białogardu (XIV-XV w.), Koszalina, Sławna i Słupska (XV-XVIII w.)aż po Chojnice, Kościerzynę i Gdańsk (XVIII-XXI w.). Obecnie przynależność do etosu kaszubskiego deklaruje nieco ponad 200 000 mieszkańców Polski i kilkanaście tysięcy potomków XIX wiecznych emigrantów w Kanadzie. Trzeba dodać, że jest to już tylko pozostałość po wielkim odłamie Słowian żyjących na rozległych przestrzeniach pomiędzy Odrą i Wisłą. Prawdopodobnie część ludności kaszubskiej została zasymilowana przez napływających na północ przez setki lat kolonistów polskich. Mieszanka ta dała początek takim grupom regionalnym jak Borowiacy czy Kociewiacy. Jednak znacznie większa część szczepu kaszubskiego uległa germanizacji. Niekiedy dobrowolnej, a znacznie częściej przymusowej. Nie był to proces gładki. Jeszcze w 1601 r. szlachta Pomorza Środkowego składając hołd lenny całkowicie zgermanizowanemu Barnimowi X nie czyniła tego w języku niemieckim, bo… mowy tej nie znała. Zmusiło to księcia i dwór do odebrania przysięgi, która zaczynała się tak:

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo