45 obserwujących
305 notek
340k odsłon
1872 odsłony

Biskup Jan Tyrawa sprzedał miecz i kupił płaszcz

Wykop Skomentuj13

Strach boi się odważnych.
J. Bułatowicz

image

Ewangelista Łukasz (22:36) opisał jedną z rozmów Jezusa z uczniami . Miała ona miejsce na chwilę przed pojawieniem się strażników świątynnych mających pojmać Chrystusa. Ten zaś pouczył słuchających aby w przyszłości spodziewali się nawet najgorszych przygód i byli do nich odpowiednio przygotowani. Rzekł więc: Kto nie ma miecza, niech sprzeda płaszcz, a go kupi. Wbrew pozorom nie było to nawoływanie do przemocy fizycznej jeno apel o odpowiednią postawę wobec nieprzyjaciół. Tenże „miecz” w przekazie Nauczyciela symbolizował konieczność obrony przed niesprawiedliwością, kłamstwem oraz gotowość do walki w obronie wyznawanych wartości. Dodatkowo przestrzegał przed stawianiem własnego bezpieczeństwa nad trudności związane z głoszeniem Ewangelii. W ten sposób odczytywano wspomniany fragment Biblii przez długie wieki. Odnoszę wrażenie, że właśnie tak rozumieć go przestano.

Kilka dni temu dotarła do mnie informacja, iż biskup bydgoski, Jan Tyrawa, odesłał na przedwczesną emeryturę ks. Romana Kneblewskiego. W liście skierowanym do stosunkowo młodego -  jak na warunki kościelne – emeryta, hierarcha napisał: „Pragnę wyrazić wdzięczność Księdzu Proboszczowi za długoletnią posługę dla Kościoła, najpierw Archidiecezji Gnieźnieńskiej a następnie w Diecezji Bydgoskiej. Oddaję Księdza pod opiekę Matki Bożej Pięknej Miłości i z serca błogosławię”. Brzmi przyzwoicie, ale to jedynie kurtuazja.

 Proboszcza parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa nie znałem osobiście. Wiem jednak, że jest kapłanem nietuzinkowym. Jako proboszcz potrafił wzorcowo zorganizować parafian i nie ograniczać relacji z nimi do niedzielnych mszy i krótkiej konwersacji podczas corocznej kolędy. Jego kazania gromadziły licznych wiernych i w przeciwieństwie do wielu kościołów w mieście, świątynia na placu Piastowskim nie świeciła pustkami. Podobnie w odróżnieniu od licznych braci w kapłaństwie nie przywiązywał wagi do dóbr materialnych. Po ulicach grodu nad Brdą poruszał się pieszo lub środkami komunikacji publicznej. Co ważne był aktywny w mediach społecznościowych, a na platformie YT miał nawet własny kanał. Generalnie ludzie go lubią, szanują i cenią. Jako kapłana i jako człowieka. Czym w takim razie zraził do siebie przełożonego?

Wydaje się, że głównym powodem odwołania była bezkompromisowość ks. Kneblewskiego. Nie ograniczał się bowiem do sfery obrzędowej i formalnej, ale z całych sił propagował ewangeliczne przesłanie. Obce mu było tchórzostwo i minimalizm tak popularne dziś w Kościele, który wbrew nauce Chrystusa i tradycji, uznawane jest za najlepszy sposób na przetrwanie huraganu pomówień, gróźb i pogardy. Z otwartą przyłbicą przywoływał chwalebną przeszłość wyznawców Chrystusa nie oglądając się na poprawność polityczną i wpływowe środowiska. Nawoływał do brania przykładu z dawnych Polaków, którzy potrafili stawić czoła największym niebezpieczeństwom i póki sił starczało  nie papugowali bezrozumnie zachowań samobójczych. Prócz tego ks. Roman bez ogródek przypominał najważniejszą lecz zapomnianą dziś prawdę. Otóż niegodnym chrześcijanina jest pogrążanie się w odmętach fałszywie pojętego ekumenizmu. Jeśli bowiem nasza wiara jest tą prawdziwą i objawioną przez Boga, to tak samo prawdziwymi nie mogą być inne wiary. W przeciwnym przypadku religia miałaby wymiar marketingowy, a przynależność do Kościoła Rzymskokatolickiego znaczyłaby równie wiele co członkostwo w jednym z wielu klubów fitness.

Od czasu do czasu słuchałem prelekcji ks. Kneblewskiego w Internecie. Mówił ze swadą, rezolutnie, jędrną polszczyzną. Odnosił się niekiedy do spraw bieżących, czyli poruszał kwestię migrantów, inżynierii społecznej, konfliktów cywilizacyjnych,  propagandy gender i LGBT, jakości funkcjonowania Unii Europejskiej, tożsamości narodowej. Mogę zatem z całą stanowczością i zgodnie z prawda stwierdzić, iż nie znalazłem w przekazie prelegenta w sutannie żadnego nawoływania do nienawiści, pogardy czy poniżania. Po prostu – mądry człowiek mówił mądrze do ludzi. Niestety licho nie śpi!

image

Ks. R. Kneblewski

Ks. Kneblewski znany był również z tego, iż sympatyzował ze zwolennikami myśli narodowej. I to przede wszystkim budziło wściekłość określonych środowisk. Uznały go one za jednego z głównych wrogów „postępu” i lewackiego szaleństwa na lokalnym rynku. Jako że nie dało się znaleźć w przeszłości i życiu obecnym kapłana poważnych lub tylko pozornie poważnych haków, sięgano po bezdennie bzdurne  zarzuty. I tak w lutym tego roku do bydgoskiej kurii trafiła anonimowa informacja o tym, że ks. Roman Kneblewski, jadąc pociągiem… pił piwo. Do wiadomości dołączone zostało wykonane z ukrycia zdjęcie…

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale