120 obserwujących
436 notek
724k odsłony
  934   1

Nauczycielom - w Dniu Edukacji Narodowej

Przypomniała mi się stara historia - sprzed wielu, wielu lat...

Opowiadała mi ją moja śp. Mama, nauczycielka.

Mama po wojnie ukończyła SGH (uczelnia rozpoczęła działalność już w maju 1945r.)

Fragment z książki "Wspomnienia z Powstania Warszawskiego. W Śródmieściu Południowym":

  " Czerwiec 1945. Danusia jest drugi miesiąc już studentką Szkoły Głównej Handlowej. Gmach uczelni przy ul. Rakowieckiej został spalony, ale ocalał położony w głębi ogrodu budynek uczelnianej biblioteki. Tam uruchomiono w maju pierwszy semestr obejmujący 150 słuchaczy. Danusia mnie namawia, żebym się zgłosiła do SGH. Muszę się zastanowić.

Ogłoszono wyniki spisu ludności - Warszawa lewobrzeżna ma już ponad 185 tys. mieszkańców!"

https://www.salon24.pl/u/beret-w-akcji2/933666,zainspirowana-notka-willa-na-zoliborzu-w-uzupelnieniu

 Po studiach Mama  została asystentką na SGH, planowała drogę naukową. Niedługo jednak zagrzała tam miejsce. Została wyrzucona z uczelni za zaniesienie do więzienia paczki swojemu Kuzynowi, wówczas również asystentowi na SGH.

Rozpoczęła pracę w szkole. Była młodziutką nauczycielką, najmłodszą z grona pedagogicznego.

Któregoś dnia jedna z uczennic doniosła dyrektorce szkoły, że koleżanka z klasy przynosi do szkoły i czyta zakazane książki. Dziś też ma taką książkę - trzeba to sprawdzić! A koleżanki to pochwalają.

Dyrektorka wezwała do pokoju nauczycielskiego wszystkich obecnych nauczycieli. Oznajmiła, że wpłynęła taka to i taka informacja i że musi przeprowadzić w czasie przerwy rewizję teczek uczniów w tej klasie. Potrzebna jest druga osoba do wspólnego przeprowadzenia rewizji - dyrektorka prosi o zgłoszenie się. Jeśli nikt się nie zgłosi na ochotnika - sama wyznaczy.

W pokoju nauczycielskim zapadła długa cisza.

W końcu wstała najstarsza, siwowłosa nauczycielka i powiedziała.

- Przeżyłam dwie wojny światowe, rewolucję i Powstanie. Niewiele życia już mi zostało. Już niewielu rzeczy się boję. Na pewno nie będę przeprowadzać rewizji rzeczy uczennic - nie po to zostałam nauczycielem. To do moich obowiązków nie należy. Proszę wezwać Milicję.

I stała w milczeniu.

Za nią wstała druga osoba, trzecia, czwarta. Po chwili wszyscy nauczyciele stali w milczeniu i patrzyli na dyrektorkę.

Dyrektorka wybiegła z pokoju, trzaskając drzwiami.

Przeprowadziła rewizję wspólnie z woźną - woźnej po prostu poleciła.

Potem przez dwa tygodnie nie odzywała się do nikogo, siedziała zamknięta w swoim gabinecie.

A potem jej przeszło.

Życie w szkole wróciło do normy ( o ile można było w tamtych czasach mówić o normie).

Wiele lat później, w czasie "kampanii antysyjonistycznej", dyrektorka - Żydówka i komunistka - zmuszona została do wyjazdu z Polski. Wówczas wielu nauczycieli pisało pisma w jej obronie. Moja Mama również.

Ojciec uczennicy-donosicielki był pułkownikiem UB. Dyrektorka musiała przeprowadzić tę rewizję - w ubeckiej katowni mogli wylądować wszyscy nauczyciele - z dyrektorką na czele.

To były inne czasy. Dziś na szczęście nauczycieli aż takie próby nie czekają.

Życzę wszystkim Nauczycielom sprawdzenia się w ich osobistych próbach!



Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo