4 obserwujących
361 notek
151k odsłon
21955 odsłon

Ogrzewanie bez emisji CO2

Wykop Skomentuj78

Ochrona środowiska przed emisją CO2 może być bardzo prosta, o ile nie mieszają się w nią hipokryci. W polskich warunkach zima trwa kilka miesięcy, dlatego dogrzewanie pomieszczeń mieszkalnych jest podstawowym warunkiem ochrony zdrowia. Do czasu powstania maszyny parowej podstawowym surowcem energetycznym było drewno. Dopiero silnik parowy umożliwił zwiększenie wydobycia węgla dzięki znacznemu ograniczeniu kosztu jego wydobycia.

Początkowo turbina wodna, w późniejszym okresie turbina parowa zrewolucjonizowały przemysł energetyczny, który dostarczył ogromny potencjał energii elektrycznej i tym samym umożliwił odejście od koła wodnego zasilającego w energię mechaniczną nie tylko młyny do mielenia mąki.

Narzędzia elektryczne pozwoliły na wykonywanie najbardziej uciążliwych prac w czasie wielokrotnie krótszym, niż wcześniejsze technologie a węgla wystarczyło nie tylko dla przedsiębiorstw produkcyjnych, ale także i do ogrzewania pomieszczeń mieszkalnych. Początkowo były to piece węglowe ustawiane w każdym pokoju. Czasem piec ustawiano tak, aby znajdował się w ścianie między sąsiadującymi pomieszczeniami. Dzięki temu ograniczono liczbę palenisk a tym samym zaoszczędzono część węgla niezbędną do ogrzewania.

Z chwilą, kiedy upowszechniła się idea centralnego ogrzewania z jednym paleniskiem, zdecydowanie zmalała ilość dymów w obszarach zabudowy zwartej. Kolejnym etapem była zmiana technologii, kiedy to węgiel kamienny został zastąpiony koksem. W tym przypadku powstawały różne obszary zadymienia. Tam, gdzie węgiel kamienny przetwarzano do postaci koksu, trudno było oddychać. Ale dzięki tej technologii zabudowa ogrzewana już tylko koksem była zdecydowanie bardziej przyjazna zimą, niż otoczenie pieców opalanych węglem kamiennym.

Kolejna zmiana technologii spalania pojawiła się w latach 90. XX w., kiedy to duże piece w kotłowniach osiedlowych zamieniono na piece przystosowane do spalania miału węglowego, który do tego czasu odkładał się w przykopalnianych stawach osadowych. Podobno koszt sprowadzenia tego miału zamiast koksu wysokiej jakości był zdecydowanie niski. Tyle, że inwestycja wymiany pieców koksowych na piece na miał w mojej ocenie nigdy już nie zwróciła się, bowiem pod koniec lat 90. XX w. pojawiła się oferta pieców opalanych gazem, przechowywanym w specjalnych pojemnikach, bez konieczności utrzymywania sieci przewodów dostarczających gaz...


Mnie interesowała zupełnie inna technologia.

Obliczyłem, że gdyby ogrzewać pomieszczenia z wykorzystaniem grzałki elektrycznej zamiast węglowego pieca centralnego ogrzewania, to odpadał znaczny koszt zakupu bardzo deficytowego koksu oraz usuwanie popiołu. Efektem już całkowicie ubocznym, ale znaczącym było zautomatyzowanie procedury ogrzewania mieszkania. Potrzebne były trzy termometry ze stycznikami na prąd elektryczny.

Termometr zewnętrzny, umieszczony poza pomieszczeniami budynku, sterowałby temperaturą "paleniska".

Drugi termometr był umieszczony w komorze grzewczej ogrzewanej grzałką elektryczną mocy 2 KW. Zadaniem tego termometru było wyłączenie grzałek z chwilą, kiedy temperatura wody w instalacji sięgała około 80-90 st. Celsiusza. Chodziło tylko o wyeliminowanie ryzyka zagotowania się wody w piecu. Przy ogrzewaniu węglowym takie przegrzanie nie raz potrafiło zdarzyć się a wrząca w instalacji woda mogłaby ją uszkodzić...

W zasadzie to już wystarczało. Ale nawet w okresie zimy są chwile, kiedy zimowe słońce grzeje na tyle mocno, że w mieszkaniu robi się ciepło już tylko dzięki promieniom słonecznym. Ten termometr wyłączał możliwość włączenia się grzałki nawet wtedy, kiedy poza budynkiem utrzymywała się bardzo niska temperatura.

Ten układ całkowicie automatyzował proces ogrzewania i w okresie letnim, w czasie upałów, uniemożliwiał przypadkowe włączenie się pieca. Ba, kiedy nadchodziły bardzo chłodne, czerwcowe noce, albo już sierpień zbliżał się ku końcowi, ochłodzenie na zewnątrz włączało dogrzewanie bez żadnej interwencji domowników.



Warunki techniczne elektrycznego centralnego ogrzewania etażowego

W instalacji wykorzystano typowy piec centralnego ogrzewania przystosowany do spalania koksu. Niezależnie, na wylocie pieca umieszczono niewielki cylinder z grzałkami, każda 2 kW.

Dwie grzałki były podłączone do dwóch różnych faz, razem 4kW na fazę, jedna grzałka była podłączona do trzeciej z faz, ale do tej samej fazy podłączony był bojler do podgrzewania wody dla celów gospodarczych.

Instalacja włączała się samoczynnie, jeżeli temperatura otoczenia na zewnątrz budynku spadała do temperatury poniżej 20 st. Celsiusza. Warunkiem uruchomienia grzałek był spadek temperatury na termometrze kontrolnym umieszczonym w bardzo starannie wybranym miejscu, uznanym jako "najzimniejsze".

Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka