Śmierć gen. Sławomira Petelickiego przypomniała mi sprawę sms-ów rozsyłanych do środowiska PO kilkanaście minut po tragedii smoleńskiej. Petelicki to kiedyś potwierdził. Powstaje proste pytanie: kto wysłał pierwszego sms-a?
Przecież to można sprawdzić, sieci komórkowe przechowują takie dane. Jeżeli ta sprawa nie jest mitem, a Petelicki nie kłamał, podanie w tak krótkim czasie informacji, których nie powinno się przecież posiadać, w sytuacji, w której później ta sama teza będzie lansowana jako wersja oficjalna rosyjskich i polskich śledczych, jest wyraźnym dowodem zmowy. Poddającym z resztą w wątpliwość transparentność samego śledztwa i jego wyniki.
Czy ja czegoś nie rozumiem?
Jeżeli nawet pierwszy sms poszedł z pre-paida, to ktoś pierwszy zaczął rozsyłać go dalej używając oficjalnego numeru. Więc ten ktoś powinien zostać bardzo starannie przesłuchany przez polski wymiar sprawiedliwości. I publicznie się z tego wytłumaczyć. Chyba, że mamy już tylko POlski wymiar sprawiedliwości.
Marcin Janasik



Komentarze
Pokaż komentarze (14)