Dzięki pewnemu profesorowi i red. Olejnik po latach „lewactwa” zrozumiałem, że tak naprawdę jestem nazistą. Po pierwsze, powiedziałem rano do ukochanej „obudź się”, co jak wiadomo według doradcy Pana Prezydenta jest hasłem wywoławczym pogrobowców Hitlera. Po drugie, założyłem jakiś czas temu Fundację Przebudzenie – jako żywo korespondującą nazwą z „Moim przebudzeniem w kwestii żydowskiej supremacji” Davida Duke'a, więc to już nie dość, że jawne podżeganie do nienawiści wyznaniowej (bo chyba rasizm odpada, skoro większość wyznawców judaizmu to biali), lecz wręcz organizacyjne zrzeszenie neo-SSmanów. To, że akurat chcę w jej ramach prowadzić programy edukacyjne, żeby między innymi właśnie z przeróżnych uprzedzeń i ogólnego braku samoświadomości i świadomości społecznej Polaków leczyć, nie ma znaczenia – autorytet Pana Prezydenta powiedział przecież czarno na białym (och, cóż za rasistowskie powiedzonko - nie dość, że rozróżnia kolory, to jeszcze czarny jest górą!) - „obudźcie się” to zawołanie hitlerowców i basta!
Co jak co, ale tytuł profesorski chyba do czegoś zobowiązuje. Rozumiem, że można nie kochać PiS-u, można nawet tej partii nienawidzić (choć akurat środowisko Pana Profesora chce prawo do nienawiści nam odebrać), ale odrobinę zdrowego rozsądku i znajomość logiki na poziomie 1 roku studiów profesor powinien posiadać... Ale co tam – w końcu to marsz hitlerowców, więc huzia na Józia (o ile Józio nie jest czasem gejem, bo wtedy za takie powiedzonko pod sąd!), wszystkie chwyty są dozwolone.
Śmieszno mi i smutno zarazem. Nie dość, że tzw. „elity” konsekwentnie likwidują państwo polskie i jego suwerenność, grabią nas i wyzyskują od 20 lat, wysyłają nasze żołdactwo na barbarzyńskie wojny i przyzwalają na torturowanie w Polsce afgańskich partyzantów, to wezwanie narodu do wyjścia z apatii określa się mianem hitleryzmu? Takim ignorantom można by życzyć tylko spotkania prawdziwych nazistów - może wtedy na własnej skórze odczuliby różnicę...
Jako od nastu lat „lewak”, antyfaszysta i obrońca praw człowieka również popieram Radio Maryja. Z prostego powodu. Tylko tam pojawiają się czasem krytyczne informacje o zbrodniczych poczynaniach naszego Wielkiego Brata zza oceanu, tylko tam mówią prawdę o ewolucji UE, tylko tam wreszcie broni się resztek polskiego majątku narodowego (np. uzdrowisk) przed wyprzedażą. Mimo ogólnie kiepskiego w moim subiektywnym odczuciu programu, kato-prawicowej ideologii i diskopolowo-religijnej obyczajowości, która osobiście mnie odrzuca, wolę już taką telewizję niż perfekcyjnie opakowaną szczekaczkę TVN-u, piękną, kolorową i profesjonalną tubę wrogów Polski, demokracji i solidarności społecznej. Lepszy już taki głos krytyczny wobec głównego nurtu niż żaden.
Jeżeli to czyni ze mnie nazistę, to może faktycznie czas na przebudzenie? Chyba na oddziale psychiatrycznym, Panie Profesorze...
Do zobaczenia w Warszawie!
Z (narodowo?) solidarystycznym pozdrowieniem,
Marcin Janasik



Komentarze
Pokaż komentarze