W dzisiejszych „Faktach po Faktach” senator Kutz pokazał jakimi kategoriami moralnymi posługuje się nie tylko on sam, ale całe jego środowisko polityczne.Uznał, że jako reżyser potrafi "wczuwać się w innych ludzi" i przedstawił swoją wariację na temat prof. Glińskiego.
W JEGO, podkreślmy, świecie, jak sam powiedział, nie ma idealizmu i profesor musiał patrzeć na propozycję Kaczyńskiego przez pryzmat prywaty – interesu, który na tym ubił. Kutz kierując się do europosła Czarneckiego, wyraźnie powiedział, że jego zdaniem ceną tą mogło być np. start w wyborach do europarlamentu.
Podkreślmy, nie padły żadne fakty, całą wypowiedź należy traktować wyłącznie jako autoprezentację pana senatora. Co ON zrobiłby na miejscu Glińskiego, jak ON by na całą sprawę patrzał, jakie ON miałby dylematy. Jednak jego świadomość i zasady moralne nie wzięły się przecież znikąd, został wybrany przez określonych ludzi, tworzących określone środowisko polityczne i tolerujących postacie o takim, a nie innym charakterze. Rzeczywiście, pod kątem psychologii społecznej, w środowisku PO prywata jest wartością naczelną – tak w polityce, jak życiu prywatnym tworzących je osób. Władza, konsumpcja, materializm, całe to neurotyczne, materialistyczno-egoistyczne bagienko, w jakim topi nas $ystem. Rzeczywiście, idealizmu żadnego tam nie ma. Senator Kutz opisując Glińskiego pokazał ducha PO, nic dodać, nic ująć.
Mam nadzieję, że myli się co do prof. Glińskiego, oby. Sama konstrukcja rządu, niezależnie od postaci przyszłego premiera, jest jak się wydaje słuszna – rząd techniczny, eksperci na stanowiskach ministerialnych, dobro wspólne, suwerenność i solidaryzm (to podkreślę, bez tego będziemy mieć znów neoliberalno- neokonserwatywną PiSogilowszczyznę dbającą o interesy najbogatszych kosztem ogółu) jako podstawowe wartości. Jeżeli obywatele zostaliby włączeni w proces decyzyjny, a w najważniejszych sprawach społeczno – gospodarczych (jak choćby w sprawie antyreformy '67) przeprowadzone zostałyby referenda, mogłoby się wreszcie w Polsce coś zmienić na lepsze.
Czas najwyższy, aby bezideowi likwidatorzy państwa polskiego, syndycy spółki IIIRP, przestali rządzić.Naprawdę niewiele może spotkać nas gorszego. Myślę, że prof. Gliński zasługuje na mały kredyt zaufania, jako reprezentant największej siły opozycyjnej, integrującej obecnie również największy związek zawodowy i spore środowisko religijne, ma naprawdę duże pole do popisu (oby tylko nie do POPiSu...) - pytanie czy wykorzysta ten potencjał i nie będzie tylko „puszczeniem oczka” do niewielkiej skądinąd części elektoratu PO z byłej UW. Skręt w stronę populizmu rozumianego jako reprezentowanie opinii i interesów większości (dlatego też populizmu tak nie lubią elity...), podtrzymanie „lewego”, solidarystycznego trendu ewolucji PiS, przedstawienie np. jako przyszłego ministra finansów prof. Bugaja, oddanie ministerstwa i kodeksu pracy stronie związkowej mogłyby pomóc w stworzeniu rzeczywistego „nowego rozdania” w polskiej polityce. Oby tak się stało.
Marcin Janasik



Komentarze
Pokaż komentarze (36)