Nie chciałbym, żeby mój blog został zablokowany, wkleję więc tylko link do osławionych zdjęć (kilku, nie drastycznych, za to wiele mówiących) z ostatniego „przecieku”. Nie rozumiem, skąd oburzenie – skoro opublikowało je FSB, z oczywistych chyba względów nie umieszczając ich na oficjalnej stronie Kremla, nastąpił widać jakiś rozdźwięk między współspiskowcami. Rosjanie najwyraźniej czują pismo nosem i chcą za wszelką cenę sprowokować PiS do ataku, żeby powstrzymać jego centro – ludową ofensywę wizerunkową. Pewnie Tusk i s-ka bardziej się boją, jeżeli ta ryzykowna taktyka się nie powiedzie – czeka ich przecież co najmniej Trybunał Stanu.
Smoleńsk może się stać punktem zwrotnym w historii nie tylko Polski, ale całego świata. Prędzej, czy później lansowana od początku przez Putina i Tuska teoria pijanego generała, niedouczonych pilotów i pancernej brzozy nawet przez największych fantastów zaślepionych propagandą GW/TVN zostanie uznana za to czym jest w rzeczywistości – szytą grubymi nićmi manipulację mającą ukryć najzwyklejszy w świecie politycznym i historii naszego miłującego pokój gatunku zamach (mam wymieniać przykłady?). Sprawcy drżą na myśl o zwycięstwie PiS, wiedząc, że czego jak czego, ale Smoleńska nie tylko Kaczyński, ale całe to środowisko nie odpuści, to sprawa honoru i osobistej tragedii wielu wpływowych ludzi. Paradoksalnie ujawnione zdjęcia tylko ich dodatkowo pogrążą.
http://www.davidicke.com/forum/showthread.php?t=114407
Na pierwszy rzut oka nasuwa się bowiem pytanie – skąd wziął się pył widoczny na zdjęciach? Przecież ponoć była mgła, więc musiało być dość wilgotno? Samolot spopielił ziemię i wzbił fontannę, która potem opadła na szczątki maszyny i ciała? Proszę... Nawet największe zaślepienie nie powinno już dłużej powstrzymywać zwolenników teorii o wypadku od zadania sobie wreszcie najbardziej oczywistego, rzucającego się na myśl od samego początku pytania – czy to był zamach?
To nie kwestia „teorii spiskowych”, „rusofobii', czy „hien politycznych” - prawda wychodzi na jaw, szkoda, że dzięki niepokornym dziennikarzom (wielkie gratulacje dla Gazety Polskiej za pozyskanie szczątków wraku do badań!), a nie organom suwerennego państwa polskiego... Tu ostatnie tylko informacje o kolejnych ekspertach i dowodach świadczących, że nasz prezydent i kilkudziesięciu dygnitarzy zostało po prostu zamordowanych:
http://niezalezna.pl/34073-naukowcy-katastrofie-towarzyszyla-eksplozja
Konsekwencje uznania tego faktu nadają się na odrębna analizę, są po prostu przytłaczające. Antoni Macierewicz podsumował to bardzo dobitnie, ale przecież w 100% trafnie – jeżeli służby/wojsko rosyjskie zniszczyły ten samolot, było to nic innego jak wypowiedzenie wojny. Nie prawicy, obozowi niepodległościowemu, lecz całej Polsce. Pomyślmy jednak – PiS wygrywa wybory – i co dalej? Żądanie ekstradycji Putina? Oficjalne wypowiedzenie wojny, na wzór toczonej bez wystrzału wojny między obiema Koreami? Zablokowanie dostaw ropy i gazu, wysadzenie rurociągu bałtyckiego? Co z UE, co z NATO? Wyrzucą nas, czy solidarnie odetną się od Rosji, licząc, że gigantyczne tąpnięcie gospodarcze szybciej wykończy FSB - i przyciśnie ich groźbą buntu poddanych na tyle, żeby przysłała prośbę o pokój z Putinem w kajdankach na zgodę? Mimo całej relatywizacji wartości nawet UE, czy USA nie mogłyby przejść do porządku dziennego nad faktami, które dotyczą tej sprawy, jeżeli zostaną poskładane i oficjalnie przedstawione przez polski rząd. Konflikt polityczny i gospodarczy z Rosją oznacza niewyobrażalne konsekwencje dla ekonomii i wzglednego spokoju społecznego chwiejącej się przecież UE i całego ogarniętego banksterskim kryzysem świata. Dramatyczna zwyżka cen surowców oznaczać będzie najprawdopodobniej jeżeli nie rozpad UE, to rzucenie nawet największych graczy na kolana, im wyżej się siedzi – tym dłużej ale i boleśniej spada. Jeżeli sceny z Aten i Madrytu zobaczymy w Berlinie i Paryżu, przez jeden samolot i imperialne ego pewnego rosyjskiego psychopaty może na naszych oczach rozpaść się niemiecko-francuskie imperium (i krzyżyk na drogę...). Tego się pewnie wszyscy boją – i przeklinają w duchu nieodpowiedzialność, mściwość i butę Putina.
Kaczyński jako przyszły premier/prezydent będzie miał nowe wydanie dylematu Becka – również i tym razem, choć w inny sposób, kwestie honoru mogą wywołać wojnę, na pewno mniej krwawą, ale może i znaczniejszą dla geopolityki i przyszłości świata niż ostatnia. Radzę zacząć już robić zapasy żywności i paliwa, niedługo może być naprawdę drogo...
Marcin Janasik
-------------------------
dopisek:
Pomyślałem, że warto rozwinąć kwestię dylematu Becka. Wciąż zastanawiam się nad oryginalną kwestią pod kątem strategicznym i geopolitycznym, jednak w kontekście podniesionym w artykule stanowisko mam sprecyzowane: taki scenariusz, o ile nie dojdzie do eskalacji konfliktu w stronę regularnej wojny (co jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne) byłby dla interesu strategicznego Polski korzystny. Francja i Niemcy boleśniej odczują tąpniecie gospodarcze, społeczeństwa są wygodniejsze i szok (w tym strajki, niepokoje społeczne, grabieże) będzie większy niż w Polsce. UE jeżeli w ogóle przetrwa to zadrży w posadach, powróci do koncepcji federacji wolnych narodów i zdemokratyzuje wewnętrznie. Zamiast gonić bogatszych pod ogniem ich kolosalnej przewagi cywilizacyjnej (bo nie tylko gospodarczej, ale np. naukowo-technicznej) sprowadzimy ich na nasz poziom, jednocześnie przy umiejętnej polityce zagranicznej budując silną pozycję Polski jako lidera środkowo-wschodniej Europy, dążącego do docelowego sojuszu z Czechami, Ukrainą, Białorusią i państwami bałtyckimi. W powstałym chaosie łatwiej będzie o radykalne zmiany - np. nacjonalizację banków i na gruncie spekulacji - wprowadzenie całkowitego zakazu lichwy. Oczywiście jeżeli przywódcom Polski zechce się wstać z kolan - porządne "łubudu" światu i nam może się naprawdę przydać. Btw. bez tanich paliw rolnictwo samo wróci do rozwiązań ekologicznych, np. koni pociągowych, choć żywność dramatycznie podrożeje i będzie w całej UE reglamentowana. Nawet Matka Natura kibicuje nam w kwestii Smoleńska :)



Komentarze
Pokaż komentarze (4)