Nie ma demokracji dla wrogów demokracji – jak wdrażanie tego hasła w "demokratycznej" IIIRP wygląda w praktyce pokazała nam Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku. Zwolennik monarchii konstytucyjnej, niedoszły student Grzegorz Gilewicz odmówił złożenia podpisu pod ślubowaniem – lojalką wobec idei demokracji. I studentem mimo zdanych egzaminów nie został. Czy ma demokratyczne prawo do bycia monarchistą?
Dodajmy, że w przypadku, jeżeli jego monarchia konstytucyjna byłaby jednocześnie elekcyjną, a obywatele mogliby pozbawić monarchę korony, jak to w IRP przecież bywało, byłoby to w rzeczy samej rozwiązanie ustrojowe tak samo, o ile nie bardziej, demokratyczne niż obecnie. Więc w sumie o ile nie jest zwolennikiem monarchii dziedzicznej ślubowanie nie powinno go uwierać. Jednak od artysty rozważań politologicznych na takim poziomie wymagać się nie powinno, za to każdy obywatel ma ponoć w konstytucji zagwarantowaną wolność przekonań – i jak sądzę prawo do bycia monarchistą, nazistą, anarchistą czy teokratą również. Już samo zakazywanie głoszenia poglądów w jednej z wymienionych sfer narusza moim zdaniem swobody, które powinny być fundamentem aktów prawnych. Lecz zmuszenie kogoś do podpisania lojalki wobec demokracji pod sankcją niedopuszczenia na łono uczelni wyższej to już gruba przesada. Równie dobrze rozwiążmy na mocy ustawy wszelkie związki monarchistów – przecież w ten czy inny sposób dążą do obalenia demokracji w jej obecnym kształcie.
Powstaje też pytanie - czy studentem ASP w Gdańsku może być obywatel Korony Brytyjskiej? Czyli państwa będącego jednocześnie monarchią – i demokracją? Czy jeżeli postrzega pierwiastek monarchistyczny za ważniejszy – również nie mógłby odmówić takiego ślubowania? Czy Chińczyk nie żyjący przecież w kraju według naszych standardów demokratycznym, również musiałby ślubować wbrew sumieniu – i oczywistym faktom? Lub wypierać się rozwiązań ustrojowych swojej ojczyzny? To byłaby chyba dyskryminacja światopoglądowa, czyż nie? W UE zdaje się takie praktyki są zakazane – nie dotyczą chyba tylko gejów i feministek... A skoro tak – dlaczego Polak - monarchista ma mieć mniejsze prawa? A gdzie tolerancja wobec mniejszości?
Ślubowanie na uczelni powinno, o ile w ogóle ma wykraczać poza kwestie techniczne (w rodzaju zakazu plagiatu), dotyczyć idei Dobra, Miłości, Szczęścia. Autonomia uczelni, przynajmniej w przypadku uczelni państwowej, nie powinna umożliwiać dyskryminacji światopoglądowej w celu reprodukcji w świadomości społecznej i legitymizacji aktualnie panującego reżimu politycznego. Jeżeli ktoś założy sobie prywatną akademię dla malarzy – maoistów, gdzie każdy student ślubować będzie musiał na czerwoną książeczkę – proszę bardzo, byleby malować potem umiał. Państwowe mimo autonomii uczelnie takich praktyk narzucać nie powinny.
Marcin Janasik



Komentarze
Pokaż komentarze (6)