Wyborcze zwycięstwo lewego oblicza oligarchii finansowej nad obliczem prawym przesłania odrobinę najważniejszy chyba w ostatnich latach krok Ameryki w stronę wolności, zawrócenie choć pod jednym względem z drogi ku tyranii, którą kraj ten wciąż jeszcze zmierza. Konsekwentnie od lat ograniczane swobody obywatelskie, dzięki dwóm wygranym przez ruchy wolnościowe referendom – w stanach Kolorado i Waszyngton (!) zostały zauważalnie powiększone. Pełna legalizacja używania i posiadania uncji konopi dla dorosłych (21l.) obywateli dekryminalizuje setki tysięcy jej miłośników i leczących się nią chorych, da też z pewnością przykład innym stanom, setkom organizacji i tysiącom aktywistów, że zwycięstwo z propagandą $ystemu dotyczącą tej rośliny jest możliwe, a demokracja, jeżeli ją rozruszać, może jeszcze działać.
Uniwersalne naturalne lekarstwo używane w leczeniu kilkudziesięciu chorób, znany już w starożytnych Indiach, Izraelu i Egipcie enteogen pozwalający na pogłębienie modlitwy/medytacji, czy wglądu auto psychoanalitycznego, stymulant i „poszerzacz perspektywy” pomagający w prowadzeniu bardziej wolnego i twórczego życia – jest wreszcie legalny. A właściwie – prawie. Stany mają bowiem ten sam problem co my z UE- nadrzędność prawa federalnego. A dzięki zabiegom połączonych sił specsłużb, wojska, policji, korporacji farmaceutycznych, producentów tworzyw sztucznych, alkoholu i papierosów nikotynowych oraz po prostu szkodliwych, zmanipulowanych ignorantów o psychice sadystycznej (chodzi mi o patologiczną chęć dominacji i narzucania innym swej woli) mówi ono jasno: możecie kupować nasz tytoń i alkohol, umierać na raka płuc i zawały, ale zasadźcie sobie krzaczek konopi i pójdziecie do, jakżeby inaczej, prywatnych więzień, żeby tyrać niewolniczo na pożytek naszego $ystemu.
Co jednak najlepsze, sprzeczność postanowień obu głosowań z prawem federalnym działa na korzyść ruchu prokonopnego. Jeżeli sprawa pójdzie do Sądu Najwyższego może się okazać, że cały przestępczy i niekonsekwentny prawnie (bo jakże to, przecież legalne są bardziej szkodliwe używki - więc albo prohibicja na wszystko, albo legalizacja) ład runie – a masowe zwiększenie spożycia konopi da Amerykanom szansę na renesans świadomościowego i etycznego rozkwitu z fali '68, tym razem może w nieco racjonalniejszym wydaniu i przełożeniu na konkretne reformy polityczne, gospodarcze, kulturowe i społeczne. Jako najbogatszy i najpotężniejszy kraj świata, jeżeli społeczeństwo zechce, wyzwoli wyobraźnię – i wymusi radykalne rozwiązania społeczne i gospodarcze (jak choćby rozbrojenie nuklearne, wycofanie z rynku GMO, rozwiązanie systemu Rezerwy Federalnej, czy wręcz nacjonalizację całej bankowości, wprowadzenie demokracji uczestniczącej i minimalnego dochodu gwarantowanego – wszystko kosztem potęgi rządzącej oligarchii i majątku korporacji oraz oszczędności na zbrojeniach), USA będą mogły stać się prawdziwym prawie-rajem na Ziemi.
Niestety wróg czuwa – można teraz przewidzieć wysyp reality show, quasi-dokumentalnej publicystyki i wszelkich metod trendsettingu dostępnych korporacyjnym mediom, w których jeszcze mocniej będzie się promować kreowany sztucznie trend na traktowanie konopi jako używki, zwłaszcza w połączeniu z innymi, bardziej szkodliwymi środkami psychoaktywnymi, jak alkoholem. To poważne niebezpieczeństwo dla potencjalnego rozkwitu indywidualizmu i świadomej samokreacji Amerykanów, niezależnej od konformistycznego kagańca i tworzonych przez władców norm kulturowych, zwłaszcza, że wraz z falą doniesień o „morderstwach i gwałtach naćpanych marihuaną narkomanów” wzmocni się poziom manipulacji i napuszczania na ostatnią mini-rewolucję prawicy.
Jeżeli w Sądzie Najwyższym oligarchia, sprawca całego oszustwa delegalizacyjnego i główny światowy handlarz narkotyków (wskażę tylko dwa kierunki: Kolumbia i Afganistan...) oraz broni, przegra, reszta krajów „koalicji antynarkotykowej” posypie się i żadna ignorancja nie odbierze ludziom tego daru od Natury/Boga/losu. Czego sobie i Państwu, łącząc się w radości z setkami tysięcy amerykańskich aktywistów wolnościowych, życzę :)
„nie wierzę w wolność kraju i społeczeństwa, które wtrąca się przemocą do mojej diety”
Wybaczcie, nie pamiętam autora. Zdanie, które właściwie zamyka dyskusję, jeżeli poważnie się nad nim zastanowić.
Więcej o moim podejściu do konopi w tekście ulotki rozdawanej przez Stowarzyszenie „Lepszy Świat” i Fundację Przebudzenie podczas Marszu Wolnych Konopi w Poznaniu, jako część programu redukcji szkód wywołanych spożyciem środków psychoaktywnych przez młodzież. Proszę o wzięcie pod uwagę podczas lektury grupy docelowej tego materiału.
http://lepszyswiat.salon24.pl/305113,marihuana-wolnosc-i-odpowiedzialnosc
Marcin Janasik



Komentarze
Pokaż komentarze (5)